Przez pięć lat była pewna, iż żyje z mężem, ale okazało się, iż liczyła na kogoś, kto będzie dla niej jak mama.
Helena pochodziła z małego miasteczka na Mazurach. To właśnie tam dosięgły ją zauszniki Kupidyna. Zakochała się w Aleksandrze, a on też się zakochał bo kto by się nie zakochał w dziewczynie z takim uśmiechem? Uznali wspólnie, iż czas wynieść się na szeroki świat, czyli do Warszawy. Rodzicom zakomunikowali, iż jadą do stolycy, na zarobek, żeby nazbierać na uroczyste wesele. I rzeczywiście pojechali, żeby zarobić. Ale potem uznali, iż wolą nie wydawać oszczędności na wielką imprezę.
Zrobili to, co teraz modne: ślub w trampkach i dżinsie, prezenty wyłącznie w gotówce, a zamiast hucznego wesela szwedzki stół z sałatką jarzynową i śledziem z cebulą. Wszystko, co dostali w kopertach, wrzucili od razu w raty kredytu hipotecznego. Za to mamy kiedy tylko młodzi zjechali do rodzinnych stron, już tam czekał stół nakryty i drobny bankiecik.
Minęło pięć lat. Dzieci odkładali na później bo rata, bo wiadomo, życie w Warszawie to nie spacerek po plaży w Sopocie. Matka Heleny pani Janina, kobieta z temperamentem, samotnie wychowała córkę i podczas każdego telefonu nie omieszkała wtrącić: No, ja już jestem gotowa na wnuki!. Helena nie była chociaż mama wyciągała z szuflady na rozmowy o pieluchach, ona wciąż miała czas.
I wtedy, ni stąd, ni zowąd, Helenę zaczęły drażnić te drobnostki, na które wcześniej była odporna niczym na cebulę w śledziu. Zadzwoniła do mnie swojej przyjaciółki, i zaczyna:
On gada przez telefon z kolegami godzinę, a ze mną: Cześć Cześć i koniec
Przecież jak wraca z pracy, to macie cały wieczór, żeby gadać odpowiadam.
Ale ja po pracy chcę zobaczyć komedię romantyczną, a on tylko te horrory i thrillery.
Ile macie telewizorów? Teraz można film obejrzeć choćby na tostach, byleby były na Wi-Fi. Ale prawda, iż siedzenie obok siebie z nosem w dwie różne strony to nie żadne rodzinne życie.
No właśnie! sapnęła. Aleks nie rozumie mnie w ogóle!
Oryginalne spostrzeżenie, Heleno
Ty się śmiejesz?!
Dobra, dobra, już przestaję. Powiedz mi, kiedy faktycznie dobrze się bawicie razem?
Na wakacjach, albo jak mamy gości On jest wtedy taki troskliwy…
Wysłuchałam tej tyrady przez prawie godzinę. Opowiadała, jak się poznali i jak inne dziewczyny były zazdrosne, iż to jej przypadł w udziale taki ciacho. Z naszej rozmowy wyszło na jaw, iż problem jest dwa: po pierwsze, Helena nie była nacieszona swoimi sukcesami w oczach innych, po drugie
Heleno, jak widzisz idealne małżeństwo?
Z dziećmi, oczywiście!
Wiesz, zwyczajowo się o tym mówi, ale po porodzie, niejedno małżeństwo robi się mniej romantyczne
Powinien pytać, jaki mam humor, dopytać, jak mi poszło w pracy, ocenić moją spódnicę, pochwalić żurek
Nie chwali cię?
No niby mówi, iż dobre Ale to jest tylko dobre, a nie iż najlepsze na świecie!
To powiedz mi tak szczerze Wkładasz mu te kotlety ziemniaczane, a on
Zaczyna się uśmiechać i pociera dłonie.
No i proszę, aromatycznie! Przecież to też komplement! Chyba wolałabyś, żeby popchnął talerz i powiedział, iż nie jest głodny
Helena chwilę milczała. Sama już chyba nie była pewna, czy naprawdę ma o co marudzić. Cały czas była jakaś taka lekko niezadowolona. W końcu postanowiłam pogrzebać głębiej. Zapytałam, jak wyglądały jej relacje z matką.
Okazało się, iż mama Helena była bardzo emocjonalna pytała, dopytywała, interesowała się każdą pierdołą z życia córki. Z jednej strony męczyła ją pytaniami, z drugiej zawsze pocieszała, gdy świat walił się na głowę.
Niby mówią, iż kobiety wychodzą za typów podobnych do ojca lub matki, ewentualnie za kogoś, kto da im tyle ciepła, ile same dostały. Helena nie miała ojca, nie wiedziała więc, iż nie każdy człowiek potrafi okazywać emocje równo z matką, jak z automatu do waty cukrowej na festynie.
Na koniec mówię jej wprost: Heleno, ty przez pięć lat byłaś żoną swojej mamy! I wymagasz od męża, żeby ją naśladował we wszystkim.
Helena najpierw westchnęła głęboko, potem się zamyśliła, aż w końcu przytaknęła.
I co, jak się rozwieść z mamą?
Proste. Za każdym razem, gdy chcesz mieć pretensje, wyobraź sobie, iż Aleks wcale nie jest winny tylko to twoja mama siedzi obok na kanapie. Twój mąż nie przebije matczynej troski!
To jest to!
Ano właśnie! I wtedy zobaczysz, iż pretensje same się rozpłyną jak śnieg w kwietniu.
















