Ceny w sklepach większe niż inflacja. Na podstawie analizy ponad 82 tys. cen detalicznych wyliczono, iż w styczniu codzienne zakupy były droższe średnio o 3,7% rok do roku. Badanie objęło 17 kategorii – od żywności i napojów po chemię gospodarczą i artykuły dla dzieci.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
Z raportu „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito wynika wyraźne, choć niewielkie, spowolnienie cen. To kolejny miesiąc z rzędu, w którym tempo wzrostu cen hamuje. W grudniu było to 3,8% rdr., a w listopadzie 4,2% rdr.
– Ostatni niewielki spadek dynamiki wzrostów wynika głównie z efektów sezonowych, takich jak wyprzedaże świąteczne, kończące się w grudniu, a także ze stabilizacji cen po Nowym Roku. To jest typowe dla stycznia w handlu spożywczym. Dla konsumentów to pozytywny sygnał krótkoterminowej stabilizacji, choć zmiana jest niewielka i nie wskazuje na gwałtowne spadki cen – mówi dr Joanna Myślińska-Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito.
Sama żywność rośnie wolniej
Ceny samej żywności zwiększyły się w styczniu o 3,2% rdr.. W grudniu było to 3,1%, a w listopadzie 3,7%. Różnica między żywnością a resztą kategorii przez cały czas jest widoczna, ale wyraźnie się zmniejsza.
– Rynek nie dostarcza impulsów do zwiększonej presji cenowej w obszarze żywności. Jej ceny utrzymują się na tym samym poziomie wzrostów co w grudniu. Nieznaczne różnice w tym wypadku są raczej kosmetyczne i mogą być spowodowane niewielkimi wahaniami kursów walut. Te z kolei utrzymują się na stabilnym poziomie i nic nie wskazuje na to, by sytuacja ta miała się zmienić – komentuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.
Eksperci zwracają uwagę, iż wolniejsze tempo wzrostu cen żywności to dobra wiadomość dla domowych budżetów.
– Ceny żywności, jako największej części wydatków, rosną wolniej niż chemia czy używki. Tendencja ta wynika z globalnego spadku cen surowców rolnych i efektu bazowego po wysokich wzrostach w 2025 r. Analiza danych wskazuje na stopniową normalizację, gdzie handel detaliczny odbudowuje marże bez szokowych podwyżek – dodaje ekspertka.
Najmocniej drożeją używki i chemia
W styczniu najmocniej podrożały:
- używki (+10,2% rdr.),
- chemia gospodarcza (+8,3% rdr.),
- słodycze i desery (+7,1% rdr.),
- mięso (+6,7% rdr.),
- dodatki spożywcze (+5,9% rdr.).
W przypadku używek najważniejsze znaczenie miał wzrost akcyzy. Część planowanych rozwiązań została zawetowana przez Prezydenta RP, co ograniczyło skalę podwyżek.
– W segmencie chemii gospodarczej istotnym czynnikiem pozostają rosnące wymagania środowiskowe oraz związane z nimi koszty dostosowania procesów produkcyjnych. Choć bardzo wysoka konkurencja w tym sektorze ogranicza możliwość pełnego przenoszenia kosztów na konsumentów, obserwowana dynamika cen jest przez cały czas wyraźnie wyższa niż przeciętne tempo wzrostu cen w innych kategoriach. Z kolei w przypadku słodyczy i deserów głównym źródłem presji cenowej pozostają utrzymujące się wysokie ceny surowców, w szczególności kakao oraz tłuszczów. One od dłuższego czasu istotnie wpływają na koszty produkcji i finalne ceny tych produktów – uzupełnia ekspertka z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.
Warzywa i owoce na minusie
Na drugim biegunie znalazły się warzywa (-4,1% rdr.) i owoce (-3,1% rdr.). To jedyne kategorie ze spadkiem cen rok do roku. Artykuły dla dzieci podrożały symbolicznie – +1,6% rdr.
– Jednocześnie należy podkreślić, iż ceny surowców energetycznych pozostają silnie uzależnione od czynników geopolitycznych, które w ostatnim okresie cechują się podwyższoną niestabilnością, co utrudnia prognozowanie dalszych zmian cen paliw i gazu. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym spadkom cen warzyw i owoców było umocnienie złotego wobec głównych walut, w szczególności euro i dolara amerykańskiego, co obniżało koszty importu. W rezultacie były to jedyne kategorie w styczniowym zestawieniu, w których dynamika cen rok do roku przyjęła wartości ujemne – zauważa ekspertka.
– Z kolei relatywnie niska dynamika wzrostu cen w segmencie artykułów dla dzieci wynika z wysokiej konkurencji oraz ograniczonej możliwości przenoszenia kosztów na konsumentów. To sprzyja stabilizacji cen i utrzymywaniu ich wzrostu na wyraźnie niższym poziomie niż w pozostałych kategoriach – objaśnia dr inż. Anna Motylska-Kuźma.
Ceny w sklepach wyższe niż inflacja
Autorzy raportu podkreślają, iż dynamika cen w sklepach jest wyższa niż wskaźnik inflacji CPI. Wynika to z różnic w konstrukcji obu miar. Inflacja obejmuje szeroki koszyk, w tym paliwa i energię, które w ostatnich miesiącach obniżały ogólny wskaźnik. Tymczasem ceny w sklepach mocniej odzwierciedlają żywność i produkty codziennego użytku, gdzie presja kosztowa pozostaje większa.
– Na ceny detaliczne przez cały czas oddziałują czynniki strukturalne, takie jak koszty pracy, regulacje środowiskowe, podatki pośrednie oraz ceny wybranych surowców, które nie reagują tak gwałtownie na spadki cen energii czy paliw. W efekcie dynamika cen w sklepach pozostaje wyższa niż inflacja liczona dla całej gospodarki, mimo ogólnej stabilizacji sytuacji cenowej – podkreśla dr inż. Anna Motylska-Kuźma.
Z kolei dr Joanna Myślińska-Wieprow wskazuje, iż sieci handlowe wprowadzają selektywne podwyżki cen. Wynika to z odbudowy marż po pandemii, rosnących kosztów energii i logistyki oraz globalnych trendów cen surowców. Ekspertka stwierdza, iż wynik ze stycznia sugeruje dalsze spowolnienie dynamiki do 3-3,5% rdr. w kolejnych miesiącach dla całego koszyka i 2,5-3% rdr. dla żywności.













