Wrócił kilka dni temu temat przyszłości starego, de facto rozpadającego się już basenu przy ul. Spacerowej. Tym razem nie w formie dyskusji w przestrzeni wirtualnej, luźno rzucanych pomysłów, a oficjalnego stanowiska i największego klubu radnych w goleniowskiej Radzie Miejskiej, i jednej z komisji lokalnego parlamentu. A to już deklaracje zobowiązujące przynajmniej do podtrzymania zdania w późniejszej, zapowiedzianej na jesień debacie.
Co w owych stanowiskach jest kluczowe? No więc wiemy po pierwsze, tu powołam się na opublikowany na Facebooku wpis radnej Agnieszki Geblewicz, iż miejsce jest zbyt drogocenne dla zabudowy typu hala do padla. Po drugie, iż powinno być przede wszystkim ogólnie dostępnym terenem do wypoczynku, piknikowania i grillowania. Przekaz jasny, prosty i przecież przyjemny.
Ale…
No właśnie, jest kilka „ale”. Bo przede wszystkim w pełni zgadzam się z komentarzami tych internautów, którzy zwracają uwagę na to, iż przedstawiona przez Koalicję dla Gminy propozycja to przede wszystkim powielanie tego, co już funkcjonuje nie tyle choćby w innych częściach miasta, co po prostu w bezpośrednim sąsiedztwie basenu, czyli na położonym po drugiej stronie ul. Spacerowej polu namiotowym. Wiaty, miejsca na ognisko czy przestrzeń do grillowania – to wszystko tam jest. A jeżeli potrzeba dodatkowych, to miejsca chyba też wystarczy. Wprowadzanie tego typu infrastruktury w przestrzeń po starym basenie to, mam wrażenie, marnowanie potencjału owego zakątka i szansy na to, żeby powstało tam coś, czego w Goleniowie po prostu jeszcze nie ma.
Hala do padla? Parafrazując świeżo upieczonego klasyka: padel-sradel, mój kręgosłup na pewno nie da się namówić na machanie paletką, ale to przynajmniej jakiś pomysł. I widzę tu więcej argumentów „za” niż „przeciw”. W końcu całe ryzyko miałby ponieść prywatny inwestor, a przy założeniu, iż część działki będzie do wykorzystania przez gminę według własnego uznania, pojawienie się tam funkcjonującego całorocznie obiektu rozwiązałoby w znacznej mierze tak kosztowne kwestie jak doprowadzenie adekwatnej infrastruktury (w tym oświetlenia), utrzymanie porządku i bezpieczeństwa, być może uruchomienie małej gastronomii. Miejsca do wykorzystania pod teren stricte rekreacyjny, wydaje się, wciąż pozostanie sporo, kwestia jedynie wypracowania sensownej symbiozy komercyjnego z ogólnodostępnym.
Gra wydaje się warta świeczki. Tym bardziej niezrozumiała jest wprost wyrażona przez radnych niechęć dla tego typu inwestycji zanim w ogóle pojawiła się szansa na zapoznanie się z koncepcją zabudowania terenu. Naprawdę taki sygnał chcemy wysłać mającym podobno wobec Goleniowa poważne plany biznesmenom? Mam wrażenie, iż to kiepski pomysł, a najlepszym rozwiązaniem będzie wstrzymanie się chwilę z zero-jedynkowymi osądami i poczekanie na wyłożenie kart na stół. Basen i tak jest w stanie agonalnym, kilka tygodni czy miesięcy nic tu nie zmieni. A przypomnę, iż rozmawiamy tu o obiekcie sportowym, jakiego jeszcze w naszym mieście nie ma, a nie kolejnej „Biedronce”, warsztacie samochodowym czy mieszkaniówce.












