W skrzynkach pocztowych mieszkańców bloków w całej Polsce zaczęły pojawiać się nieoczekiwane pisma od spółdzielni. Urządzenie, które od lat stoi w kuchni, nagle okazuje się nielegalne. Za jego używanie grożą nie tylko dotkliwe kary, ale coś znacznie poważniejszego – można stracić mieszkanie, a w najgorszym wypadku odpowiadać karnie.

Fot. Shutterstock
Pismo, które zmienia życie tysięcy rodzin
Zakopiańska Spółdzielnia Mieszkaniowa rozsyła do lokatorów oficjalne pisma. Ich treść jest bezlitosna – w budynkach o więcej niż 4 kondygnacjach nadziemnych obowiązuje całkowity zakaz przechowywania i używania butli z gazem propan-butan. Podobne działania podejmują zarządcy w Krakowie, Katowicach, Wrocławiu czy na Śląsku. Dla wielu mieszkańców to szok, bo butla od lat stała w kuchni, często „od zawsze”.
Problem polega na tym, iż prawo nie bierze pod uwagę przyzwyczajeń. Liczy się wyłącznie wysokość budynku i rodzaj instalacji gazowej. Spółdzielnie nie wymyślają nowych zasad – po prostu zaczęły egzekwować przepisy, które obowiązują od lat, ale były masowo ignorowane. Teraz nadszedł czas na rozliczenie.
Kiedy butla staje się zakazana
Przepisy są precyzyjne. Instalacje zasilane gazem płynnym można wykonywać wyłącznie w budynkach niskich – czyli takich, które mają maksymalnie 4 kondygnacje nadziemne lub wysokość do 12 metrów. jeżeli twój blok ma 5 pięter, butla jest zabroniona. Punkt.
Ale to nie wszystko. Druga zasada pozostało bardziej dotkliwa – rozporządzenie zabrania łączenia w jednym budynku instalacji gazu ziemnego z sieci i gazu płynnego z butli. choćby jeżeli twoje mieszkanie nie jest podłączone do sieci gazowej, ale pozostałe lokale w bloku mają gaz z sieci, nie możesz używać butli. To cały budynek decyduje, nie pojedyncze mieszkanie.
Pan Kowalski z Wrocławia przekonał się o tym w najbardziej bolesny sposób. Mieszka w bloku, gdzie większość lokali ma gaz z sieci, ale jego mieszkanie znajduje się w części budynku, gdzie instalacji gazowej nigdy nie doprowadzono. Przez lata korzystał z butli, przekonany, iż skoro w jego lokalu nie ma gazu z sieci, może to robić. Dopiero mandat otworzył mu oczy. Przepisy dotyczą całego budynku, nie pojedynczego mieszkania. Fakt, iż jego sąsiedzi mają gaz z sieci, automatycznie zakazuje jemu używania butli.
Dlaczego to nie martwy przepis
Mogłoby się wydawać, iż to tylko kolejny paragraf, który nikt nie egzekwuje. Nic bardziej mylnego. Gaz propan-butan jest cięższy od powietrza. W przypadku nieszczelności nie rozpływa się pod sufitem, tylko opada w dół. Gromadzi się przy podłodze, w szachtach instalacyjnych, w piwnicach. Tam wystarczy iskra z włącznika światła, palącego się papierosa czy choćby ładującej się baterii telefonu.
W 2019 roku w Poznaniu butla wybuchła w mieszkaniu na 5 piętrze. Fala uderzeniowa uszkodziła konstrukcję budynku. 3 osoby trafiły do szpitala, kilkanaście lokali zostało zdewastowanych. Ekspertyza wykazała, iż gaz sączyć się z nieszczelnego złącza przez kilka godzin, gromadząc się w przestrzeniach międzystropowych. Jedna iskra wystarczyła.
Kontrole już ruszyły
Administracje bloków mają prawo zgłosić podejrzenie używania butli do straży pożarnej. Ta z kolei może wystąpić do sądu o wydanie nakazu wejścia do mieszkania. jeżeli odmówisz dobrowolnego udostępnienia lokalu, komisja złożona ze strażaków, policjanta i przedstawiciela zarządcy otwiera mieszkanie siłą. Znalezione butle zostają zabezpieczone, a ty dostajesz nakaz ich usunięcia i zakaz dalszego używania.
Pan Wiśniewski z Katowic próbował wykręcić się tłumaczeniem, iż butla należy do teściowej, która przychodzi gotować raz w tygodniu. Straż nie dała się nabrać. Inspekcja wykazała, iż butla jest podłączona do kuchenki, a kuchnia nosi ślady codziennego użytkowania. Mandat 5000 zł plus nakaz natychmiastowego usunięcia butli. Pan Wiśniewski odwołał się do sądu, ale przegrał. Sąd uznał, iż butla była używana regularnie, co stanowi ciągłe zagrożenie dla mieszkańców budynku.
Co grozi za złamanie zakazu
Jeśli używasz butli wbrew przepisom i dojdzie do nieszczelności, pożaru lub wybuchu, odpowiadasz nie tylko przed spółdzielnią, ale także przed sądem. Kary są bezlitosne – odpowiedzialność cywilna i karna. W praktyce oznacza to:
Ubezpieczenie mieszkania może nie zadziałać. jeżeli ubezpieczyciel wykaże, iż butla była używana nielegalnie i doszło do rażącego naruszenia przepisów, odmówi wypłaty odszkodowania. Twoje mieszkanie spłonie, mieszkania sąsiadów zostaną zniszczone, a ty zostaniesz z niczym i gigantycznymi roszczeniami od poszkodowanych.
Jeśli dojdzie do ofiar w ludziach, grozi odpowiedzialność karna. W zależności od skutków – od grzywny, przez ograniczenie wolności, aż po więzienie. Prokuratura bada każdy przypadek wybuchu gazu pod kątem przestępstwa sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego.
Spółdzielnie nie żartują
Ronald Szczygieł, prezes Zakopiańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w piśmie do lokatorów nie przebiera w słowach. „Używanie butli wbrew przepisom narusza regulacje budowlane i przeciwpożarowe. To nie formalna uwaga – to ostrzeżenie przed realnym zagrożeniem” – czytamy w dokumencie rozesłanym do mieszkańców.
Spółdzielnie podkreślają, iż bezpieczeństwo mieszkańców i całego budynku jest sprawą nadrzędną. Nieprzestrzeganie zakazu będzie traktowane jako poważne naruszenie obowiązujących przepisów i zasad współżycia. W praktyce oznacza to nie tylko mandaty, ale także możliwość wypowiedzenia najmu lokalu komunalnego czy członkostwa w spółdzielni.
Typowe błędy, które mogą słono kosztować
Pierwsza pomyłka – trzymam butlę na balkonie, więc nic mi nie grozi. Balkon zamknięty zabudową to takie samo pomieszczenie jak każde inne. Przepisy dotyczą całego budynku, nie konkretnego pomieszczenia. jeżeli blok ma powyżej 4 kondygnacji, butla na balkonie też jest zabroniona.
Druga – w moim mieszkaniu nie ma gazu z sieci, więc mogę używać butli. Jak pokazał przypadek pana Kowalskiego, to nieprawda. Liczy się cały budynek. jeżeli choć jedno mieszkanie w bloku ma gaz z sieci, ty nie możesz używać butli.
Trzecia – nikt tego nie sprawdza. Sprawdzają. Coraz częściej. Administracje bloków współpracują ze strażą pożarną. Inspekcje przeprowadzane są nie tylko po zgłoszeniach sąsiadów, ale także rutynowo. Jeden telefon od zaniepokojonych lokatorów wystarczy, żeby w twoich drzwiach zapukała komisja.
Co zrobić, jeżeli dotychczas używałeś butli
Jeśli mieszkasz w bloku powyżej 4 pięter i dotychczas korzystałeś z butli, rozwiązanie jest tylko jedno – natychmiastowe zaprzestanie jej używania. Butle można oddać do punktów wymiany, które zajmą się ich utylizacją zgodnie z przepisami.
Pozostaje kuchenka elektryczna lub płyta indukcyjna. To jedyna legalna alternatywa w budynkach, gdzie nie ma możliwości podłączenia do sieci gazowej. Koszt zakupu to wydatek od kilkuset do kilku tysięcy złotych, w zależności od modelu. To mniej niż mandat 5000 zł, potencjalne pozwy od sąsiadów i utrata ubezpieczenia.
Jeśli mieszkasz w budynku niskim – do 4 kondygnacji – i nie ma w nim gazu z sieci, możesz przez cały czas korzystać z butli. Ale tylko pod warunkiem spełnienia wszystkich wymagań technicznych: maksymalnie 2 butle po 11 kg, instalacja wyłącznie w pozycji pionowej, zachowanie odpowiednich odległości od źródeł ciepła i urządzeń iskrzących, używanie odpowiednich przewodów.
Przepisy obowiązują, niezależnie od tego, czy je znasz
Wiele osób tłumaczy się niewiedzą. Nie wiedziałem, nikt mi nie powiedział, przez lata wszyscy tak robili. To nie działa. Przepisy obowiązują od 2002 roku. Ignorancja nie zwalnia z odpowiedzialności. Tym bardziej teraz, gdy spółdzielnie i zarządcy masowo rozsyłają pisma informacyjne.
Jeśli właśnie dostałeś takie pismo, nie odkładaj go do szuflady. To nie sugestia, nie prośba – to przypomnienie o obowiązujących przepisach i ostrzeżenie przed konsekwencjami. Spółdzielnie dają czas na dostosowanie się. Ale ten czas nie jest nieograniczony. Kontrole ruszyły. Mandaty spadają. Następny może trafić właśnie do ciebie.











