Jesień życia

Enklawy długowieczności w Polsce i na świecie
Oddaliśmy babcię do domu opieki — Daj spokój, Aliska, choćby nie próbuj! — pani Klaudia stanowczo odepchnęła od siebie talerz z owsianką. — Do domu starców mnie chcesz oddać? Tam będą mnie kłuć czym popadnie i poduszką zakrywać, żeby nie krzyczała? Nie doczekasz się! Alicja wzięła głęboki oddech, starając się nie patrzeć na drżące dłonie babci. — Babciu, to przecież nie żaden dom starców – to prywatny ośrodek pod Warszawą. Tam jest las, pielęgniarki są całą dobę. Będziesz mieć towarzystwo, duży telewizor. A tutaj siedzisz sama całymi dniami, gdy tata w pracy. — Znamy my takie “towarzystwo” — warknęła staruszka, poprawiając się na poduszkach. — Okradną do cna, mieszkanie zabiorą, a mnie w rów. Pawłowi powiedz jasno: żywa z tego mieszkania nie wyjdę. Niech sam się mną zajmie. Syn czy nie syn? Wychowałam go, nie spałam po nocach, jak miał odrę. Teraz jego kolej. — Tata haruje na dwóch etatach, żeby ci leki kupić! Ma pięćdziesiąt trzy lata, skacze mu ciśnienie, od trzech lat nie był w kinie, choćby nie marzy o urlopie! — Nic mu nie będzie — ucięła pani Klaudia, mocno zaciskając usta. — Młody jeszcze, wytrzyma. A ty się nie wtrącaj, kura nie uczy jajka. Idź, sprzątnij tę kaszę. Brud narobiliście! Alicja wyszła do przedpokoju i ciężko westchnęła. No jak z nią rozmawiać?! Ojciec wrócił wieczorem… [Pozostała treść dialogów i narracji została przystosowana do polskiej rzeczywistości.] Na końcu trójka bohaterów – Alicja, jej tata Paweł i babcia Klaudia – odnajdują szczęście i spokój: Paweł dochodzi do zdrowia, odnawia kontakty z ukochaną Eleną, Alicja zdobywa grant i awansuje, a babcia, choć wciąż zgryźliwa, znajduje swoje miejsce i choćby nawiązuje dobre relacje z rodziną. Klaudia zdążyła jeszcze ucieszyć się z prawnuka, pogodziła się z Eleną i odeszła spokojnie we śnie – bez żalu do dzieci i wnuczki. Oddaliśmy babcię do domu seniora: historia rodziny, trudnych decyzji i nowego początku
🪑💺🪑💺🪑🪑🪑🪑Gimnastyka na krześle w piątki
Miałam wielkie nadzieje, iż mama przejdzie na emeryturę, wyprowadzi się na wieś i zostawi mi oraz mojemu mężowi swoje trzypokojowe mieszkanie w Warszawie!
Głos Seniora w Kancelarii Prezydenta RP
Lekarze nie wyzyskujcie seniorów
Gmina Włoszakowice
Mrozy zagrożeniem dla naszych serc
Ten mało znany zasiłek z MOPS może otrzymać każdy. Nie ma kryterium dochodowego. Można dostać choćby kilku tysięcy złotych
Wyczekana wnuczka Pani Natalia od kilku dni uparcie wydzwaniała do syna, który znów wypłynął w rejs. Ale jak nie było kontaktu, tak nie było. — O synku, narozrabiałeś! — westchnęła z niepokojem i ponownie wybrała dobrze znany numer. Dzwoniła i dzwoniła — na darmo, bo połączenia nie będzie, póki syn nie zawita do jakiegoś portu. A to prędko nie nastąpi… A tu takie rzeczy się dzieją! Pani Natalia już drugą noc nie spała — przez to wszystko, co syn narobił! * * * A cała historia zaczęła się kilka lat wcześniej, gdy Michał nie myślał jeszcze o pracy marynarza na dalekich trasach. Był już dorosłym mężczyzną, a wszystkie znajomości z dziewczynami kończyły się niepowodzeniem — wszystkim coś nie pasowało! Pani Natalia z bólem patrzyła, jak kolejne relacje syna z całkiem sympatycznymi, porządnymi dziewczynami rozpadają się jedna po drugiej. — Masz okropny charakter! — powtarzała mu. — Nic ci nie pasuje! Gdzie tu znaleźć kobietę, która twoim wymaganiom podoła? — Nie rozumiem twoich zarzutów, mamo. Chcesz mieć synową i zupełnie ci nie zależy, kim ona będzie? — Jak to nie zależy! Ważne, by cię kochała i była przyzwoita. Na więcej syn milczał, a panią Natalię coś trafiało. Czemu jej syn, którego wychowała, teraz uważa się za mądrzejszego? — No a czemu ci nie pasowała Ania? — nie wytrzymywała i pytała. — Już ci mówiłem. — No dobrze… Może i była nieuczciwa, jak twierdzisz. Ale do końca tego nie rozumiem… — Mamo! Lepiej nie dyskutujmy o szczegółach. Ania to nie jest kobieta na całe życie. — A Kasia? — Też nie. — A Żenia? Przecież spokojna, domowa, miła. Zawsze pytała, jak pomóc w domu — pewnie gospodarna? — Była miła. Ale potem się okazało, iż mnie nie kocha. Ani ja jej… — A Daria? — Mamo! — No co „mamo”? — Słyszała zawsze to samo. — Daj spokój tym bezsensownym rozmowom! — w końcu wybuchał i wychodził. „No, cały po ojcu — z dokładnością i uporem!” — narzekała w duchu pani Natalia. Czas płynął, wokół Michała przewijały się kolejne dziewczyny, ale jej marzenie o ustatkowaniu się syna i wnukach nie chciało się spełnić. W końcu Michał zmienił zawód — spotkał starego znajomego marynarza i ten namówił go na rejsy po morzach. Michał się zgodził, a pani Natalia nie mogła go namówić do rezygnacji. — Mamo, to świetna okazja! Zobaczysz, ile będziemy mieli pieniędzy! — Jakie tam pieniądze, jak cię nie będzie w domu! Lepiej byś rodzinę założył! — Na rodzinę trzeba zarobić! A jak już będę miał dzieci, to zostanę w brzegu, wyjdę z morza. Ale póki czas, trzeba trochę odłożyć. I odkładali. Po pierwszym rejsie Michał zrobił remont, po drugim założył mamie konto i dał kartę: — Żebym wiedział, iż ci niczego nie brak! — Mnie niczego nie brakuje, tylko wnuków nie mam, a lata lecą! Starość nadejdzie! — Jaka starość, mamo! Do emerytury masz jeszcze kupę czasu! — śmiał się syn. Pani Natalia nie korzystała z tych pieniędzy — pracowała w aptece i starczało jej na potrzeby. „Niech sobie będą na koncie, Misiu i tak nie sprawdza. Zdziwi się, jaką ma oszczędną mamę!” — myślała. I tak żyli. Syn po powrotach z morza próbował nadrobić zaległości — spotkania ze znajomymi, imprezy, randki z dziewczynami, których mamie już nie przedstawiał; aż usłyszała: — To, byś się nie denerwowała, jakby się nie udało. I tak nie zamierzam się żenić z tymi dziewczynami! Było jej przykro, zwłaszcza, iż syn nazwał ją zbyt łatwowierną… … Pani Natalia, przez cały czas mając cichą nadzieję, iż dziecię przyjdzie a syn się ustatkuje, czekała i czekała. Aż któregoś dnia syn przyprowadził do niej Milenę — wysoką, szczupłą, z pięknymi lokami i dobrymi manierami. Pani Natalia od razu polubiła tę dziewczynę i znów zaczęła marzyć o szczęściu syna. Przez cały jego urlop ich znajomość trwała, aż w końcu Michał znów wyruszył w rejs. Milena zniknęła, a syn nie chciał o niej rozmawiać… Mijały miesiące, aż któregoś dnia w aptece, gdzie pracowała pani Natalia, pojawiła się Milena z… małą dziewczynką w wózku. Okazało się, iż to Ania, wnuczka pani Natalii, o której syn choćby nie wiedział! Milena została porzucona przez Michała, radziła sobie jak mogła, ale o powrocie do rodzinnego miasta coraz częściej myślała. Pani Natalia nie mogła znieść myśli, iż wnuczka zniknie jej z oczu. Zaprosiła więc Milenę z Anią do siebie, obiecała wsparcie i pomoc. Z czasem zaczęły żyć jak rodzina — Milena chodziła do pracy, pani Natalia opiekowała się aniołkiem-wnuczką. Niebawem miał wrócić Michał. Pani Natalia przygotowywała się na poważną rozmowę i… kolejną burzę. Milena trzęsła się ze strachu przed konfrontacją, a pani Natalia zamierzała nie oddać wnuczki za nic. Tymczasem pewnego ranka Milena zniknęła. Pani Natalia była w szoku. Jednak Aniutka została z babcią… Michał wrócił, nie krył zaskoczenia całą sytuacją, powątpiewał w opowieść mamy, zarzucał Milenie interesowność. By rozwiać wątpliwości, przeprowadzono test DNA, który wykazał, iż Michał nie jest ojcem Ani. Prawda okazała się bolesna — Milena okazała się oszustką, zabrała pieniądze, zniknęła bez śladu, zostawiając małą dziewczynkę. Ale pani Natalia nie potrafiła już żyć bez tej dziewczynki — została jej rodziną, a syn, widząc poświęcenie mamy, zdecydował się także pomóc zaopiekować się Anią. Z czasem Ania stała się pełnoprawną członkinią rodziny, a Michał przyprowadził do domu prawdziwą żonę, która wraz z nim i panią Natalią postanowiła wspólnie wychowywać Anię. Tak oto wyczekana wnuczka okazała się nieoczekiwanym szczęściem — przyniosła euforia i nowy sens rodzinie, która zyskała coś więcej niż tylko więzy krwi…
Implanty mimo zaniku kości i paradontozy? Odpowiedzi na najczęstsze pytania pacjentów
Multiwitamina – kiedy dieta nie wystarcza?
Ekologiczne warzywa w diecie seniora: co wybrać, by jeść zdrowo i bezpiecznie?
Łódź. Autobus dla bezdomnych pobił rekord
Mój mąż powiedział, iż kupił mi dom na wsi – ale gdy tam dotarłam, poczułam, jak ziemia ucieka mi spod nóg.
Moje dzieci są dobrze ustawione, mam trochę odłożone, przechodzę na emeryturę – Historia pana Fedora, mechanika z sąsiedztwa, który całe życie ciężko pracował dla rodziny, a na starość zabrakło mu wsparcia dzieci
Dopóki żyjesz, nigdy nie jest za późno. Opowieść o Annie, która dzięki trosce syna, urlopowi w luksusowym polskim domu opieki pod Warszawą i niespodziewanemu wsparciu ukochanej wnuczki Ariadny, odkrywa na nowo euforia życia, rodzinne ciepło i wiarę w szczęście.
Z życia wzięte. "Odkładałam w sekrecie na spokojną starość": Teraz muszę wybrać. Leczenie męża czy moje bezpieczeństwo na przyszłość
„Póki sprzedajemy mieszkanie, zamieszkaj chwilowo w domu opieki” – powiedziała córka Ludmiła wyszła za mąż bardzo późno. Przez długi czas nie miała szczęścia i czterdziestoletnia kobieta niemal już straciła nadzieję, iż spotka – według swoich standardów – godnego człowieka. Czterdziestopięcioletni Edward okazał się jednak nie lada księciem. Kilka razy był już żonaty i miał troje dzieci, którym – zgodnie z zaleceniem sądu – przekazał swoje mieszkanie. Toteż Ludmiła, po kilku miesiącach tułania się po wynajmowanych mieszkaniach, musiała zabrać męża do swojej sześćdziesięcioletniej mamy, Marii Andriejewnej. Edek od progu skrzywił się i zmarszczył nos, dając jasno do zrozumienia, iż przeszkadza mu zapach w mieszkaniu. – Czuć tu starością – warknął z dezaprobatą. – Przydałoby się przewietrzyć. Maria Andriejewna usłyszała doskonale słowa zięcia, ale udawała, iż ich nie zauważyła. – Gdzie mamy zamieszkać? – westchnął ciężko Edek, który wyraźnie nie był zadowolony z nowego lokum. Ludmiła natychmiast zaczęła się krzątać, chcąc dogodzić mężowi, i odciągnęła matkę na bok. – Mamo, my z Edkiem zajmiemy twoją sypialnię – wyszeptała córka – a ty na razie zamieszkasz w tej mniejszej. Tego samego dnia Maria Andriejewna została bezceremonialnie przesiedlona do pomieszczenia, które ledwo nadawało się do zamieszkania. Musiała przenieść rzeczy samodzielnie – zięć odmówił pomocy. Od tego momentu zaczął się ciężki okres w jej życiu. Edek był niezadowolony ze wszystkiego: jedzenia, sprzątania, koloru tapet. Najbardziej jednak drażnił go zapach. Twierdził, iż w mieszkaniu pachnie starością, przez co rozwinęła się u niego alergia. Za każdym razem, gdy Ludmiła wchodziła do mieszkania, Edek teatralnie zaczynał kaszleć. – Tak się nie da żyć! Trzeba coś z tym zrobić! – oznajmił oburzony mąż Ludmile. – Nie mamy pieniędzy na wynajem mieszkania – zrezygnowana wzruszyła ramionami kobieta. – To wyślij gdzieś matkę – warczał mężczyzna, krzywiąc się. – Nie da się oddychać. – Ale gdzie mam ją wysłać? – Nie wiem, wymyśl coś! Ten lokal i tak niczemu nie pomoże. Trzeba go sprzedać i kupić nowe mieszkanie – mruknął Edek. – Właśnie! Tak trzeba zrobić! Porozmawiaj z matką! – Co mam jej powiedzieć? – zapytała z niepokojem Ludmiła. – Wymyśl! Przecież po jej śmierci mieszkanie i tak będzie twoje. Po prostu przyspieszymy proces – odrzekł spokojnie mężczyzna. – To trochę niezręczne… – Ja nie rozumiem, kto jest dla ciebie ważniejszy? Ona czy ja? Zabrałem cię mając czterdzieści lat. Kto by cię jeszcze chciał, starą pannę – naciskał Edek, wiedząc, iż tym ją zrani. – Odejdę i znów zostaniesz sama. Następnym razem już nikt się tobą nie zainteresuje. Ludmiła spod byka spojrzała na męża i poszła do matki, która musiała spać w skromniutkiej klitce. – Mamusiu, pewnie ciężko ci tu mieszkać? – zaczęła nieśmiało córka. – Czy moja sypialnia jest już wolna? – zapytała z nadzieją Maria Andriejewna. – Nie. Mamy inne rozwiązanie. Przecież i tak tę kawalerkę mi przepiszesz? – zapytała Ludmiła z nadzieją. – Oczywiście. – To nie ma co zwlekać! Chcę sprzedać to mieszkanie i kupić nowe, w dobrym bloku. – Może lepiej wyremontować to? – Nie, musimy kupić większe. – A ja gdzie, córko? – głos Marii Andriejewnej zadrżał. – Na razie zamieszkasz w domu opieki – Ludmiła z euforią przekazała matce szokującą wiadomość – ale to tylko tymczasowo. Potem na pewno cię zabierzemy. – Naprawdę? – kobieta popatrzyła z nadzieją na córkę. – Oczywiście. Wszystko załatwimy, zrobimy remont i cię zabierzemy – zapewniła Ludmiła i złapała matkę za rękę. Mari Andriejewnej nie pozostało nic innego, jak uwierzyć i przepisać mieszkanie. Gdy formalności zostały załatwione, Edek, zacierając ręce, powiedział: – Pakuj rzeczy babki! Zawieziemy ją do domu opieki. – Już? – zdziwiła się Ludmiła, którą gnębiły wyrzuty sumienia. – A na co czekać? choćby z emeryturą nie jest mi potrzebna. Tylko kłopoty z niej, żadnego pożytku. Swoje już przeżyła, niech nam da pożyć – powiedział rzeczowo Edek. – Przecież jeszcze nie sprzedaliśmy mieszkania… – Rób, co mówię, inaczej zostaniesz sama – poważnie stwierdził mężczyzna. Dwa dni później rzeczy Marii Andriejewnej razem z nią powędrowały do samochodu, który zawiózł ją do domu opieki. W drodze, ukradkiem przed córką, kobieta ocierała łzy. Serce przeczuwało nieszczęście. Edek nie pojechał z nimi. Tłumaczył, iż musi wywietrzyć mieszkanie od „obcych zapachów”. Marię Andriejewną błyskawicznie przyjęto do domu seniora, a Ludmiła gwałtownie i wstydliwie się pożegnała. – Córciu, na pewno po mnie wrócisz? – zapytała kobieta ostatni raz z nadzieją. – Oczywiście, mamo – Ludmiła odwróciła wzrok. Wiedziała, iż Edek nigdy nie pozwoli zabrać Marii Andriejewnej do nowego mieszkania. Po przejęciu majątku para błyskawicznie sprzedała go i kupiła nowe mieszkanie. Edek postanowił zapisać mieszkanie na siebie, twierdząc, iż Ludmile nie można ufać. Po kilku miesiącach kobieta nieśmiało poruszyła temat matki. Mąż wybuchł agresją. – Jeszcze raz o niej wspomnisz – wyrzucę cię! – zagroził Edek, któremu nie podobały się rozmowy o Marii Andriejewnej. Ludmiła ugryzła się w język, wiedząc, iż nie żartuje. Już nigdy więcej nie wspomniała o matce. Kilka razy miała ochotę odwiedzić ją w domu opieki, ale wyobrażając sobie jej łzy, wycofywała się. Maria Andriejewna przez pięć lat codziennie miała nadzieję, iż Ludmiła wróci po nią. Niestety nie doczekała się córki. Nie wytrzymawszy rozłąki, odeszła z tego świata. Ludmiła dowiedziała się o tym dopiero rok później, gdy Edek wyrzucił ją z mieszkania, a ona przypomniała sobie o matce. Poczucie winy tak ją przytłoczyło, iż zdecydowała się wstąpić do klasztoru i odpokutować swój grzech.
Ojciec w domu opieki – dramat Lisy: Miotana wyrzutami sumienia, oddaje swojego tyranicznego ojca, Iwana, do domu spokojnej starości po latach przemocy, upokorzeń i samotności. Czy córka powinna dźwigać taki ciężar do końca życia? Poruszająca historia polskiej rodziny rozdzieranej przez toksyczne relacje, przerwane dzieciństwo i trudne decyzje w cieniu starości oraz demencji.
Mój chłopak obiecał mi dom na wsi – ale gdy tam dotarłam, poczułam, iż ziemia usuwa mi się spod nóg.
Emerytka opowiada, iż ostatni raz widziała swojego syna ponad sześć lat temu – Od kiedy syn nie utrzymuje z panią kontaktu? – zapytałam swoją sąsiadkę… I w tym momencie serce mi pękło. – Minęło sześć lat, odkąd go nie widziałam. Po tym jak zamieszkał z żoną, na początku jeszcze czasem dzwonił, ale potem zerwał ze mną kontakt. Kiedyś na jego urodziny kupiłam tort, poszłam w odwiedziny i… tu spuściła wzrok i rozpłakała się. – Co się wtedy wydarzyło? – Synowa otworzyła mi drzwi i powiedziała, iż nie jestem mile widziana. Mój syn nie powiedział nic, tylko spojrzał na mnie jakbym była winna czegoś, a potem odwrócił wzrok. To był ostatni raz, kiedy go widziałam. – Potem już nie dzwonił? – Nie wierzyłam własnym uszom. – Zadzwoniłam raz, gdy postanowiłam sprzedać trzypokojowe mieszkanie i kupić mniejsze. Oczywiście dałam mu część pieniędzy. Przyszedł, podpisał dokumenty, wziął pieniądze i nigdy więcej się nie odezwał. – Czuje się pani bardzo samotna, czy już pogodziła się z samotnością? – zapytałam staruszkę. – Radzę sobie! Kiedy byłam młoda, zostałam sama z synem, bo mąż odszedł do innej kobiety. Sama go wychowałam, otoczyłam miłością i troską. Potem powiedział mi, iż chce wyprowadzić się na swoje. Początkowo cieszyłam się, bo myślałam, iż dorasta i zaczyna dbać o siebie. Ale chodziło o dziewczynę, która naciskała, by wynająć własne mieszkanie, żeby nikt się nie wtrącał w ich życie. Potem zaszła w ciążę. – Tak spokojnie pani o tym mówi? Nie boli panią, iż syn porzucił panią na starość? – zdziwiłam się. – Przyzwyczaiłam się do tego. Lubię mieszkać w nowym bloku. Mam pieniądze, wystarczające na wszystko, czego potrzebuję. Rankiem nastawiam czajnik, wychodzę na balkon z herbatą i patrzę na budzące się miasto. Marzyłam kiedyś, żeby się wyspać, bo musiałam pracować na dwie zmiany. Chciałam zestarzeć się otoczona bliskimi, ale widocznie było mi pisane być samą. – Może któraś z pań weźmie sobie zwierzątko? Co dwie istoty to nie jedna! – Wiesz, kochanie, choćby koty czasem odchodzą od swoich właścicieli, a psa nie mogę wziąć, bo nie wiem, czy obudzę się następnego dnia. Nie mogę brać za kogoś odpowiedzialności, jeżeli nie potrafię go ochronić. Już raz popełniłam ten błąd… Kobieta starała się trzymać fason, ale nie wytrzymała i rozpłakała się…
Po siedemdziesiątce stała się nikomu niepotrzebna – choćby własne dzieci nie złożyły Lidii życzeń urodzinowych; syn oddał ją do domu opieki i sprzedał mieszkanie, a córka przez lata nie dawała znaku życia, aż niespodziewanie pojawiła się z wyciągniętą dłonią i szansą na szczęście nad polskim morzem
Kino dla Seniora w Krakowie już 24 lutego
Poranne bóle głowy i karku – kiedy problem zaczyna się w sypialni, a nie w ciągu dnia?
Mój mąż obiecał mi dom na wsi – jednak gdy tam dotarłam, poczułam, jak ziemia usuwa mi się spod nóg.
MEN ujawnia zawody przyszłości na 2026 r. Jedna zmiana szczególnie zaskakuje
Z życia wzięte. "Chciały oddać mnie do domu opieki": Nie miały pojęcia, iż mam już własny plan
Dodatkowe pieniądze dla seniorów. choćby kilkaset złotych co miesiąc
Polska emerytka opowiada: ostatni raz widziałam swojego syna ponad sześć lat temu – Serce mi pękło, gdy sąsiadka zapytała, od kiedy nie rozmawiam z własnym dzieckiem. Syn zerwał kontakt po wyprowadzce z żoną, a gdy odwiozłam mu tort urodzinowy, usłyszałam od synowej, iż nie jestem mile widziana. Potem przyszedł tylko po część pieniędzy ze sprzedaży mojego mieszkania i już nigdy więcej się nie odezwał. Zostałam sama, choć całe życie poświęciłam wychowaniu syna. Dziś mieszkam w nowym bloku, mam środki do życia i swoje rytuały — ale samotność wciąż boli…
Szkoła w Krzęcinie Przyjazna Seniorom
Jak poprawić sen po 60? Wybierz materac premium!
Film „Przepis na szczęście” [w kinach od 6 lutego]
Erotyk
Spotkanie po latach z przyjaciółką z dzieciństwa: Nigdy nie miała dzieci, bo wybrała życie dla siebie – jej szczera odpowiedź zmieniła moje spojrzenie na macierzyństwo i starość w Polsce
„Babciu, mama powiedziała, iż musimy oddać cię do domu spokojnej starości”. Podsłuchałam rozmowę rodziców – dziecko by tego nie wymyśliło
Silver Revolution. Historyczna zmiana demograficzna
Mazowsze. Stawka na aktywność oraz integrację seniorów
"Wróciłam z Wielkiej Brytanii, licząc na spokojną starość": W domu odkryłam, iż syn i synowa roztrwonili wszystkie pieniądze, które im wysyłałam
O czym powinien pamiętać senior za kierownicą?
Babciu, mama powiedziała, iż musimy oddać cię do domu spokojnej starości”. Podsłuchałam, jak rodzice rozmawiają — dziecko nie wymyśliłoby czegoś takiego
Fiul chciał odwieźć matkę do domu opieki. Zajrzał do pudełka przed wyjściem – to, co zobaczył, zmieniło wszystko.
7.03.2026 Wyjazd do teatru na komedię ,,Mayday z bigamistką „🎭🎭🎭🎭
Głos Seniora w Parlamencie Europejskim
Babciu, mama powiedziała, iż musimy oddać cię do domu opieki”. Podsłuchałam rozmowę rodziców – dziecko nie wymyśliłoby czegoś takiego
Fiul chciał odwieźć matkę do domu opieki. Zajrzał do pudła przed wyjściem i… wszystko się zmieniło.
Z życia wzięte. "Babcia nie chce iść do domu opieki, a my zaraz będziemy mieli malucha": Nie mamy gdzie mieszkać
Kraków odcina mnie od wnuczki
Zdrowy kręgosłup i aktywni seniorzy w Kętrzynie