Mieszkanie kupił mój syn: teściowa ogłasza swoją decyzję

twojacena.pl 7 godzin temu

Mieszkanie zostało kupione przez mojego syna: oświadczenie teściowej

Poznałam mojego męża na uniwersytecie w Krakowie. Oboje mieliśmy wtedy po dwadzieścia lat i byliśmy studentami. Od razu zwróciłam uwagę na mojego przyszłego męża wyróżniał się siłą, inteligencją i, co najważniejsze, życzliwością. Najpierw byliśmy tylko przyjaciółmi, ale gwałtownie stało się jasne, iż uczucia, które do niego żywię, sięgają dużo głębiej.

Po kilku miesiącach zostaliśmy parą. Do dziś ciepło wspominam tamten czas, wydaje mi się, jakby był utkany z mgły, a lata studenckie jawią mi się najpiękniejszym okresem życia.

Po roku Mariusz się mi oświadczył, a potem pobraliśmy się. Nie mieliśmy dużo pieniędzy na wystawne wesele świętowaliśmy ten moment w wąskim gronie rodziny, przy pierogach i kompotach malinowych. W tle cicho grała harmonijka, jakby to był tylko sen.

Po drugim roku studiów Mariusz znalazł już pracę. Początkowo wynajmowaliśmy niewielki pokój w akademiku na Prądniku, a posiadanie własnego mieszkania było wtedy mglistym marzeniem. Jednocześnie oboje byliśmy pewni, iż w końcu musi się spełnić. I tak się stało. Po śmierci mojej babci odziedziczyłam sto tysięcy złotych; Mariusz też trochę odłożył. Ta suma wystarczyła, żeby dostać kredyt na niewielkie, dwupokojowe mieszkanie planowaliśmy niedługo powiększyć rodzinę.

Byliśmy małżeństwem przez dziesięć lat, ale nie mieliśmy dzieci. Kilka lat temu Mariusz miał kłopoty w pracy: kiedy firma popadła w tarapaty, właściciel zrzucił winę na męża, który był głównym księgowym. Oskarżył go o długi i złe prowadzenie rachunków. Po wielu rozprawach sądowych Mariusz został niesprawiedliwie skazany na cztery lata więzienia.

Bardzo się starałam, by było mu jak najlepiej

Ciągle walczyliśmy, szukaliśmy prawników, ale wszystko na nic; papiery były tak sporządzone, iż Mariusza uznano za winnego, chociaż wykonywał tylko polecenia szefa. Było ciężko, ale robiłam wszystko, co mogłam, by wspierać męża. Jednak po roku zrozumiałam, iż sama też potrzebuję pomocy…

Pewnego dnia teściowa przyszła do mojego mieszkania i powiedziała, iż już tu nie będę mieszkać. Obarczyła mnie winą za to, co spotkało Mariusza. Twierdziła też, iż to on kupił mieszkanie za swoje pieniądze, a ja nie mam do niego żadnych praw. Oniemiałam nie spodziewałam się takiego okrucieństwa ze strony własnej teściowej.

Okazało się, iż przed całą sprawą Mariusz udzielił swojej mamie pełnomocnictwa. Teściowa, wykorzystując to, przygotowała wyciąg z konta, z którego wynikało, iż raty za mieszkanie spłacane były z jego rachunku. Uważa, iż te dokumenty wystarczą, by sąd uznał, iż nie przyczyniłam się w żaden sposób do kupna mieszkania.

Stoję jak zaczarowana w tej dziwnie zamglonej rzeczywistości i nie wiem, co robić.

Idź do oryginalnego materiału