Prośba wnuka. Opowiadanie – Babciu, mam do ciebie prośbę, bardzo potrzebuję pieniędzy. Dużo. Wnuk przyszedł do niej wieczorem. Widać było, iż jest zdenerwowany. Zwykle wpadał do Stefanii dwa razy w tygodniu. jeżeli trzeba – pójdzie do sklepu, wyrzuci śmieci. choćby kiedyś naprawił jej kanapę, jeszcze posłuży. Zawsze taki spokojny, pewny siebie. A tym razem cały w nerwach. Stefania zawsze się obawiała – tyle się przecież wokół dzieje! – Dawid, mogę zapytać, na co ci te pieniądze? I ile to jest „dużo”? – Stefania aż zesztywniała w środku. Dawid był jej najstarszym wnukiem. Dobrze wychowany, serdeczny chłopak. Rok temu skończył liceum. Pracuje i studiuje zaocznie. Rodzice niczego złego u niego nie zauważyli. Ale po co mu tyle pieniędzy? – Na razie nie mogę powiedzieć, ale na pewno ci oddam, obiecuję – Dawid się zmieszał – tylko nie od razu, w ratach. – Wiesz przecież, iż żyję z emerytury… – Stefania nie wiedziała, co zrobić – więc ile dokładnie potrzebujesz? – Sto tysięcy. – A dlaczego nie chcesz poprosić rodziców? – zapytała Stefania z przyzwyczajenia, choć wiedziała, co zaraz usłyszy. Ojciec Dawida, zięć Stefani, zawsze był bardzo wymagający. Uważał, iż syn sam powinien radzić sobie z problemami. Stosownie do wieku. I nie pchać się tam, gdzie nie trzeba. – Nie dadzą – Dawid potwierdził jej myśli. Może wpadł w jakieś kłopoty? I jeżeli mu dam, może będzie jeszcze gorzej? A jeżeli nie, to Dawid może mieć problemy… Stefania pytająco spojrzała na wnuka. – Babciu, nie martw się, nic złego – Dawid zrozumiał jej spojrzenie na swój sposób – oddam ci w trzy miesiące, obiecuję! Nie wierzysz mi? Może i powinnam dać. choćby jeżeli nie odda. Musi być ktoś na świecie, kto go wesprze. Nie może stracić wiary w ludzi. Trzymam te pieniądze na czarną godzinę, może właśnie nadszedł ten moment. To do mnie zwrócił się Dawid. Pogrzeby na razie nie w głowie. Trzeba myśleć o żywych, o bliskich, trzeba ufać! Mówią, iż jak się pożycza, trzeba się z tymi pieniędzmi pożegnać. Młodzi są dziś tacy nieprzewidywalni. Czasami nie wiadomo, co mają w głowie. Ale z drugiej strony – wnuk mnie nigdy nie zawiódł! – Dobrze, dam ci te pieniądze. Na trzy miesiące, jak prosisz. Ale może lepiej, żeby rodzice wiedzieli? – Babciu, kocham cię i zawsze dotrzymuję obietnic. jeżeli nie możesz, spróbuję wziąć kredyt, przecież pracuję. Rano Stefania poszła do banku, wypłaciła potrzebną kwotę i przekazała wnukowi. Dawid rozpromieniał się, pocałował babcię i podziękował: – Dziękuję, babciu, jesteś dla mnie najważniejszą osobą. Oddam, obiecuję! – i wybiegł. Stefania wróciła do domu, zrobiła sobie herbatę i zamyśliła się. Ile razy w życiu miała chwile, gdy pilnie potrzebowała pieniędzy. Zawsze ktoś jej pomagał. Teraz czasy się zmieniły, każdy patrzy na siebie. Ech, trudne czasy! Po tygodniu Dawid przyszedł w świetnym humorze: – Babciu, masz, to część pieniędzy, dostałem zaliczkę. Mogę jutro wpaść, ale nie sam? – Oczywiście, wpadajcie! Upiekę twoje ulubione ciasto z makiem – Stefania się uśmiechnęła. Dobrze, iż przyjdzie. Może się wszystko wyjaśni. Chciała się upewnić, iż u Dawida wszystko w porządku. Wieczorem Dawid przyszedł z drobną dziewczyną: – Babciu, poznaj, to Ania. Aniu, to moja ukochana babcia Stefania. Ania ślicznie się uśmiechnęła: – Dzień dobry, pani Stefaniu, bardzo, bardzo dziękuję! – Proszę, wejdźcie, miło mi was poznać – Stefania odetchnęła z ulgą. Dziewczyna od razu jej przypadła do gustu. Wszyscy usiedli do herbaty i ciasta. – Babciu, nie mogłem ci wcześniej powiedzieć. Ania była bardzo zdenerwowana, jej mama niespodziewanie trafiła do szpitala. A pomóc nie było komu. Ania jest przesądna, zabroniła mi tłumaczyć, po co są te pieniądze. Ale już jest dobrze, jej mamę zoperowali, rokowania są dobre – Dawid spojrzał czuło na Anię – Prawda? – chwycił ją za rękę. – Bardzo pani dziękuję. Jest pani niesamowicie dobra, bardzo wdzięczna – Ania odwróciła się i pociągnęła nosem. – Już dobrze, Aniu, wszystko za nami – Dawid wstał od stołu – babciu, muszę ją odprowadzić, jest już późno. – Dobrze, dzieci, spokojnej nocy, niech wam się wiedzie! – Stefania przeżegnała ich na drogę. Wnuk dorósł. Porządny chłopak. Dobrze, iż mu zaufałam. Tu nie chodzi tylko o pieniądze. Zbliżyliśmy się do siebie. Dawid po dwóch miesiącach oddał wszystko i opowiedział Stefanii: – Wyobraź sobie, lekarz powiedział, iż zdążyli w samą porę. Gdybyś mi wtedy nie pomogła, mogło się źle skończyć. Dziękuję, babciu. Teraz wierzę, iż zawsze znajdzie się ktoś, kto poda pomocną dłoń w trudnej chwili. Dla ciebie zrobię wszystko – jesteś najlepsza na świecie! Stefania pogłaskała Dawida po włosach jak w dzieciństwie: – No dobrze, leć już. Wpadajcie z Anią, będę się cieszyć! – Pewnie wpadniemy – Dawid objął babcię. Stefania zamknęła za nim drzwi i przypomniała sobie słowa swojej babci: „Swoim zawsze trzeba pomagać. Tak u nas w Polsce się przyjęło. Komu sam zawsze otwarty, tego i bliscy nie zostawią. O tym nie wolno zapominać.”

naszkraj.online 5 godzin temu
Babciu, mam do Ciebie prośbę. Bardzo potrzebuję pieniędzy. Dużo. Wnuk przyszedł do niej wieczorem. Od razu było widać, iż jest zdenerwowany. zwykle wpadał do Jadwigi Nowak dwa razy w tygodniu. Kiedy trzeba pójdzie na zakupy, wyniesie śmieci. Kiedyś choćby naprawił jej kanapę jeszcze trochę posłuży. I zawsze taki spokojny, opanowany. A dziś nerwy na wierzchu. […]
Idź do oryginalnego materiału