Kiedy ona serwowała potrawę z garnka, ja wyjęłam z torby chusteczki antybakteryjne i zaczęłam starannie wycierać widelce. Ona to zauważyła.

polregion.pl 4 godzin temu

Weszłam do małego, zadymionego mieszkania przy ulicy Grochowskiej w Warszawie, niosąc te same dokumenty, które miałam przekazać ciotce Halinie. Spotykaliśmy się tylko przy rodzinnych uroczystościach, ale nagła potrzeba wymusiła wizytę. Ciotka nie cieszyła się dobrym zdrowiem, choć to nie miało nic wspólnego z jej biedą. Nie jestem skąpa czystość i porządek to dla mnie podstawa. Można żyć skromnie, ale dom musi być w należytym stanie.

Na ścianie wisi mnóstwo kurzułapek. Figurki, zestawy porcelany i słoiki po konserwach leżą w stosach, po kilkadziesiąt sztuk każdy. W łazience stoi kuweta dla kota ciotka myje ją raz w tygodniu. Śmieci górują pod stopami, a powietrze przesycone jest zapachem ścieków i gnijącego jedzenia.

Halina zaproponowała mi posiłek i zaczęła nakrywać stole. Gdy ustawiała naczynia, zauważyłam, iż są brudne. Gdy ciotka nalewała coś z dużego garnka, wyciągnęłam z torby antybakteryjne chusteczki i zaczęłam przetrzeć widelce. Jej wzrok spoczął na mnie.

Nie jesteś głodna, czy po prostu nie smakuję? rzuciła, kiedy zaczęłam manipulować jedzeniem.

Stałam w milczeniu, serce waliło mi jak młot. Czy ktoś z was był kiedyś w takiej sytuacji?

Idź do oryginalnego materiału