Niewinne kłamstewka zmęczonych matek. "Mówię, iż idę na siłownię, a idę do kina"

gazeta.pl 19 godzin temu
Zdjęcie: Shutterstock/Bricolage


Małe kłamstwo gwałtownie załatwia sprawę. Ucina pytania, nie pozostawia pola do marudzenia, czy negocjacji. Klaudia, Sylwia, Julka i Natalia przyznają, iż czasami okłamują swoje dzieci i wcale nie mają z tego powodu wyrzutów sumienia. Słusznie?
Jako rodzicom zdarza nam się oszukiwać dzieci w rozmaitych sytuacjach, jednak zwykle chodzi o ich dobro ("Ta szczepionka nie boli, pani tylko leciutko uszczypnie") lub o to, żeby nie było im przykro ("Piękny ten rysunek. Dwie kreski na białej kartce wyglądają naprawdę świetnie!"). Zdarzają się jednak chwile, gdy kłamstwo z ust mamy lub taty pada z powodów egoistycznych. Potępiać, czy nie?


REKLAMA


Kłamstwo nr 1: Luksus zakupów w samotności
Klaudia zawsze traktowała zakupy jak uciążliwy obowiązek, ale od kiedy jest mamą, to jedna z nielicznych chwil, kiedy w ciągu dnia może pobyć sama ze sobą i swoimi myślami. I chociaż jej dzieci uwielbiają chodzić z nią do sklepu, prawie nigdy ich tam nie zabiera. - Nie znoszę robić większych zakupów spożywczych z dziećmi. Zamiast skupić się na tym, co powinnam kupić, muszę ich pilnować i staczać małe walki o coś, co nie powinno się znaleźć w koszyku lub wózku. Wiadomo - mówi w rozmowie z eDziecko.pl. - Tłumaczę im, iż jadę do lekarza lub biblioteki, a zakupy wypakowuję z auta, gdy już śpią - śmieje się. I w ten sposób oszczędza sobie niepotrzebnych nerwów, a dzieciom rozczarowania, iż nie dostały kolejnej wątpliwej jakości zabawki.


Zobacz wideo Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"


Kłamstwo nr 2: Guilty pleasure zamiast zajęć sportowych
- Mój mąż pracuje do późna, co oznacza, iż spędzam z dziećmi wszystkie popołudnia i wieczory. Czasami mam dość, potrzebuję ciszy i spokoju, a w domu tego nie zaznam, więc mówię wszystkim, iż idę na fitness, na dwie godziny zajęć. Tak naprawdę idę do kina - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Natalia, mama dwóch przedszkolaków. - Mogłabym oczywiście powiedzieć mężowi prawdę, zrozumiałby, ale dzięki temu małemu kłamstwu czuję odrobinę wolności - dodaje. Na pytanie, czy czuje się winna, odpowiada, iż za pierwszym, czy drugim razem tak było, ale teraz już nie. - W kinie odpoczywam, nabieram dystansu do codziennych dram, ładuję baterie i wspinam się na kolejne wzgórza cierpliwości - wyjaśnia. Przecież, gdyby Natalia powiedziała dzieciom prawdę, najpewniej wylądowałaby razem z nimi na kolejnej kreskówce, zamiast na nowej części Bridget Jones!


Kłamstwo nr 3: Awaria na pływalni i długi poranek w łóżku
- W sobotę rano chodzę z córką na basen. Ona ma zajęcia z instruktorem, ja w tym czasie pływam, a potem chwilę relaksuję się w jacuzzi. Lubimy te basenowe poranki, ale czasem, gdy gorzej się czuję lub po prostu "mam lenia", mówię małej, iż na basenie jest awaria i zajęcia są odwołane - mówi Julka. - Wtedy dłużej zostajemy w łóżku, oglądamy jakiś film, jemy późne śniadanie - dodaje. Wyjaśnia, iż jej zdaniem każdemu należą się małe wagary, ale nie chce córce dawać złego przykładu, dlatego właśnie ucieka się do tego kłamstwa. Zły pomysł? Mogłaby oczywiście powiedzieć dziecku prawdę, wyjaśnić, iż nic się nie stanie, jak zostaną w domu i miło spędzą razem czas, ale to wiąże się z koniecznością tłumaczenia, odpowiadania na dziesiątki pytań. A na to też może nie mieć siły...


Kłamstwo nr 4: Nie zawsze chodzi o czas
Wielu rodziców uważa, iż jeżeli chodzi o zdrowie dziecka, nie ma miejsca na kompromisy. A małe kłamstwa czasami skutecznie załatwiają sprawę. Sylwia nienawidzi ryb, ale dba o to, żeby regularnie pojawiały się w menu jej rodziny. - Wiem, iż są zdrowe, iż zawierają sporo witamin, są źródłem białka i kwasów omega-3. No i mąż lubi ryby - mówi. Kiedy przygotowuje jakąś rybną potrawę, a synek pyta, czemu nie je, ze smutną miną odpowiada, iż jest na ryby uczulona i niestety nie może ich jeść. - Na razie pozostało mały, więc mi wierzy, liczę, iż kiedy to się zmieni, będzie już sam chętnie sięgał po ryby - śmieje się.


Z moralnego punktu widzenia oczywiście lepiej jest mówić prawdę. Ale czy ten, kto "wymyślił" ten moralny punkt widzenia, spędzał kiedyś całe dnie i noce w towarzystwie małych lub bardzo małych dzieci? Padał ze zmęczenia po kolejnej nieprzespanej nocy, miał mdłości od tych samych zabaw, dostawał bólu głowy od odpowiadania wciąż na te same pytania? Słuchał ciurkiem przez kilka godzin "Baby shark"? To jak? Rodzicowi należy się rozgrzeszenie za małe kłamstwo, czy nie?
A Ty? Uciekasz się czasami do takich niewielkich kłamstw? Zachęcamy do komentowania i udziału w sondzie.
Idź do oryginalnego materiału