Przyjechałam w odwiedziny, tęskniłam za wami – ale moje dzieci są dla mnie jak obcy: Opowieść Barbary o rozczarowaniu dorosłym potomstwem w Polsce

twojacena.pl 7 godzin temu

Wyobraź sobie, iż właśnie przyjechałam do Lublina w odwiedziny, bo już tak bardzo tęskniłam za Tobą, a mam wrażenie, jakbym trochę odwiedzała obcych ludzi wiesz, jak to jest z dorosłymi dziećmi.

Mama zawsze się martwi o swoje dzieci, wiesz, tego się nie da wyłączyć. A potem, jak już są dorośli, nagle widzisz, ile się zmienia. Basia, moja ciocia, wychowała troje dzieci tradycyjna rodzina, wiesz, nieduże miasteczko niedaleko Kielc. Najstarszy syn Michał od lat robi karierę w Niemczech. Czasami przyśle Basi zdjęcie wnuczki albo pocztówkę z Berlina. Ona potem pokazuje wszystkim te fotki: Zobacz, jak on tam żyje, a wnuczka już taka duża! Czasem do niego pisze, żeby przyjechał z rodziną: Tęsknimy za Wami. Chciałabym w końcu uściskać wnuczki, zobaczyć synową na żywo, nie tylko na zdjęciach. Ale on tylko odpisuje, iż pracy tyle, urlopu brak.

Druga córka Kasia jest żoną wojskowego. Michał często się przeprowadzają tu Siedlce, tu Poznań, czasami choćby do jednostki za granicę. Mają jedną córkę, Ewę. Do Basi wpadają w odwiedziny na chwilę, jak tylko się uda, ale wiecznie są w biegu. Basia cieszy się, iż Kasia znalazła dobrego chłopa choćby jej mąż, pan Zbyszek, bardzo zięcia szanuje.

Najmłodsza latorośl Zosia miała najtrudniej. Wyszła gwałtownie za mąż, synek jej się urodził, ale mąż od niej odszedł. Zosia, trochę zdesperowana, posłuchała matki Wyjedź do większego miasta, może tam Ci się ułoży i zamieszkała w Warszawie. Pracuje jako szwaczka na Ursynowie, sama z dzieckiem. Pewnego dnia Basia mówi do Zbyszka: Daj sobie radę tydzień beze mnie? Muszę jechać do Zosi, zobaczyć, jak się trzymają.

Zbyszek odprowadził żonę na pociąg. Basia wzięła dwie wielkie siaty wiesz, ser, kiełbasa, jakiś sernik dla Zosi, wiadomo, jak to matka. Całą drogę cała rozmyślała, jak się zmieniła jej najmłodsza córka przez te trzy lata.

Kiedy wysiadła na Centralnym, dzwoni do Zosi. Mamo, czemu nie zadzwoniłaś wcześniej? Przecież jestem w pracy! Mogę przyjechać wieczorem. Basia się trochę speszyła, Chciałam ci zrobić niespodziankę Mogę spokojnie zaczekać. Ale w końcu, zmęczona czekaniem, złapała tramwaj i sama pojechała pod blok córki.

Drzwi otwiera wnuk, Paweł zmężniał, wysoki, bardzo podobny do dziadka w młodości. Cześć, babciu! i od razu wyślizgnął się z uścisku. Wpuścił ją do środka, trochę zmęczony pytał: Czemu wcześniej nie powiedziałaś, iż przyjedziesz? Musiałem ogarnąć mieszkanie i nakryć stół. Mama już wróciła, zrobiłyśmy barszcz i smażone schabowe na Twój przyjazd.

Wtedy zadzwonił pan Zbyszek: Jak dojechałaś? Basia mówi, iż wszystko dobrze, Paweł jej choćby pomógł z siatami teraz siedzą i jedzą kolację, a Zosia sama wszystko przygotowała.

Przy stole Zosia pyta: Wolisz jednego schabowego, czy dwa? Basia była tak głodna, iż zjadłaby cztery, ale powiedziała: Połóż je wszystkie, najwyżej zostaną. Skończyło się na talerzu z pięcioma kotletami. Basia patrzyła na ten stół i czuła, iż to raczej zwykła kolacja niż jakieś rodzinne święto. Pomyślała, iż Zosia pewnie krucho stoi z pieniędzmi i postanowiła jej pomóc miała schowaną kopertę ze stówą.

Przy kolacji Zosia od razu zapytała, jak długo Basia ma zamiar zostać. Basia się trochę obraziła: Jak ci przeszkadzam, mogę wrócić jutro

Następnego dnia była praktycznie cały czas sama. Wieczorami każdy zaszył się w swoim pokoju, a później wnuk szedł do sąsiadów na PlayStation, Zosia wychodziła na kawę z koleżanką. Basia czuła się niepotrzebna, zupełnie obca w własnej rodzinie.

Ściąga kurtkę z wieszaka, bo wie, iż już nie warto tu dłużej zostawać. Przechodząc korytarzem, słyszy, jak wnuk pyta: Mamo, kiedy wujek Michał przyjeżdża? Mieliśmy iść razem na Legię. A Zosia tylko: Jak już babcia pojedzie

Basia ledwo powstrzymuje łzy. Pakuje rzeczy, nie żegna się choćby po prostu wychodzi. Zbyszek, gdy ją zobaczył na dworcu, to aż mu ulżyło sam był stęskniony. Tak wyszło, iż chociaż całe życie dawali swoim dzieciom serce na dłoni, to na starość zostali tylko ze sobą, bo dzieci no, mają własne sprawy.

Wiesz, życie to taki trochę przekorny los. Ale warto pamiętać, iż rodzice, choć dla dzieci są całym światem, to czasami dla dzieci stają się tylko gośćmi.

Idź do oryginalnego materiału