Bardzo kocham mojego syna i od jego narodzin robiłem wszystko, co w mojej mocy, by zapewnić mu to, co najlepsze.
Razem z żoną spełnialiśmy wszystkie jego marzenia. Zawsze chodził w porządnych ubraniach, uczęszczał na dodatkowe, płatne zajęcia, a mimo iż niczego mu nie brakowało, zawsze szanował mnie i swoją mamę.
Pracuję dzień i noc, byśmy mogli żyć godnie, ale nie przeszkadza mi to zawsze znajduję czas dla mojego syna, gdy mnie potrzebuje.
Był zawsze wzorowym dzieckiem i wiedziałem, iż prędzej czy później zacznie interesować się dziewczynami. Z żoną byliśmy na to przygotowani. Gdy tylko się to wydarzyło, przyjęliśmy tę wiadomość z otwartym sercem. Choć nie sądziliśmy, iż stanie się to tak wcześnie, poprosiliśmy tylko, by przyprowadził swoją dziewczynę na kolację do nas do domu. Syn bez wahania zgodził się i zapowiedział, iż chętnie ją do nas przyprowadzi następnym razem, gdy się zobaczą.
Moja żona również uznała to za dobry pomysł. Wierzyliśmy, iż syn wybrał dobrą dziewczynę, ale chcieliśmy sami się o tym przekonać w końcu to jeszcze młody chłopak.
Gdy mój syn przedstawił nam swoją nową wybrankę, byłem zaskoczony. Na pierwszy rzut oka wydawała się bardzo miła grzeczna i uprzejma. Z czasem jednak zauważyłem coś niepokojącego. Dopiero po kilku spotkaniach zorientowałem się, iż skrywa zupełnie inną twarz. Okazało się, iż jest osobą fałszywą i wyrachowaną. Interesowała się wyłącznie sobą.
Pracuję w policji i rozpoznałem ją od razu. Ta dziewczyna była podejrzana o wyłudzenia poznawała chłopaków przez internet, opowiadała, iż jest sierotą i prosiła ich o pieniądze, a potem nagle przerywała z nimi kontakt. Na jej koncie znajdowało się wielu oszukanych chłopców.
Powiedziałem synowi całą prawdę, ale mi nie uwierzył. Zaczął na mnie krzyczeć, twierdząc, iż to wszystko wymyśliłem, by zniszczyć jego szczęście. Zaraz potem spakował swoje rzeczy i wyprowadził się do swojej dziewczyny.
Od miesiąca nie mamy z nim kontaktu. Wciąż się zastanawiam, czy nie popełniłem błędu może ona się zmieniła, może ktoś jej coś niesłusznie zarzucił?
Dziś rozumiem, iż jako rodzic warto rozmawiać z dzieckiem choćby wtedy, gdy trudno się porozumieć. Każdy młody człowiek musi popełnić własne błędy, by nauczyć się życia a my, rodzice, musimy nauczyć się być przy nim, nie tracąc nadziei i szacunku do jego wyborów. Ścieżki dzieci czasem prowadzą krętymi drogami, ale zawsze warto czekać z otwartym sercem, bo miłość i zaufanie potrafią zdziałać cuda.









