Zdaniem Marty najważniejszą kwestią jest wielkość budynku. - Kilka lat temu mieszkałam w czteropiętrowym bloku, który dopiero został oddany do użytku. Wszyscy sąsiedzi się ze sobą znali i zawsze witali. Z niektórymi utrzymywałam choćby przyjacielskie relacje. Mogliśmy na siebie liczyć w różnych sytuacjach - opowiada.
REKLAMA
Zobacz wideo Mieszkają najbliżej bieguna północnego:
Mieszka w 15-piętrowym bloku. "Wiele osób się nie odzywa"
w tej chwili Marta mieszka w nowym budownictwie na jednym z warszawskich osiedli. Jej blok ma aż 15 pięter. - Tutaj panuje znacznie większa anonimowość. Wiele osób się nie odzywa i nie odpowiada na "dzień dobry" w windzie. Przestałam więc się z nimi witać - zdradza. - Mam wrażenie, iż przez ten budynek przewija się masa ludzi, codziennie widzę kogoś innego. Nie wiem, czy to nowi mieszkańcy, czy może turyści, którzy wynajęli lokal na kilka dni - dodaje.
Agnieszka także nie różnicuje nowych bloków od starszych. Na przestrzeni lat mieszkała zarówno w tych pierwszych, jak i drugich. Uważa, iż w każdym z tych miejsc możemy spotkać bardzo różne osoby. - w tej chwili mieszkam na dużym, nowym osiedlu w Warszawie. Z wieloma sąsiadami mam świetne relacje. Znamy się prywatnie, pomagamy sobie. Jednak są i tacy, z którymi jestem skonfliktowana - opowiada.
I jak dodaje, tego typu sąsiedzkie problemy nie są wcale wymysłem współczesnych czasów. - W kamienicy, w której mieszkała moja babcia, było tylko dziesięć mieszkań. Z jedną sąsiadką przyjaźniła się przez całe życie. Poprosiła ją choćby o to, by została matką chrzestną jej córki. Ale w tym samym budynku mieszkała kobieta, która przez płacz noworodka, czyli mojej mamy, strzeliła babcię pantoflem w twarz. Jak łatwo się domyślić, ich relacje w późniejszych latach nigdy nie były już dobre - wspomina Agnieszka.
Sąsiedzi ze sobą nie rozmawiają. Piszą za to ogłoszenia
Mateusz mieszka w bloku z wielkiej płyty w Poznaniu, w mieszkaniu po swoich dziadkach. Jedyna sąsiadka, z którą się wita i utrzymuje kontakty, to wieloletnia przyjaciółka jego rodziny. Pozostali mieszkańcy raczej nie mówią sobie "dzień dobry". Komunikują się za to za pomocą... ogłoszeń.
- Zwykle są to bardzo nieprzyjemne komunikaty, pełne wykrzykników. Czasami pojawiają się w nich choćby przekleństwa. Komuś nie podobało się na przykład to, iż drzwi na klatkę były otwarte. Rozumiem, iż komuś takie rzeczy mogą przeszkadzać. Uważam jednak, iż można to napisać w łagodniejszy sposób, bez tych wszystkich wykrzykników i niekulturalnych wstawek - opowiada nasz rozmówca.
Rzadko spotyka swoich sąsiadów. "Dziwnie się patrzą"
Ula mieszka od jakiegoś czasu w nowym bloku. Mimo iż budynek nie należy do największych, nie ma pojęcia, jak wyglądają jej sąsiedzi. - Bardzo rzadko kogoś spotykam. Niektórzy odpowiadają mi na "dzień dobry", inni dziwnie się patrzą, gdy się do nich odzywam - zdradza. I jak dodaje, zauważyła pewną zależność. - Z reguły witają się ze sobą właściciele psów. Gdy jestem bez mojego pupila, odnoszę wrażenie, iż te osoby choćby nie wiedzą, iż tu mieszkam - mówi Ula.
Jednak mimo braku otwartości w realnym życiu, mieszkańcy osiedla Uli są bardzo aktywni w mediach społecznościowych. - Niedawno dołączyłam do jednej z grup na Facebooku. Byłam w szoku, jak zobaczyłam, co tam się dzieje. Nie sądziłam, iż ludzie mogą mieć takie dziwne problemy i poświęcają im aż tyle czasu. Przykładowo, fotografują auta pod blokiem i czepiają się tego, jak ktoś zaparkował. Ostatnio dwie osoby z tego powodu zaczęły się wyzywać - opowiada nasza rozmówczyni.
Kłótnia o kaloryfer. W końcu ktoś zalał pokrętło
W nowych blokach dochodzi także do realnych sprzeczek, nie tylko tych wywołanych na grupach w mediach społecznościowych. Mieszkańcu budynku, w którym mieszka Paulina, kłócą się od miesiąca o kaloryfer na klatce schodowej. - Jakaś osoba go maksymalnie odkręciła, a potem ktoś inny przykręcił. I w końcu pokrętło zostało zalane klejem, żeby nie można było go ruszyć - relacjonuje. - Jednak sąsiedzi i na to znaleźli sposób. Wymienili pokrętło na nowe, które jednak nie przetrwało długo. gwałtownie ktoś je zniszczył - dodaje.
Jak oceniasz relacje ze swoimi sąsiadami? Zachęcamy do udziału w sondzie i komentowania artykułu.









