Przez niemal dwie dekady pracowała i opłacała składki, sądząc, iż budują jej przyszłą emeryturę. Później ZUS zakwestionował tytuł do ubezpieczenia. Efekt? Według opisanego przez „Gazetę Wyborczą” przypadku z indywidualnego konta kobiety usunięto około 350 tys. zł. Sprawa jest szczególnie kontrowersyjna, ponieważ pieniądze za starsze okresy nie mogły już zostać jej zwrócone. Sprawdziliśmy, z jakich przepisów wynika ten mechanizm.
Tabliczka w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych Fot. Warszawa w PigułceHistoria pani Aldony została opisana jesienią 2025 roku przez „Gazetę Wyborczą”, a następnie przez inne ogólnopolskie media. Kobieta przez 19 lat pracowała jako księgowa w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, którą sama założyła. Z tytułu umowy o pracę odprowadzane były za nią pełne składki na ubezpieczenia społeczne. Jej wynagrodzenie miało wynosić 8 tys. zł miesięcznie.
Przez lata na jej koncie w ZUS zapisano około 350 tys. zł. Problem pojawił się, kiedy Zakład zakwestionował jej pracowniczy tytuł do ubezpieczeń.
ZUS uznał, iż nie powinna podlegać ubezpieczeniom jako pracownik
Według opisywanej sprawy ZUS uznał, iż ze względu na pozycję kobiety w spółce nie występowało podporządkowanie charakterystyczne dla klasycznego stosunku pracy. W konsekwencji zakwestionował podleganie ubezpieczeniom z tego tytułu.
To uruchomiło bardzo niekorzystny mechanizm.
Skoro składki zostały uznane za nienależnie opłacone, nie mogły dalej budować emerytury kobiety. Jednocześnie w odniesieniu do starszych wpłat pojawił się problem z ich odzyskaniem.
W rezultacie z indywidualnego konta pani Aldony usunięto około 350 tys. zł, a środki zostały zaliczone do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Sprawdziłam przepisy i tutaj warto doprecyzować medialne określenie, iż ZUS po prostu „konfiskuje” składki.
Ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych przewiduje, iż nienależnie opłacone składki ulegają przedawnieniu po pięciu latach. Co do zasady termin liczony jest od otrzymania zawiadomienia o kwocie nienależnie opłaconych składek albo – o ile takiego zawiadomienia nie było – od dnia ich opłacenia.
Dodatkowo od 1 stycznia 2022 roku obowiązuje art. 48d ustawy. Przepis wprowadził pięcioletnie ograniczenie dotyczące składania deklaracji rozliczeniowych i imiennych raportów miesięcznych. Po upływie pięciu lat od terminu zapłaty składek płatnik nie może już złożyć takich dokumentów.
Właśnie połączenie tych regulacji może powodować wyjątkowo dotkliwe konsekwencje, kiedy ZUS po wielu latach zakwestionuje wcześniejszy sposób podlegania ubezpieczeniom.
Pieniądze nie budują emerytury, ale nie można ich już odzyskać
To sedno całej sprawy.
Jeżeli po latach składki zostaną uznane za nienależne, może dojść do sytuacji, w której nie zostaną one uwzględnione przy ustalaniu przyszłego świadczenia, a jednocześnie prawo do odzyskania starszych wpłat będzie już przedawnione.
Nie jest to wyłącznie teoretyczna konstrukcja. W orzeczeniach sądów dotyczących innych ubezpieczonych pojawiały się spory z ZUS właśnie o odmowę zwrotu składek z powodu upływu pięcioletniego terminu.
Dlatego sformułowanie „ZUS zabrał 350 tys. zł” dobrze oddaje finansowy skutek opisanej historii, ale prawnie sytuacja jest bardziej skomplikowana: ZUS zakwestionował tytuł ubezpieczenia, usunął wynikające z niego zapisy składkowe, a w odniesieniu do przedawnionych wpłat nie powstała możliwość ich zwrotu.
Przepisy przez cały czas obowiązują
Co istotne dla osób czytających o tej sprawie dzisiaj, pięcioletnia zasada nie jest wyłącznie historią sprzed kilku lat. W aktualnym tekście ustawy przez cały czas znajduje się art. 48d stanowiący, iż po upływie pięciu lat płatnik nie może złożyć deklaracji rozliczeniowej ani imiennego raportu miesięcznego za dany okres.
Nadal obowiązują również przepisy dotyczące pięcioletniego przedawnienia nienależnie opłaconych składek.
Sprawa pani Aldony jest więc ważna nie tylko ze względu na niezwykle wysoką kwotę 350 tys. zł. Pokazuje przede wszystkim, jak poważne konsekwencje może mieć zakwestionowanie przez ZUS tytułu do ubezpieczeń wiele lat po rozpoczęciu opłacania składek.
Nie oznacza to jednak, iż ZUS może dowolnie zabierać pieniądze z kont emerytalnych wszystkich ubezpieczonych. Opisana sytuacja dotyczy szczególnego przypadku, w którym Zakład uznał, iż składki od początku były opłacane z niewłaściwego tytułu, a część roszczeń o ich zwrot zdążyła się przedawnić.










