Właśnie pomyślałam, iż my dwoje jesteśmy chyba jakąś niewłaściwą rodzinąZamiast więc szukać wymówek, postanowiliśmy stworzyć własne zasady, które będą pasować tylko nam.

newsempire24.com 1 tydzień temu

Jak dobrze, iż mam Ciebie, powiedział Aleksander Kowalski, obejmując żonę.

A ja szczęśliwa, iż jesteś przy mnie! odparła Małgorzata Kowalska.

No to z kim mam się bawić? zaśmiał się mężczyzna. Oczywiście tylko z Tobą. Jesteś moim przeznaczeniem. Najlepszą kobietą na świecie.

Małgorzata nie odpowiedziała słowem, pocałowała go w policzek i pobiegła do kuchni, by wyjąć z piekarnika sernik.

Dziś małżonkowie Kowalscy obchodzili srebrne wesele. Zdecydowali świętować skromnie, w wąskim gronie rodzinnym tylko oni i ich dzieci. Mieli dwoje potomstwa: syna Andrzeja, ucznia klasy dziesiątej, oraz córkę Urszulę.

Urszula właśnie ukończyła studia, dostała pracę i zamieszkała w wynajętym mieszkaniu blisko biura. Chociaż Małgorzata przekonywała córkę, iż w domu jest wystarczająco dużo miejsca, Urszula chciała żyć samodzielnie.

Po co Ci wydawać pieniądze na wynajęte lokum? pytała Małgorzata. Masz własny pokój, mieszkamy razem, po co się oddzielać? Gdy będziesz się żenić, odejdziesz od nas.

Mamo, kocham Was z tatą i wiem, iż mnie nie odrzucicie, ale chcę spróbować samodzielności. I jeszcze, mamo, nie gniewaj się, ale twoje wypieki są tak pyszne, iż boję się przybrać na wadę. Ty jesteś chuda, jesz i nie tyjesz, a ja nie mogę się tak po prostu od Ciebie odciąć! Muszę dbać o figurę, a przy Twoich słodkościach trudno się powstrzymać.

Małgorzata uśmiechnęła się, patrząc na córkę. Urszula nie przypominała jej wcale. Małgorzata była drobną, szczupłą kobietą, której niejednokrotnie mylono z nastolatką. Nie przywiązywała wagi do makijażu, włosy zwykle wiązała w kucyk, ubrała się skromnie. Urszula zaś była prawdziwą pięknością, odziedziczyła po ojcu urodę.

Aleksander był mężczyzną przyciągającym uwagę wysoki, dobrze zbudowany. Z wiekiem przybrał trochę na wadze, co nie było zaskoczeniem przy jego słynnych sernikach. W młodości był przystojny, a w czterdziestu osiem lat przez cały czas zachował swój urok.

Małgorzata zdawała sobie sprawę, iż przy jego sylwetce nie wygląda najefektowniej. Przyzwyczaiła się już do szeptów za plecami i nie przejmowała się nimi, bo wiedziała, iż dla męża jest najpiękniejszą kobietą na świecie.

***

Kiedy Małgorzata poznała Aleksandra, miała dwadzieścia lat, on dwadzieścia dwa.

We wrześniowy poranek studentka Bogna Szewczyk szła na urodziny koleżanki i przyjaciółki Wiktorii. Prezent przygotowała wcześniej, a po drodze postanowiła kupić mały bukiet kwiatów.

W kwiaciarni, do której weszła, był tylko jeden młody mężczyzna. Przeglądał bukiety. Sprzedawczyni, urocza dziewczyna, podsuwała mu różne kompozycje, patrząc z wyraźnym zainteresowaniem. Bogna spojrzała na nich i zauważyła, iż sprzedawczyni przygląda się chłopakowi z ciekawością. Mężczyzna był naprawdę przystojny.

Taki typ powinien być w kinie, pomyślała Bogna. Może to aktor?

Wtedy młodzieniec zwrócił się do niej:

Pani, który bukiet woli pani? Ten z czerwonymi różami, czy ten z piwoniami?

Bogna zawstydziła się, nie spodziewała się, iż ten przystojniak zagada do niej, ale odpowiedziała:

Wolałabym piwonie, choć wiele dziewczyn woli róże.

A jakiej pani dziewczynie podobają się kwiaty? zapytała sprzedawczyni.

Mojej dziewczynie? odparł chłopak. Nie kupuję kwiatów dla dziewczyny, nie znam choćby takiej.

Tak? zdziwiła się sprzedawczyni, zerknęwszy na Bognę.

Mój przyjaciel jedzie na urodziny do swojej kuzynki i namówił mnie, żebym poszedł z nim, wyjaśnił młodzieniec, widząc zdziwienie na twarzach sprzedawczyni i Bogny. Nie mogę przyjść z pustymi rękami, więc postanowiłem kupić bukiet. A przy takiej ofercie się rozmyliłem.

jeżeli wybierzesz róże, nie pomylisz się, wszystkie dziewczyny kochają róże doradziła Bogna.

Pan też je lubi? zapytał nieśmiało chłopak.

Bogna poczuła, jak się rumieni. Spojrzała w dół i odpowiedziała:

Najbardziej kocham kwiaty polne, ale róże też mi się podobają. Pewnie wszyscy je lubią.

interesujące odparł młodzieniec. Lubię też rośliny z łąk. Moja mama, gdy jedzie na domek letniskowy, zawsze przywozi bukiet dzikich kwiatów. W polnych barwach kryje się jakaś szczególna uroda. Niby niepozorne, a gdy przyjrzeć się im uważniej, ujawniają niesamowitą piękność.

Młodzieniec kupił bukiet róż i wyszedł ze sklepu, uśmiechając się do Bogny.

Co za przystojny chłopak, prawda? skomentowała sprzedawczyni. Jedna uśmiech warta wszystkiego! Przypomina artystę.

I ja tak myślałam, iż przypomina artystę odparła Bogna.

Kupiła mały bukiet chryzantem i pożegnała się ze sprzedawczynią, ruszając w stronę mieszkania Wiktorii.

Gdy weszła na przyjęcie, zaskoczyło ją, iż ten uśmiechnięty przystojniak z kwiaciarni stał już wśród gości. Nazywał się Szczepan i przybył z przyjacielem Marcinem, kuzynem solenizantki.

Szczepan również był zdumiony, widząc dziewczynę, z którą rozmawiał przy wyborze bukietu. Nieustannie rzucał na nią spojrzenia i się uśmiechał. Bogna odwzajemniała nieśmiały uśmiech, odwracając wzrok. Gdy wieczór się rozkręcał, usiadł obok niej i zaczęli rozmawiać.

Co wtedy mówili, teraz po latach Bogna już nie pamięta. Szczepan pytał, ona odpowiadała, on opowiadał, ona słuchała

Nie rozumiała, po co on siedzi przy niej, po co się do niej uśmiecha i poświęca jej uwagę. Czuła złośliwy wzrok Wiktorii i widziała, iż przyjaciółka jest wściekła.

Gdy zaczęła grać muzyka i goście ruszyli na parkiet, Wiktoria podeszła do Szczepana i zaprosiła go do tańca. On spojrzał niechętnie w stronę Bogny i odszedł, by tańczyć z solenizantką.

Po chwili wrócił do Bogny. Gdy dziewczyna zbierała się do domu, zaproponował, iż ją odprowadzi.

Następnego dnia, gdy Bogna przyszła na zajęcia na uczelni, zobaczyła Wiktorię, która nie przywitała się, zignorowała jej cześć.

Po wykładach Bogna podeszła ponownie do przyjaciółki i zapytała, co się stało.

Nic nie rozumiesz? zapyliła Wiktoria, oczy błyszcząc gniewem.

Co mam zrozumieć?

To, iż Marcin przyprowadził Szczepana dla mnie! Chciał nas przedstawić. Widziałam go na zdjęciach Marcina, spodobał mi się. Więc Marcin przyszedł z nim na moje urodziny. A ty zepsułaś cały wieczór, flirtując z nim. A potem go ciągniesz za sobą I jeszcze udajesz się skromną!

Nie flirtowałam z nikim westchnęła Bogna. Nie potrafię flirtować, nie miałam takiej myśli. To on sam podszedł, by mnie odprowadzić. Nie prosiłam o to.

No tak, nie flirtowała Po prostu nie widać tego z boku! I co on w tobie zobaczył? wyśmiała się Wiktoria i odeszła, zostawiając Bognę w zdumieniu.

Dziewczyna poczuła się fatalnie. Czy naprawdę stała się przeszkodą przyjaciółki i odebrała jej chłopaka? Czy jest podstępną rozrywką? Nie, to nie może być prawda.

Bogna, której chłopcy zwykle nie zwracają uwagi, przyciągnęła uwagę tak przystojnego Szczepana? Wiktoria idealnie mu pasowała piękna, wesoła, promienna, otoczona wieloma adoratorami. A ona, Bogna, cicha i skromna.

Nie, Szczepan nie był dla niej. Może po prostu pogawędził i odprowadził ją do domu, bo nie znał nikogo w tej grupie i chciał wypełnić wieczór rozmową z dziewczyną, którą zobaczył po raz pierwszy w kwiaciarni.

Myślała o tym, wracając ze szkoły do domu.

W domu podeszła do lustra, przyjrzała się i powiedziała:

Naprawdę, komu ja tu potrzebna?

W tym momencie zadzwonił telefon. Bogna odebrała i usłyszała głos Szczepana. Wczoraj, kiedy poprosił jej numer, myślała, iż nigdy nie zadzwoni.

Umówili się wieczorem na spotkanie nad Wisłą. Gdy Bogna przyjechała na umówioną godzinę, Szczepan już czekał z bukietem polnych kwiatów i uśmiechem, który mówił, iż właśnie się zakochała.

Tak rozpoczął się romans Bogny i Szczepana. Wielu prorokowało szybkie rozstanie. Nikt nie wierzył, iż taki piękny chłopak może naprawdę zafascynować taką dziewczynę jak Bogna. Oczywiście, niektórzy zazdrościli i twierdzili, iż ich związek jest skazany.

Mówiono, iż przystojny facet przyzwyczajony jest do uwagi kobiet, więc prędzej czy później odwróci wzrok. Szczepan nie patrzył na nikogo oprócz swojej Bogny. niedługo dziewczyna uwierzyła w jego uczucia i przestała przejmować się zazdrośnikami i hejterami.

Rok po poznaniu Aleksander i Małgorzata pobrali się. Nie minął dzień, by mąż nie powtarzał, iż jest najwspanialszą. A jednego razu, po dziesięciu latach małżeństwa, Małgorzata zapytała:

Mogłeś wziąć tak piękną damę, dlaczego wybrałeś właśnie mnie? Nie mam nic, co przyciąga mężczyzn, jestem zwyczajna.

Aleksander zaskoczony pytaniem odpowiedział szczerze:

Czy da się wytłumaczyć, dlaczego zakochujemy się w danej osobie? Skoro zapytałaś, spróbuję. Zakochałem się w Twoich oczach, bo są najpiękniejsze, pełne dobroci i szczerości Zakochałem się w Twoim głosie, zapachu, w Twojej duszy. Dla mnie jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie Nie bez przyczyny kochasz kwiaty polne. Jesteś im podobna. Twoja uroda nie krzyczy, nie każdy ją dostrzega, a ja ją zauważyłem i nie zamieniłbym swojej ulubionej łąkowej kwiaty na żaden wykwintny róż.

***

Rodzinna kolacja z okazji dwudziestopięcioletniej rocznicy odbyła się w przytulnym wnętrzu. Dzieci wygłosiły rodzicom wiele serdecznych słów to był najcenniejszy prezent dla Małgorzaty i Aleksandra.

Na środku stołu stał delikatny bukiet kwiatów polnych. Aleksander zawsze wręczał je żonie na urodziny w lipcu oraz na rocznicę ślubu.

Szczepanie, szepnęła Bogna, kładąc się spać. Myślę, iż jesteśmy chyba nieprawidłową rodziną.

Dlaczego? zdziwił się mężczyzna.

Przez dwadzieścia pięć lat nie pokłóciliśmy się ani razu. Czy to możliwe?

A chcesz się pokłócić? zaśmiał się Aleksander. No to daj, pokłócimy się!

Zaczął łaskotać żonę.

Nie, nie chcę, krzyknęła śmiejąc się Bogna, przerażona łaskotaniem.

Ja też nie chcę się z tobą kłócić odparł Szczepan i pocałował ją.

Proszę, zostawcie polubienia i komentarW ciszy nocy, trzymając się za ręce, spojrzeli w przyszłość, pewni iż ich miłość przetrwa każdy upływający dzień.

Idź do oryginalnego materiału