To Ty samej ją do nas przyprowadziłaś!

newsempire24.com 6 godzin temu

Ty sama ją do nas przyprowadziłaś

Krzysztof, naprawdę jesteś skarbem! Facet, który radzi sobie zarówno przy naprawie samochodu, jak i przy gotowaniu, to już nie lada wyczyn. Przyjaciółko, masz szczęście w małżowacie, powiem ci to szczerze.

Zuzanna odchyliła się w fotel, pokazując śnieżnobiałą uśmiech. Jagoda podpatrzyła spojrzenie, które Zuzanna rzuciła na jej męża, i gdzieś pod żebrami poczuła nieprzyjemny dreszcz. Zaraz potem się uspokoiła: bzdury, po prostu nowa w Warszawie, próbuje się wpleść w naszą paczkę.

Zuzanna pojawiła się w ich życiu miesiąc temu. Nowa przyjaciółka wydawała się miła, trochę zagubiona w nieznanym mieście. Jak nie pomóc?

Nie łudź go, Jagoda uśmiechnęła się do męża. Krzysztof nauczył się gotować bigos dopiero po siódmym roku małżeństwa.
A jaki to bigos! Zuzanna podskoczyła, dotykając łokcia Krzysztofa. Za takiego kucharza poślubiłabym się od razu.

Krzysztof zamruczał, zadowolony, rozkładając barki. Jagoda zauważyła, iż jego uszy zaróżowiały się pewny znak, iż komplement trafił w sedno.

No cóż, starałem się.

…Pierwsza wizyta Zuzanny przedłużyła się do późnego wieczoru. Zachwycała się remontem w mieszkaniu, zdjęciami dzieci, kolekcją płyt winylowych Krzysztofa. Do każdej tematyki znajdowała pretekst, by zwrócić się właśnie do niego. Krzysztof, skąd to wziąłeś?, Krzysztof, jaki masz gust!, Krzysztof, opowiedz dokładniej.

Jagoda dolewała herbatę i przyglądała się uważnie. Zuzanna siedziała za blisko jej męża. Głośno się śmiała z jego suchych dowcipów. Dotykała jego ręki przy każdym słowie.

Mamo, a kto to jest ta ciotka?

Szymon, dwunastoletni syn, zerknął do kuchni, gdy Jagoda myła naczynia po wyjściu gościa.

To moja przyjaciółka. Nowa.
Trochę dziwna. cały czas wpatrywała się w tatę.

Jagoda zamarła z talerzem w ręku. jeżeli choćby dwunastolatek to zauważył

To ci się wydaje, odparła synowi.

Samą sobie powtarzała to w kolejnych tygodniach. Wydaje się. Wyolbrzymiam. Zuzanna po prostu jest otwarta, towarzyska.

Przyjaciółka pojawiała się raz po raz. Raz przybiegła po przepis, innym razem przyniosła bilety na wystawę, które niespodziewanie dostała, innym razem po prostu przechodziła koło. Za każdym razem Krzysztof był w domu. Za każdym razem Zuzanna rozkwitała w jego obecności.

Jesteś wyjątkowy, Krzysztof, nie taki jak inni, mówiła, siedząc w kuchni. Jagodo, skąd go znalazłaś? Taki mężczyzna to się nie znajdzie na rynku.
Poznaliśmy się w metrze, odpowiedziała Jagoda spokojnie. Piętnaście lat temu. Na schodach ruchomych.
Romantyzm!

Zuzanna klasnęła w dłonie, a Krzysztof uśmiechnął się, a Jagoda zmusiła się do uśmiechu też.

Po jednej z wizyt mąż został w korytarzu, odprowadzając gościa. Jagoda słyszała ich cichy śmiech za drzwiami.

Co tak długo? zapytała, gdy Krzysztof wrócił.
Opowiadała dowcipy. Śmieszne.
No tak.

Nie chciała rozwijać tematu. Bała się wyjść na zazdrość i histerię

…Wszystko zmieniło się po dwóch tygodniach. Telefon Krzysztofa leżał na stoliku z podświetlonym ekranem, kiedy brał prysznic. Jagoda nie zamierzała patrzeć, po prostu przeszła obok, gdy ekran rozbłysł od przychodzącej wiadomości.

Tęsknię. Jesteś przystojny i interesujący rozmówca. od Zuzanny.

Jagoda usiadła na skraju łóżka. Ręce same sięgnęły po telefon. Znała kod nigdy nie ukrywali przed sobą nic.

Rozmowy trwały już od kilku tygodni. Zuzanna narzekała na samotność, na trudności w nowym mieście, na to, jak szczęśliwa, iż spotkała tak wyrozumiałego człowieka jak Krzysztof.

A on odpowiadał, wspierał, pisał, iż jest wspaniała i na pewno znajdzie szczęście. Wysyłał emotikony. Mnóstwo emotikonów

Jagoda odłożyła telefon. Z łazienki dochodził plusk wody i fałszywe gwizdanie mąż był w doskonałym humorze.

Krzysztof.

Wyszedł z łazienki, wycierając włosy ręcznikiem. Spojrzał na twarz żony i zamarł.

Co się stało?
Widziałam twoją korespondencję ze Zuzanną.

Krótka przerwa.

A, to nic szczególnego, Jagodo.
Nic szczególnego?
Ona po prostu towarzyska. Samotna dziewczyna w nieznanym mieście. To ty ją do nas przyprowadziłaś.

Jagoda patrzyła na męża, szukając w jego spojrzeniu choć odrobiny winy. Krzysztof wydawał się szczerze zdumiony.

Zazdrościsz? Naprawdę? Dwanaście lat razem, dwoje dzieci, a zazdrościsz swojej przyjaciółki o kilka emotikonek?
Ona ci fliruje.
Ona tak rozmawia ze wszystkimi. Przesadzasz.

Jagoda chciała się sprzeciwić. Chciała powiedzieć, iż normalni przyjaciele nie piszą mężom po zmroku, nie nazywają ich przystojniakami i nie tęsknią. Ale Krzysztof już miał na sobie koszulkę i wyszedł z sypialni.

Zuzanna nie odpuszczała. Wręcz przeciwnie pojawiała się częściej. Teraz znajdowała wymówki, by pomóc: odprowadzić dzieci, gdy Jagoda była w pracy, przygotować kolację, kiedy Jagoda się spóźniała. Małgosia, ośmioletnia córka, opowiadała z zachwytem o nowej ciociu Zuzance, która piecze najlepsze naleśniki i pozwala oglądać bajki do późna.

Po prostu chciałam pomóc, mówiła Zuzanna niewinnym spojrzeniem. Ciężko ci samej.
Mam męża.
Oczywiście, oczywiście. Krzysztof to wspaniały ojciec. Macie szczęście, iż się spotkaliście.

Coś w tych słowach brzmiało fałszywie i nie na miejscu. Dwojako. Jagoda nie mogła dokładnie określić, co, ale uczucie pozostało.

Krzysztof nie rozstawał się z telefonem. Brnął go do toalety, kładł pod poduszkę nocą, wyciągał przy każdym powiadomieniu. Podczas kolacji coraz rzadziej uczestniczył w rozmowach oczy przyklejone do ekranu, ustach co chwilę pojawiał się uśmiech.

Tato, słyszysz mnie?

Szymon powtórzył pytanie trzy razy, zanim Krzysztof odrywał się od telefonu.

Co? A, tak, synku. Oczywiście. Co tam?
Mówiłem o zawodach pływackich. Przyjdziesz?
Na pewno. Kiedy?
W sobotę. Mówiłem ci już trzy razy.

Krzysztof winny pogłaskał syna po głowie i znów zatopił się w ekranie. Jagoda milcząco zabierała talerze ze stołu. Szymon patrzył na ojca z gniewem. Małgosia rozgryzała kotlet, nie rozumiejąc, dlaczego przy stole tak cicho.

Flirt stawał się coraz otwarty. Zuzanna nie chowła się już za niewinnymi komplementami. Dotykała Krzysztofa przy każdej okazji poprawiała mu kołnierzyk, wycierała niewidzialny pyłek z ramienia, chwytała za rękę, gdy się śmiała. Patrzyła mu w oczy zbyt długo. Lizała wargi, patrząc na niego

Jagoda obserwowała to przedstawienie z kąta własnej kuchni. Zuzanna zachowywała się tak, jakby Jagody nie było. Albo jakby była tylko tymczasową, irytującą przeszkodą, którą można zignorować.

Krzysztof, pokażesz mi tę programę na komputerze? Do obróbki zdjęć. Obiecałeś.
Za chwilę?
Po co zwlekać?

Poszli do gabinetu Krzysztofa, zamykając za sobą drzwi

…Tego dnia Jagoda postanowiła zrobić mężowi niespodziankę. Przygotowała jego ulubiony obiad faszerowane papryki, których nie odmawiał, sałatkę z krewetkami zapakowała wszystko w pojemnik i pojechała do jego pracy.

W biurze było cicho. Przerwa obiadowa, większość pracowników rozeszła się po stołówkach. Sekretarka przy recepcji skinęła głową na Jagodę znały ją.

Krzysztof Andrzejewicz, w swoim gabinecie. Tylko tam jeszcze

Jagoda nie dosłyszała. Przeszła korytarzem do gabinetu męża. Drzwi były lekko uchylone.

Popchnęła je i stanęła w progu.

Krzysztof siedział przy stole, Zuzanna stała między jego rozstawionymi kolanami, obejmując go ramionami. Całowali się. Głęboko, żarliwie, jak dwoje ludzi, których nie jest po raz pierwszy.

Pojemnik z jedzeniem spadł z ręki Jagody i roztrzaskał się o podłogę.

Oboje odskoczyli. Zuzanna wyglądała bardziej zirytowana niż zawstydzona. Krzysztof przybrał bladą twarz.

Jagodo To nie to, co myślisz.
Nie to?

Usłyszała własny suchy, podarty śmiech.

Jagodo
Powiedz, co się stało, wyjaśnij, jak ona przypadkiem wpadła ci na pierś.

Zuzanna demonstracyjnie poprawiła bluzkę i wzięła torbę ze krzesła.

Chyba pójdę.
Stój.

Jagoda zablokowała jej wyjście. Zuzanna spojrzała na nią wyzywająco bez przeprosin, bez winy.

Wiedziałaś, iż jest zamężna. Przychodziłaś do mojego domu, jadłaś przy moim stole, bawiłaś się moimi dziećmi.
Dorośli sami odpowiadają za swoje czyny.

Zuzanna wzruszyła ramionami i odeszła, stukając obcasami. W drzwiach odwróciła się:

Dzwonić, jak będziesz wolny, Krzysztof.

Jagoda odwróciła się w stronę męża. Dwanaście lat. Dwanaście cholernych lat budowała tę rodzinę. Nocne godziny bez snu z niemowlętami na rękach. Jego awanse, które świętowaliśmy razem. Remont mieszkania, który trwał trzy lata. Wakacje nad Bałtykiem, gdzie Małgosia po raz pierwszy sama popłynęła. Świąteczne choinki. Urodziny. Choroby dzieci. Wszystko to stało się niczym.

Krzysiek, jestem winna. Wiem. Ale możemy to naprawić.
Naprawić?
Ja ona wciągnęła mnie w wir. Ale kocham cię, kocham dzieci

Kiedy wrócisz do domu twoje rzeczy będą spakowane. Możesz je zabrać i iść do swojej Zuzanny.

Jagoda odwróciła się i wyszła. Nie płakała nie miała już siły na łzy. Wewnątrz zamieniła się w lód.

W domu działała metodicznie. Walizka z piwnicy. Koszule ze szafy. Skarpetki, slipy, krawaty wszystko w jednym kupie. Maszynka, szczoteczka, dezodorant. Dwanaście lat zmieściło się w jednej walizce i trzech torbach.

Gdy dzieci wróciły ze szkoły, rzeczy ojca leżały przy drzwiach.

Mamo, gdzie tata? zapytała Małgosia, wchodząc do sypialni.
Tata będzie mieszkał osobno.

Szymon milczał. Spojrzał na matkę, na pustą szafę ojca i odszedł do swojego pokoju

Wieczorem Jagoda zadzwoniła do matki.

Mamo

Chciała opowiedzieć spokojnie, krok po kroku. Ale głos załamał się przy pierwszym słowie, a łzy wylały się gorące, gniewne, bezsilne.

Kochana, jedź. Czekaj.

Elżbieta Michałowa przyjechała po godzinie. Przytuliła córkę, nalała herbaty, usiadła przy kuchence.

Opowiadaj.

Jagoda mówiła. O Zuzannie, o wiadomościach, o dzisiejszym dniu. Matka słuchała w ciszy, nie przerywając.

Zrobiłaś dobrze, powiedziała, gdy Jagoda ustała. Dobrze?
Tak. Zdrada nie wybacza się. Można wybaczyć błąd, słabość, głupotę. Ale nie to.

Jagoda przytuliła się do matki.

Rozwód ciągnął się pół roku. Dokumenty, sądy, podział majątku. Krzysztof próbował wrócić przychodził, dzwonił, pisał.

Jagoda nie otwierała drzwi.

Dzieci zostały z nią. Szymon jeździł do ojca niechętnie, raz na dwa tygodnie, bo trzeba. Małgosia tęW końcu Jagoda, trzymając w rękach walizkę pełną wspomnień, ruszyła w stronę nowego życia, wiedząc, iż najważniejsze już odzyskała.

Idź do oryginalnego materiału