Wywalczyłam, by syn się rozwiódł, a teraz tego żałuję…
Synowa znów przyprowadziła mi wczoraj wnuczkę na weekend poskarżyła mi się kiedyś sąsiadka, pani Halina, gdy spotkałyśmy się na klatce schodowej w starej kamienicy na Starym Mieście w Toruniu. Za nic nie umiem jej porządnie nakarmić! Mówi: Mama powiedziała, iż księżniczki nie jedzą za dużo! zjada dwie łyżki i koniec! Taka blada i rachityczna, aż świeci z głodu!
Halina nie polubiła swojej synowej od pierwszego spotkania. Była przekonana, iż Magdalena bo tak miała na imię żona jej syna Piotra nie jest odpowiednią kandydatką na żonę dla jej jedynego syna. Najbardziej przeszkadzało jej to, iż była od Piotra starsza aż o siedem lat, a on wówczas dopiero co zdał maturę.
Przecież on kobiet przed nią nie znał! oburzała się Halina podczas jednej z naszych rozmów przy windy. Nic dziwnego, iż ją sobie upodobał: bardziej doświadczona, umiała go podejść!
Magdalena była rzeczywiście piękną i bardzo zadbaną kobietą. Starała się o nienaganną sylwetkę, zawsze elegancka, robiła karierę w dużej firmie w Toruniu. Dla mnie nie było w tym żadnej tajemnicy mężczyźni kochają oczami, a ona zdecydowanie miała czym przyciągać wzrok.
Prowadziła zdrowy tryb życia i dbała o dietę całej rodziny. Dlatego także i córkę uczyła zdrowych nawyków jeść z umiarem, unikać przejadania się, dbać o figurę i samopoczucie.
Niedługo po tym, jak zaczęli się spotykać, Magdalena zaszła w ciążę. Nie wiadomo, czy podziałała z premedytacją, żeby dopiec przyszłej teściowej, która z całych sił próbowała rozbić ich związek, czy może po prostu życie tak się potoczyło. Piotr stanowczo postanowił się ożenić choć miał dopiero osiemnaście lat. Magdalena miała już wtedy dwadzieścia pięć.
Zaraz po maturze Piotr zaczął naukę w studiował na politechnice, pracował dorywczo, bo zamieszkali osobno musiał utrzymać swoją młodą rodzinę. Na początku wynajmowali małą kawalerkę, potem kupili na kredyt niewielki pokój w akademiku.
Byli naprawdę szczęśliwi, ale Halina nie odpuszczała wciąż szukała powodów, by narzekać na synową. A to źle gotuje, a to koszuli Piotrowi nie wyprasuje, albo dziecko ubierze nie tak, jak jej się wydawało stosowne. Według Haliny Magdalena nie miała żadnych zalet same wady. I tak ją wiecznie zadręczała, a Piotrowi żaliła się na żonę.
Z czasem Magdalena ograniczyła kontakty z teściową do minimum. Sama odprowadzała córkę Zosię do przedszkola, potem do sekcji gimnastycznej, później szachy… Dosłownie biegała od rana do wieczora do pracy, do klubu fitness, do kosmetyczki, fryzjera… W domu zaczęła bywać coraz rzadziej.
Piotr po powrocie z pracy często zastawał pusty dom córka na zajęciach, żona zabiegana lub zajęta swoimi sprawami.
I wtedy, w jednym z takich wieczorów, zapukała do niego sąsiadka Teresa, wdowa mająca już 38 lat i dwóch dorastających synów. Na wspólnej kuchni w akademiku zaczęła lać się woda, cieknący kran zalał pół podłogi. Poprosiła Piotra o pomoc, by zanim zaleje dolnych sąsiadów, coś zaradził.
Piotr umiał wszystko złotą rączką, więc gwałtownie zakręcił wodę i zabrał się za naprawę. Teresa w tym czasie gotowała makaron z kotletami schabowymi. W ramach podziękowania zaserwowała talerz i jemu Piotr z euforią przyjął, bo Magdalena od dawna nie miała czasu gotować takich domowych potraw.
Od tej pory Teresa często zapraszała go na kolację. Wieczorami, kiedy jego rodzina była zajęta, miło spędzali czas przy wspólnej kuchni zajadając pierogi czy domowe ciasta i rozmawiając godzinami. Pewnego dnia poczuli do siebie coś więcej zupełnie niespodziewanie ich relacja nabrała bliskości nie do odparcia.
Akademik żył własnym rytmem, wszystko było na widoku, pełno ciekawskich oczy i uszu. Jak można się domyślić, ktoś uprzedził Magdalenę, iż jej mąż nie przychodzi do sąsiadki pożyczać książek.
Skandal wybuchł na cały akademik, na całym piętrze aż huczało od plotek. Magdalena, dumna i zdecydowana kobieta, natychmiast wyrzuciła Piotra z domu, gwałtownie spakowała jego rzeczy i postawiła je na korytarzu.
Nie miał gdzie pójść noc była późna został więc u Teresy, która przyjęła go z otwartymi ramionami.
Ich córka Zosia miała wtedy sześć lat. Piotr miał dwadzieścia pięć lat, Magdalena trzydzieści dwa, a Teresa trzydzieści dziewięć.
Halina, gdy usłyszała o rozpadzie małżeństwa, była w siódmym niebie poczuła, iż wygrała! Ale kiedy dowiedziała się, iż Piotr odszedł do kobiety starszej od niego o czternaście lat i do tego z dwójką synów, zamilkła nagle…
Zdziwiło mnie to milczenie i przemiana Haliny. Tyle lat wytykała Magdalenie różnicę wieku, dręczyła ją, a teraz cisza. Może zrozumiała, iż przegrała?
Ta historia wydarzyła się nie wczoraj, ale jakieś piętnaście lat temu. Przez te wszystkie lata Piotr żył szczęśliwie z Teresą. Nie doczekali się własnych dzieci, ale stworzyli prawdziwą, zgraną rodzinę. Mimo wieku on dziś ma czterdzieści lat, Teresa pięćdziesiąt cztery dogadują się świetnie. Halina odwiedza ich bez zastrzeżeń, przyjmuje serdecznie, nigdy nie słychać złego słowa. Wszystko wydaje się sielanką. A ja widzę, iż Piotr jest naprawdę szczęśliwy.
A wy, jak myślicie czy szczęście jest możliwe, gdy kobieta jest starsza?

![Gmina Jaworzyna Śląska zagra dla WOŚP z przytupem [PROGRAMY]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/WOSP-Jaworzyna-Slaska.jpg)







![Ponad 400 wolontariuszy, licytacje i koncerty. Olsztyn gotowy na 34. Finał WOŚP 2026 [PROGRAM]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/45/45858/d08f88e74438033c4a489b7bbbc500f2.jpg)

