Skąd krzyk wokół nowych zasad żywienia? „Tonący schabowego się chwyta”

opolska360.pl 1 godzina temu

Nowe zasady żywienia w szkołach to przecież dramat. Za dwadzieścia lat nikt nie spojrzy na bigos, golonkę, schabowego czy kiełbasę z grilla, które według kołtuńskiej prawicy definiują tradycyjnego Polaka. Żeby nie powiedzieć – prawdziwego.

I tak politycy PiS i Konfederacji licytują się, który powie coś bardziej patetycznego bądź dramatycznego. „To kolejny przejaw inżynierii społecznej. Najpierw język, teraz jedzenie” – ostrzega Ryszard Legutko.

A Przemysław Czarnek grzmi: „To jest ideologiczny eksperyment na dzieciach”. W tym chórze nie mogło zabraknąć Janusza Kowalskiego: „Polska kuchnia jest częścią naszej tradycji. Nie będziemy jej likwidować”.

Natomiast Krzysztof Bosak, jakby inaczej, uderza w tony wolnościowe: „Państwo nie powinno decydować o tym, czy dzieci jedzą mięso”.

Nie da się tu zacytować wszystkich wypowiedzi, ale trudno uniknąć wrażenia, iż kawałek mięsa w panierce urósł do patriotycznego symbolu, niemal Orła Białego. Groteska? No pewnie. Na dodatek fałsz. Bo nikt nie zabiera uczniom schabowego, a chodzi tylko o to, iż raz w tygodniu – raz! – mają jeść obiad roślinny. Jarski, jak to się mówiło w moich szkolnych czasach.

Nowe zasady żywienia w szkołach

No właśnie. Z wyjątkiem posłów Kowalskiego i Bosaka, którzy dorastali w epoce chińskich zupek, większość polityków prawicy (zwłaszcza z PiS) ma tyle lat, iż musieli zaczynać edukację w czasach PRL. A więc muszą też pamiętać, co się jadło w szkolnych stołówkach.

Jak dali schabowego, było święto. Norma to pierogi z serem, ruskie, z owocami, knedle ze śliwkami (pycha!), naleśniki, racuchy, makaron z serem, placki ziemniaczane… Mięsa było mało, choć nie z powodu polityki zdrowego żywienia, ale tego, iż w PRL – jak prawie wszystkiego – zwyczajnie go brakowało. Nie zmienia to jednak faktu, iż śmietanka PiS jadła w dzieciństwie to, co jadła. I trudno powiedzieć, by wyszli na tym źle.

A tak zupełnie serio. Nowe zasady żywienia w szkołach to nie spisek lewaków, ale wytyczne specjalistów od zdrowego żywienia. Chodzi o to, żeby było mniej otyłych dzieci, które płotu nie przeskoczą i nie wdrapią się na drzewo, a potem, po czterdziestce będą zmagać się z miażdżycą, cukrzycą i nadciśnieniem. Czy tak, według prawicy, ma wyglądać „zdrowa tkanka narodu”?

Co ciekawe, nowe zasady żywienia w stołówkach w szkołach były znane już od marca, ale PiS i Konfederacja larum podniosły dopiero teraz. Co się stało? Afera Zondacrypto, która w czarnym scenariuszu może zatopić prawicę.

Tonący brzytwy się chwyta, więc ktoś tam pomyślał, iż bliski podniebieniu Polaków schabowy odwróci ich uwagę od tego skandalu. Ale reakcje w internecie pokazują, iż nie był to dobrze wyklepany kotlet.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału