Za pieniądze stałem się „młodszy”. Po latach moja żona dowiedziała się prawdy i się rozwiedliśmy.
Przyszedłem na świat w niewielkiej miejscowości na południu Polski. Po ukończeniu podstawówki zapisałem się do technikum gastronomicznego, które skończyłem po czterech latach. Później podjąłem pracę jako kucharz w barze, ale po pięciu latach pracy zorientowałem się, iż muszę odmienić swoje życie zarabiałem śmieszne pieniądze, a miałem większe ambicje.
W pracy poznałem Przemka, który mieszkał w Warszawie i miał odpowiednie znajomości w stolicy. Pojechałem do Warszawy i spotkałem się z nim osobiście. Poprosiłem go o pomoc w dostaniu się na studia. Nie odmówił, ale uprzedził, iż nie obejdzie się bez kosztów. Oszczędzałem przez lata, więc byłem gotów zapłacić. Za jego pomoc dałem mu sporą sumę złotych.
Udało mi się również zdobyć nowe świadectwo. Zapłaciłem za podrobione dokumenty, a w tamtych czasach wszystko było jeszcze papierowe. Według nowych papierów byłem młodszy o pięć lat, a na nowych ocenach same piątki.
Dzięki Przemkowi dostałem się na uczelnię.
Moje życie odmieniło się całkowicie. Teraz byłem wśród młodych, pełnych życia i optymizmu studentów. Rok później poznałem swoją przyszłą żonę, Martę, która miała wtedy dziewiętnaście lat. Pochodziła z Warszawy, a ja zameldowałem się w mieszkaniu jej rodziców.
Po studiach w Polsce zaczęły się zmiany komunizm upadł. Razem z żoną gwałtownie się ogarnęliśmy, wynajęliśmy niewielki lokal i założyliśmy własny bar. Później udało się nam go odkupić i zostaliśmy właścicielami swojego miejsca.
Nasze życie układało się całkiem dobrze, choć nie doczekaliśmy się dzieci. Pewnego dnia zdecydowaliśmy wybrać się do mojej rodzinnej wioski, gdzie spędziłem dzieciństwo i młodość. Spotkałem dawnych znajomych ze szkoły i kilku przyjaciół z dawnych lat. Oczywiście moje życie diametralnie różniło się od ich, a wyglądałem znacznie lepiej niż koledzy. Wzbudziło to w nich zazdrość, a jeden z kolegów zdradził Marcie, iż pracowałem kiedyś w barze i mam na karku więcej lat, niż sądziła.
Marta zaczęła robić mi wyrzuty, iż ją oszukałem. Bardzo się zmieniła, coraz częściej sięgała po alkohol. W końcu się rozstaliśmy. Przyszło nam się podzielić interes, który wspólnie prowadziliśmy. Kupiłem sobie mieszkanie, a Marta wpadła w spiralę kredytów bankowych, które zaciągała po rozwodzie na bardzo niekorzystnych warunkach. Wszystko się posypało.
Dziś przez cały czas pracuję, choć osiągnąłem już wiek emerytalny. Często wracam myślami do Przemka, który kiedyś przestrzegał mnie przed fałszowaniem dokumentów i mówił, iż to nierozważne. Nikt jednak nie cofnie czasu i nie naprawi błędów młodości.
Niedawno odwiedziłem mamę w rodzinnej wiosce i spotkałem kolegę z klasy. On już od dwóch lat jest na emeryturze, dogląda wnuków i opiekuje się działką. Ja muszę dalej pracować, chociaż zdrowie już nie to i sił brakuje. Za młodu podejmujemy decyzje, które ciągną się za nami całe życie i za które przychodzi nam zapłacić.
Wciąż liczę na radę może ktoś podpowie, jak naprawić głupotę popełnioną w młodości.














