Słyszała, iż "ma za małą wyobraźnię". Dziś mówi się, iż to królowa polskiego kryminału

kobieta.gazeta.pl 2 godzin temu
Jej bestsellerowe kryminały od lat podbijają serca zarówno rodzimych, jak i zagranicznych czytelników. Jednak droga Katarzyny Bondy na szczyt wcale nie była łatwa. Jak wyglądało dzieciństwo pisarki i jej początki w branży literackiej? W jednym z wywiadów wróciła wspomnieniami do wydarzeń, które najbardziej ukształtowały ją i jej twórczość.
Zaczynała jako dziennikarka, ale po 12 latach porzuciła tę branżę na rzecz pisania własnych powieści. W 2007 roku na rynku wydawniczym ukazała się napisana przez Katarzynę Bondę "Sprawa Niny Frank", od której zaczęła się jej literacka kariera. Dziś to jedna z najpopularniejszych pisarek w Polsce, nazywana choćby królową polskiego kryminału. Książki jej autorstwa, a tych ma na koncie kilkadziesiąt, sprzedały się dotychczas w ponad 3 mln egzemplarzy i są wydawane w aż 17 krajach. Zanim jednak osiągnęła sukces, musiała przejść długą i niełatwą drogę. – Byłam chyba pierwszą kobietą, która pisała kryminały – powiedziała w wywiadzie dla "Dzień Dobry TVN" i dodała, iż na początku tej drogi najczęściej skrzydła podcinali jej mężczyźni. Podobno z ich ust nieraz padało, iż "ma za małą wyobraźnię". – Trzeba było udowodnić, iż nie jestem "głupią blondynką" – opowiadała. To jej nie złamało, bo miała już za sobą niejedną życiową lekcję.

REKLAMA







Zobacz wideo Katarzyna Bonda przyznaje, iż jest obsesyjno-kompulsywną mamą. "Mówili, iż to już perwersja"



Katarzyna Bonda wspomina dzieciństwo. Kiedyś rzuciła w księdza ogryzkiem
Bonda nie ukrywa, iż duży wpływ na jej życie, zarówno prywatne, jak i zawodowe, miało dzieciństwo. W tym samym wywiadzie przyznała wprost, iż jako dziecko miała spokojne usposobienie i nie sprawiała problemów wychowawczych. – Nie byłam chłopaczarą, nie chodziłam po drzewach, nie brałam narkotyków, nie robiłam żadnych kłopotów rodzicom – opowiadała. Jednocześnie przyznała, iż wyróżniała się na tle rówieśników, bo miała zawsze własne zdanie i nie bała się go wyrażać. – Robiłam kłopoty, które wynikały z samodzielnego myślenia i komunikowania tego wprost – powiedziała pisarka.
Miałam 'niewyparzoną gębę', o ile z czymś się nie zgadzałam, to od razu to mówiłam
– wyjaśniła. Zdarzało jej się dyskutować z osobami sporo starszymi, w tym zwłaszcza z nauczycielami, ale w pamięci szczególnie utkwił jej prawosławny ksiądz, w którego... rzuciła ogryzkiem. Zrobiła to, bo nie mogła słuchać, jak swoimi wypowiedziami umniejsza kobietom.


Nosiła glany i słuchała rocka. Taką nastolatką była Katarzyna Bonda
Ta niezgoda na to, jak wygląda otaczający ją świat, z czasem zaczęła mieć odzwierciedlenie w jej stylu, który stawał się coraz bardziej mroczny. Mimo to wygląd nigdy szczególnie nie zaprzątał jej głowy. Lubiła za to spędzać czas w towarzystwie ludzi o podobnych poglądach i spojrzeniu na życie. Lubiła rockową muzykę, chętnie jeździła na koncerty i to w dodatku stopem, bo jako nastolatka nie miała zbyt wiele pieniędzy. Zawsze jednak była ostrożna i kierowała się pewnego rodzaju "kompasem emocjonalnym". – Nie wiem, jak to się stało, iż funkcjonując w taki sposób, uniknęłam tych wszystkich zagrożeń – przyznała w programie TVN-u, podkreślając, iż w całym życiu miała tylko jedną sytuację, w której "poczuła grozę". Złego scenariusza uniknęła wówczas, jak twierdzi, tylko dzięki swojemu sprytowi.
Bondę z mamą łączyła wyjątkowa więź. To dzięki jej wsparciu zaczęła spełniać marzenia
Dla pisarki życiowym drogowskazem zawsze była mama, nazywa ją choćby swoją "mistrzynią". To ona ją ukształtowała i wpłynęła na to, jakim dziś jest człowiekiem. – Zawsze mi mówiła, iż mogę wszystko, iż świat należy do mnie – opowiadała w "Dzień Dobry TVN". Od dziecka stanowiła dla niej inspirację, bo sama nie miała łatwego życia. U progu dorosłości została wydana za mąż za bogatego rolnika, a gdy od niego uciekła, rodzice ją wydziedziczyli. Utrzymywała się więc sama, jednocześnie studiując trudny kierunek, jakim była chemia.



Wdrukowała mi ambicję, moją główną wadę, rodzaj wysokiej poprzeczki
– wyznała Bonda i dodała, iż obie mają silne osobowości, przez co nierzadko były między nimi starcia. O tym, jak trudne jest macierzyństwo i jakie wyzwania się z nim wiążą zrozumiała, dopiero gdy sama doczekała się dziecka.


Po narodzinach córki Bonda rozstała się z partnerem. Dziś jest szczęśliwie zakochana
Była wtedy w kiepskiej sytuacji, bo gwałtownie rozstała się z ojcem swojej córki, a na głowie miała kredyt i brak funduszy, by go spłacać. – W kółko płakałam wtedy, nieustannie – wspominała, przyznając, iż rzuciła się wtedy w wir pracy, by wyjść na prostą. Dziś 19-letnia Nina jest jej największym wsparciem i motorem napędowym.
Jest zwierciadłem, od którego można się odbić. Często mi podrzuca muzykę, filmy, konkretne postaci, które muszą wejść do książki
– mówiła o niej, podkreślając, iż ich więź jest piękna i bliska. Odnalazła także miłość, choć dużo czasu zajęło jej, zanim uwierzyła, iż to możliwe. – Kiedy otworzyłam serce, nie chciałam od tego mężczyzny nic – powiedziała, zaznaczając, iż fakt, iż nie potrzebują się wzajemnie, paradoksalnie czyni ich związek szczęśliwym i udanym.
Idź do oryginalnego materiału