Olga, a te Twoje zbędne kilogramy?

twojacena.pl 4 dni temu

Jagodo, te twoje nadprogramowe kilogramy? Czy to naprawdę problem? nie ustępowała matka Dawida. Ja uważam, iż nie mam zbędnych, a już na pewno nie przeszkadzają one mójemu przyszłemu mężowi. Nie wszyscy muszą być modelkami z wydłużonymi palcami. Jagoda spojrzała żartobliwie na Elżbietę i matkę Dawida. Na takie bezczelne uwagi Elżbieta podniosła głos:
Mamo! Kupiłaś herbatę odchudzającą? A nasiona chia? Po co wsypałaś mi tyle masła do owsianki, iż przybrałam na wadze? Dawidzie, znowu kupiłeś chleb na zakwasie? To niezdrowe! Trzy szklanki wody rano, inaczej waga nie spadnie Gdzie jest moja woda? podobne uwagi słyszał Dawid od dzieciństwa.

Jego matka i starsza siostra nieustannie martwiły się sylwetką. Elżbiecie już trzydzieści osiem lat, nigdy nie wyszła za mąż i wyglądała jak wychudzony, pochylony koń z wiecznie głodnym spojrzeniem. Halina, matka Dawida, przypominała prostą, sztywną szpilkę.

Dawidowi dosyć tego było, dlatego zawsze szukał ludzi pogodnych, z dobrym apetytem. Marzył, by przyszła żona nie była kopią matki ani siostry. I taką znalazł!

Nazywała się Olga. Jagoda Same jej imię brzmiało miękko, przyjemnie, jak aromatyczne ciastko. Nie była pulchna, ale przy wzroście 173cm ważyła 85kg.

Te kilogramy promieniowały zdrowiem i dobrym humorem. Wysokie piersi, smukła talia, kobiece kształty i dołeczki na pełnych policzkach, które aż prosiły się o przyssanie. Dawida ogarnął zachwyt, gdy ją zobaczył.

Pewnego wieczoru zawiózł siostrę do banku załatwiać sprawy. Otrzymała kartę i usiadła w wyznaczonym fotelu, a on przechadzał się po holu w oczekiwaniu.

Nagle usłyszał delikatny, srebrzysty śmiech, lekki niczym dzwoneczek. Był cichy, ale tak zaraźliwy, iż Dawid nieświadomie się uśmiechnął. Z ciekawością podążył za dźwiękiem.

Śmiała się dziewczynakasjerka, obsługująca starszego klienta. Mężczyzna powiedział coś zabawnego, a ona roześmiała się ponownie. Dawid nie mógł oderwać od niej oczu

Od falującej fryzury po usta w kształcie kokardy. Do tego była po prostu zadbana, co widać było gołym okiem.

Jechał samochodem z siostrą, słuchając jej monotonnego gadania, ale myślami był już w banku, przy tej uśmiechniętej dziewczynie.

Dawidzie, słuchasz mnie? zapytała niechętnie siostra.

Oczywiście, Elżbieto, słucham. napinał się, zastanawiając się, o czym ona mówi.

No więc, mówię mu, iż nie jem smażonego mięsa, tylko gotowaną pierś z kurczaka narzekała siostra na kolejnego zalotnika. Dawid przytaknął współczująco, językiem dotknął wargi, jakby mówił: Co za drań.

Następnego dnia, pod koniec popołudnia, pośpieszył do banku. Obiekt jego marzeń czekał, a Dawid westchnął z ulgą. Po zamknięciu wyciągnął z auta bukiet róż i ruszył do dziewczyny.

Dziewczyno, nie potrzebujesz męża, czy może twojej mamy? wypalił niezdarnie, podając jej róże.

Jego twarz była tak roztargniona i zabawna, iż Olga rozbawiła się dźwięcznym śmiechem, ale przyjęła kwiaty.

Boże Jaka piękność! Jaki zapach! zatopiła twarz w różach, wdychając aromat, a Dawid zachwycał się jej urodą

Od tej chwili byli nierozłączni. Zdarza się w życiu spotkać kogoś, kto od razu wydaje się być przeznaczony, i nie trzeba już szukać dalej. Tak stało się z Dawidem i Olgą. Po miesiącu znajomości oświadczył się, a ona chętnie przyjęła. Zostało tylko poznać rodziców.

Rodzice Olgi przyjęli go przy stole pełnym domowych pierogów, kiszonej kapusty i śmiechu. Mama Olgi, piękna i dostojna, pocałowała go w obie policzki, aż on poczuł się kompletnie zakłopotany. Ojciec przyjaźnie poklepał go po ramieniu, jak starego znajomego, i zaprowadził do kuchni.

Trzymaj się z daleka od kobiet, bo cię przytłoczą. Nie martw się, Natalko, żona Olgi, spokojna dusza! Dlatego kocham ją już trzydzieści lat. A Olga to prawdziwy diament. Pilnuj jej, synku. powiedział ojciec Olgi, patrząc uważnie na Dawida.

Potem siedzieli przy długim stole, jedli z apetytem i głośno się śmiali, opowiadając zabawne historie. Jan, ojciec Olgi, grał na gitarze, a goście dośpiewywali razem. Dawid poczuł się w tej rodzinie tak, jakby znał ich od zawsze.

Trzy dni później pojechali do domu rodziców Dawida. Po drodze zatrzymali się w cukierni, gdzie Olga kupiła manualnie robione eklerki dla pań. O piątej po południu dotarli na miejsce.

Drzwi otworzyła matka Dawida, Halina.

O Cześć, kochani spojrzała zaskoczona na Olgę i zaniemówiła, trzymając się za klamkę

Mamo, też cię kocham. Może nie stoimy przy drzwiach i wejdziemy do środka? szepnął Dawid, i wreszcie weszli.

Oczywiście, synku Proszę, wchodźcie A ty, chyba też jesteś tą Olgą, prawda? wzięła się w garść i bez wstydu przyglądała się Olgę od stóp po głowę.

Tak, jestem Olga! Bardzo się cieszę, iż się poznaliśmy. podała dłoń Halinie i weszła. Matka Dawida stała z szerokim, zdumionym wyrazem twarzy, patrząc na dziewczynę.

Tato, Elżbieto, mamo, to Olga, moja narzeczona, złożyliśmy wniosek i niedługo będzie ślub. Olga, oto moja rodzina: siostra Elżbieta, mama Halina i tata Michał. przedstawił Dawid swoją narzeczoną krewnym.

Wiadomość o ślubie była dla rodziny Dawida niespodzianką; wszyscy siedzieli zadumani i lekko zszokowani. W pokoju zapaniała cisza, słychać można było jedynie stukot sztućców

Oczywiście, Olga! Bardzo się cieszymy i witamy w rodzinie. Czy macie już butelkę? Och, to w sam raz! I jakieś smakołyki, ale tylko dla was, dla dziewczyn. rozluźnił atmosferę tata Michał.

Nie, nie jedziemy ciastka, zwłaszcza nocą. Co ty, Olga Halina odsunęła niechętnie pudełko ze słodkościami.

Wy nie jecie, a my jemy! Dajcie tę paczkę, zobaczymy, co w niej jest. Myślę, iż Olga nic złego nie przyniesie. Tak, Olgo? zaśmiał się tata.

Wszyscy w końcu usiedli wygodnie. Na stole stała czekolada, lekkie przekąski i butelka musującego wina. Otworzyli wino, stuknęli i znów zapadła nieco niezręczna cisza.

Mamo, poznałem rodziców Olgi. Są wspaniali ludzi. Spodobają ci się. powiedział Dawid, chcąc przełamać milczenie. Olga przyglądała się kieliszkowi, a Elżbieta nie odrywała wzroku od niej. Tata opowiadał dowcip, wszyscy się roześmiali i napięcie nieco opadło.

Olga, nie martw się, mam świetnego specjalistę. Znam kogoś, kto pomoże rozwiązać twój problem. nagle powiedziała Halina.

Problem? Nie mam problemu. nie ukryła zdziwienia Olga.

No właśnie. Olga, te twoje nadprogramowe kilogramy czy to nie problem? wtrąciła się matka Dawida.

Według mnie nie mam zbędnych, a już na pewno nie przeszkadzają mojemu przyszłemu mężowi. Nie każdy musi być szczupłą wróżką. odpowiedziała żartobliwie, patrząc na Elżbietę i Halinę. Elżbieta zapłonęła.

Olga, masz dwadzieścia kilogramów za dużo! To niezdrowe. A kiedy urodzisz dziecko, nie wiem, co się stanie

Kiedy urodzę, będę jeszcze piękniejsza, a przy mnie będzie mój ukochany mąż i dziecko. A ty, Elżbieto, jesteś wciąż wolna? Pewna jestem, iż szczupła kobieta musi mieć przystojnego męża i przynajmniej dwójkę dzieci drwiła Olga, pożerała kawałek ciastka.

Elżbieta wciągnęła ślinę, chciała jeszcze coś powiedzieć, ale Michał przerwał konflikt, napełnił kieliszki i wzniósł toast.

Za kobiety tej rodziny, różne, ale kochane!

Wyszli na ulicę po godzinie. Spojrzeli na siebie, westchnęli jednocześnie i nagle wybuchli śmiechem.

No tak Nie spodziewałam się od przyszłej teściowej, iż powie, iż jestem pełna.

Olga, kochana, jesteś piękna i to wiesz! A matka i siostra? Przebacz im szerokim sercem. Krewnych nie da się wybrać.

Ślub zaplanowano na 25 sierpnia. Tego dnia krewni i przyjaciele zgromadzili się w Urzędzie Stanu Cywilnego, aby być świadkami małżeństwa. Po ceremonii goście udali się do restauracji.

Panna młoda lśniła w eleganckiej sukni, podkreślającej jej kobiecą, czarującą figurę. Pan młody nie mógł oderwać od niej wzroku. Matka panny, Natalia, nie ustępowała córce w pięknie i wdzięku. Elegancka suknia pięknie podkreślała jej sylwetkę. Mężczyźni przyglądali się jej z zachwytem. Była zupełnym przeciwieństwem sztywnej, niskiej teściowej w matowej sukni. Siostra Dawida, Elżbieta, była jej kopią, jedynie młodszą.

Zagrała muzyka i młoda para rozpoczęła pierwsze tańce. Wirujący wiersz pod czarującą melodię sprawił, iż świat zdawał się zniknąć zostali tylko oni dwoje. Goście patrzyli z zapartym tchem.

A więc Pannie nie zaszkodziłoby trochę odchudzić się. Ma ogromne rozmiary, a sukienka nie komponuje się usłyszał nieusatysfakcjonowany głos matki Dawida.

Jak mówią, słowo nie z ptaka wypada. Natalia próbowała cofnąć swoje słowa, ale już było za późno usłyszała je cała sala.

Poza tym, wielu mężczyzn nie szuka szkieletów. Wolą zdrowe, żywe kobiety. Wasz syn, tak przy okazji, jest jednym z nich. A wy bądźcie ostrożniejsze, bo ja, choć delikatna, mam nerwowy charakter. Nie mogę znieść, gdy chodzi o moją córkę podkreśliła Natalia, gestykulując pełną biustem ręką i przyciskając Elżbietę do ściany.

Kobiety patrzyły na siebie wrogim spojrzeniem. Natalia była przerażona, Elżbieta natomiast zirytowana. Sytuację rozładował Jan, który z miejsca ogarnął atmosferę.

O! Dziewczyny! Widzę, iż już się zaprzyjaźniłyście. Muszę więc ukraść moją żonę, droga Halino! Natalko, zapraszam cię do tańca. Młodzi się już roztańczyli, teraz nasza kolej.

Wziął Olgę za talię i razem wirują w walcu. Muzyka brzmiała, a wokół roześmiane twarze. Ślub śpiewał i tańczył, jak w znanej piosence.

Niech młode pokochają się, pielęgnują i wspierają, bo to najważniejsze w życiu.

**Morał:** prawdziwe piękno kryje się nie w liczbie kilogramów, ale w akceptacji siebie i w miłości, którą dzielimy z innymi.

Idź do oryginalnego materiału