Rano znalazł mnie na tej samej kącie łóżka, gdzie w nocy się rozpadł w moich ramionach

twojacena.pl 4 godzin temu

Znalazłam się tego ranka na tej samej krawędzi łóżka, gdzie poprzedniej nocy rozpadłam się na kawałki. Oczy piekły, usta były wyschnięte, a w głowie pulsował ból. Telefon wibrował raz za razem, ale nie miałam odwagi odebrać. Wiedziałam, kto dzwoni: mama, siostra, może któraś przyjaciółka. Co miałam im powiedzieć? Jak miałam ubrać w słowa to, iż mężczyzna, z którym budowałam życie, w ciągu jednej nocy spakował swoje rzeczy i z niego wyszedł?

Wyszłam po cichu do kuchni. Mój syn jeszcze spał. Zagotowałam wodę na herbatę, ale ręce trzęsły mi się tak bardzo, iż wylałam wrzątek na blat. Patrzyłam, jak płyn rozlewa się po stole, ale nie miałam siły go wytrzeć. Otaczała mnie cisza, ale nie była to cisza spokoju tylko cisza po katastrofie.

Dwa miesiące do rozprawy. Jego słowa dudniły we mnie jak wyrok. Jakbym już została skazana, a w mojej przyszłości nie miałabym nic do powiedzenia.

Tego dnia nie poszłam do pracy. Wysłałam wiadomość do szefowej: Sprawy osobiste. Wracam jutro. Nie potrafiłam powiedzieć więcej.

Kiedy syn się obudził, spojrzał na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami, tak podobnymi do oczu ojca, i zapytał tylko:

Mamo, gdzie jest tata?

Pocz

Idź do oryginalnego materiału