Nie wiedziałam, czego się spodziewać po tajwańskim weselu. Wiedziałam tylko, iż będzie inaczej niż w Polsce i ogólnie w Europie. I rzeczywiście było. Przede wszystkim znacznie mniej tłusto i zdecydowanie mniej "na bogato" niż na polskich weselach. Zabrakło też jednego typowego akcentu przed "oczepinami".