
Po przyjeździe do Warszawy obraziłam się trochę na tego rodzaju przybytki. Miałam wrażenie, iż w stolicy jest drogo, rzeczy są przebrane, a byle basic z H&Mu jest w rzeczach wycenionych jakby była to marka luksusowa. Bardzo rzadko udawało mi się znaleźć coś godnego uwagi i tak przez trzy lata bywałam w ciucholandach sporadycznie, najczęściej było to szybkie wyjście.
Wszystko zmieniło się dwa miesiące temu, gdy postanowiłam codziennie zapewnić sobie choć małą dawkę ruchu i wyszłam na pierwszy, dłuższy spacer po Bielanach... Tak trafiłam do jednego z lumpeksów, który gwałtownie okazał się moim ulubionym :)
Na nowo odzyskałam wiarę w ciucholandy, iż jest to skarbnica rzeczy wyjątkowych i dlatego chciałam się dzisiaj Wam pochwalić swoimi zakupami.
Zaczęło się od katany jeansowej...od 5 lat szukałam idealnej kurtki, ale ciągle coś mi w tych sieciówkowych nie pasowało. Idealną znalazłam w pierwszym napotkanym na Bielanach ciucholandzie w dziale rzeczy wycenionych.


W tym samym second handzie znalazłam również świetnej jakości miętową spódnicę.

Kiedyś bardzo podobała mi się ta koronkowa bluzka, tylko cena była dla mnie zaporowa... Na szczęście udało mi się ją znaleźć na Sadach Żoliborskich :)


Hitem okazała się ta sukienka, która na mnie czekała do dnia przecen. Jej pierwotna cena była 30,00 zł, wydawała mi się w tedy za droga, wiec kupiłam ją dzień przed dostawą za pół ceny.


CHIARA FORTHI - 15,00 zł (cena sklepowa 189,00 zł)
Jednym z moich ostatnich "łupów" jest ta sukienka, w której się po prostu zakochałam.


Podczas moich wszystkich łowów kupiłam też kilka basiców za grosze, ale myślę, iż to żadna sztuka kupować tego typu rzeczy po 1-5 zł, dlatego wolałam się tu skupić na rzeczach na prawdę wyjątkowych tzw. perełkach :)
Dajcie znać, czy chodzicie po second handach i jakie są Wasze najlepsze znaleziska!