Katarzyna przyjechała do mamy na Sylwestra. Postanowiła sprawić niespodziankę, więc choćby słowem się nie zająknęła, iż planuje wizytę. Podreptała pod klatkę schodową, zadzwoniła domofonem i po chwili na klatkę wybiegła jej młodsza siostra, Malwinka! Dzień przeleciał jak z bicza strzelił pomiędzy sałatką jarzynową a krojeniem śledzika w śmietanie, mama gotowała ukochaną potrawę Kasi schab pod pierzynką serową, czyli swojsko po polsku, choć mówili, iż to po francusku.
A wiesz, czułam od rana, iż ty się nagle zjawisz uśmiechnęła się mama. Ale wiesz, myślałam, iż przyjedziesz z kimś. Ty po Krzysiu z nikim się nie spotykasz?
Nie, mamo, daj spokój Kasia machnęła ręką.
W tym momencie rozdzwonił się jej telefon. Kasia spojrzała na ekran i aż usiadła z wrażenia.
***
Matko Boska! Sylwester to jest jednak mieszanka uczuć. Lubię i nie znoszę. Raporty, tabelki, zamknięcia. Dobrze, iż jutro ostatni dzień i całe dwa tygodnie świętego luzu! Ale się wykończyłam w tym miesiącu, rozmyślała wieczorem Kasia.
Siedziała przy kuchennym stole, kończyła sprawozdanie roczne.
Szef powiedział jej, iż jeżeli komisja jutro nie znajdzie żadnych byków, to Kasia do 12 stycznia ma wolne. No to się sprężała, bo chciała i odpocząć, i uścisnąć mamę oraz Malwinkę.
Muszę jeszcze skoczyć do Biedronki, mama prezentu nie ma, dobrze chociaż, iż Malwinie już kupiłam nowy telefon.
A wieczorem pociąg bilety z PKP kupiła już w połowie grudnia, przezornie.
Jak szef nie puści oddam bilet, postanowiła i wybrała miejsce na dole, w przedziale z czterema łóżkami, jak na porządnego polskiego pasażera przystało.
W nocy Kasi przyśnił się dziwaczny sen spotkała w lesie małą dziewczynkę, może pięcioletnią, zupełnie samą.
Dziewczynka siedziała na pniu i przekładała stare książki z bajkami.
Zgubiłaś się? Gdzie twoi rodzice?
A ta spokojnie: Nie, jeszcze się nie odnalazłam. Ruszaj się, nie przegap swojej szansy, wieczorem ją spotkasz. gwałtownie wstawaj raport oddać trzeba!
Kasia otworzyła oczy. O rany, prawie zaspałam! Właśnie dziś, o dziewiątej rano, jest ostatnia kontrola i raport już czeka.
Wleciała w rytmie galopu do łazienki. Kwadrans, błyskawiczny makijaż i fryzura na szybko.
Kawę postanowiła wypić już w firmie. Zarzuciła kurtkę, ślizgnęła się po schodach i pognała na przystanek.
Praca była ledwie pięć przystanków od jej bloku, a w autobusie na szczęście akurat zwolniło się miejsce.
Kasia rozejrzała się, by podpatrzeć współpasażerów, i nagle o mało nie zemdlała! Na końcu autobusu siedziała dziewczynka ze snu!
Uśmiechnęła się do niej i porozumiewawczo błysnęła oczkiem. W tym momencie jakiś chłopak prawie wcisnął się jej na kolana z plecakiem. Kasia zgromiła go wzrokiem, po czym popatrzyła znów na początek autobusu a dziewczynki już nie było.
No tak, zmęczenie, sen mi się na jawie przewija przeszło jej przez myśl.
***
Na pracę wszyscy zbiegli się przed czasem. Kocioł, jak zawsze, ale o jedenastej raport zdany bez zastrzeżeń, szef podniósł kciuk w górę, a potem zaprosił do gabinetu.
No i co, Kasieńko, jeżeli obiecałem, to tak: jesteś wolna! A tu jeszcze mały bonus za solidność, wręczył jej kopertę. Wesołych Świąt!
Nawzajem, panie Januszu! I bardzo dziękuję.
Z premią w kieszeni Kasia nabyła mamie piękny szal, Malwince jeszcze śliczną bluzkę.
Zrobiła zapasy, kupiła trójpak sernika i butelkę prosecco, a o 19:30, zziajana, wpadła do przedziału w swoim TLK. Nie zauważyła czyjegoś plecaka pod nogami poleciała jak długa i wylądowała prosto pod półką.
Było jej aż żal łez, ale nagle ktoś solidnie, ale przyjaźnie, podniósł ją z podłogi.
Oj, najmocniej przepraszam, powinenem był wsadzić plecak pod siedzenie… To moja wina.
Miły głos, jeszcze milszy uśmiech.
Nic się nie stało, to ja za bardzo patrzyłam w telefon odparła Kasia, speszona i zarumieniona jak polski buraczek.
Okazało się, iż jadą razem w jednym przedziale. Kasia zerknęła na niego wysoki, przystojny, klasa.
I wtedy przypomniały jej się słowa dziewczynki ze snu: dzisiaj wieczorem spotkasz swoje przeznaczenie.
Może to on? Taką przypadłość to ja rozumiem… przemknęło jej przez myśl.
Mężczyzna pomógł z bagażem, zaprosił uprzejmie Kasię do siedzenia.
Jak się gwałtownie okazało, miał na imię Marcin i jechał służbowo do tego samego miasta co Kasia, na jeden dzień ważne spotkanie. No niestety, dziś cała noc w pociągu, a jutro wracam, żeby jeszcze zdążyć na Sylwestra do Warszawy. A pani dokąd?
Do mamy i siostry. Pierwszy raz od pół roku pozwolili mi w pracy wyjechać na dłużej, no to zamierzam świętować po domowemu.
A pan może ma żonę, dzieci?
Nie, jestem samotnikiem, jak i pani chyba. Jeszcze nie spotkałem TEJ osoby…
Ja twoje przeznaczenie, powiedziała mi pewna dziewczynka aż chciała krzyknąć Kasia, ale zamilkła rumieńce były szybsze.
Proszę, kiedy się pani czerwieni, to wygląda pani jak jabłko z sadu nie mogę oderwać wzroku
Kasia jeszcze bardziej się zaczerwieniła:
Niestety, zawsze wstydzę się w towarzystwie. Jeszcze pan mi dokłada komentarzem
Dobra, to niech już będzie. A może napijemy się herbaty? Mama spakowała dla mnie szarlotkę, powiedziała, żebym się podzielił w pociągu.
Wtedy do ich przedziału zajrzała starsza pani z wnuczkiem. Marcin z Kasią wyskoczyli do korytarza, żeby nowi pasażerowie mogli się rozgościć.
Pani Danusia z Warszawy wiozła wnuka do córki. Pracę miała w innym mieście, urlopu nie dostała, a do chłopaka tęskniła, więc babcia ruszyła w sylwestrową podróż prezentową.
W końcu cała ekipa usiadła przy herbacie z szarlotką i domowymi pierniczkami, pieczonymi przez panią Danusię.
Potem Kasia z Marcinem wyszli na korytarz pociąg przejeżdżał właśnie przez oświetlony świątecznymi światełkami Kraków.
A powiem od razu: może się wymienimy numerami? Kasiu, chyba się pani nie obrazi?
No coś ty, bardzo chętnie.
A ty kiedy wracasz?
10 stycznia…
Ale to na długo. Wiesz, Kasiu, z tobą rozmawia się tak łatwo, jakbyśmy się znali od dzieciństwa. interesujące uczucie.
Ze mną to zawsze dworcowe znajomości! Spotkać się, wygadać, odsłonić kawałek duszy i potem każdy jedzie w swoją stronę.
Może masz rację… No dobrze, czas spać.
Kasia z uśmiechem przytaknęła.
***
Pociąg dotarł do celu o dziesiątej rano. Kasia nie powiedziała nikomu, iż przyjeżdża chciała zrobić niespodziankę. Miała swój haczyk wiedziała, gdzie mama trzyma zapasowe klucze na wszelki wypadek.
Pożegnała się z Marcinem przy taksówkach. On życzył jej wspaniałych świąt, ona zaś, żeby spotkał w Sylwestra tę jedyną.
Piękne życzenie! Tego samego życzę i tobie uśmiechnął się Marcin.
Pojechali każde w swoją stronę, a Kasi zrobiło się trochę żal. Bo choć Marcin z miejsca jej wpadł w oko, to nie była z tych, co się narzucają. Chociaż serce aż krzyczało, by go zaprosić, niech już wspólnie spędzą Sylwestra… ale pogoniła te myśli jak natrętną muchę i była gotowa na niespodziankę dla mamy i Malwinki.
***
Kasia podchodzi do drzwi rodzinnego mieszkania, uśmiecha się pod nosem i puka do drzwi. Po sekundzie wpada rozpromieniona siostra Malwinka!
Dzień mija w oka mgnieniu między krojeniem sałatki a gotowaniem pierogów. Mama wyczarowuje schabik po francusku.
Wiesz, czułam, iż wpadniesz. Wczoraj jakbym przeczuwała chleb dokupiłam, jeszcze jajka dodatkowe przyniosłam. Ale powiem ci, liczyłam, iż może nie sama przyjedziesz. Z nikim po Krzyśku się nie spotykasz?
Nie, mamo, zamknijmy ten temat.
Nagle telefon dzwoni jak oszalały. Kasia patrzy na ekran i aż siada z wrażenia.
Marcin
Cześć Kasiu! Zdążyłaś już się rozpakować? pyta wesoło Marcin.
No, sama powiedz… choćby nie. A ty?
No właśnie dzwonię, bo jakby to powiedzieć nie zdążyłem wrócić do Warszawy, a tutaj nie znam nikogo poza tobą. Może samotny podróżnik na twojego Sylwestra się załapie?
Kasia aż podskoczyła ze szczęścia:
Zaczekaj, dopytam jeszcze mamę, bo jak wiadomo, szefowa kuchni musi wszystko przyklepać! Mamo, mogę kogoś zaprosić na nasze świętowanie?
Jeszcze pytasz? Byleby nie przyniósł pustych rąk będzie nas więcej do jedzenia!
Słyszałeś? Spisuj adres!
Dziewczynka ze snu miała rację Kasia zdążyła z raportem, a wieczorem spotkała swoje przeznaczenie. Ot i cały noworoczny cud, a wszystko przez spóźniony pociąg, szarlotkę i przypadkowe plecakiZa dwie godziny przy stole siedzieli już we czwórkę: Kasia, Malwinka, mama i nieco zestresowany Marcin z opakowaniem doskonałych makaroników w dłoni. Malwinka rozśmieszała wszystkich do łez, a mama, ukradkiem patrząc na Marcina, z cichym uśmiechem przesunęła w jego stronę największy kawałek schabu.
Gdy wybiła północ, a fajerwerki zakołysały firanki, Kasia spojrzała w okno. W odbiciu zobaczyła siebie, mamę, Malwinkę i Marcina siedzących blisko. Poczuła spokój, jakiego nie znała od dawna jakby wszystkie elementy jej życia na chwilę się poukładały. Pamiętała słowa dziewczynki ze snu: Nie przegap swojej szansy.
Chyba nie przegapiłam pomyślała, ściskając dłoń Marcina pod stołem.
A gdy pierwszy fajerwerk rozświetlił niebo, Marcin nachylił się, szepcząc do jej ucha:
Nowy Rok, nowe szanse. Chcesz ze mną zacząć coś od początku?
Kasia spojrzała w jego oczy i zrozumiała, iż choćby zwyczajne polskie świętowanie może przynieść niezwykłe początki. Ostatni łyk domowej nalewki, życzenia, uściski wszystko wydawało się idealne.
A senny głos dziewczynki w głowie Kasi zamruczał: No to dobrze. Teraz zacznij odnajdywać siebie na serio.
Za oknem eksplodowały sztuczne ognie, a w środku ogrzało ich szczęście równie jasne i ciche, jak świąteczne światełka z dzieciństwa.

![Gmina Jaworzyna Śląska zagra dla WOŚP z przytupem [PROGRAMY]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/WOSP-Jaworzyna-Slaska.jpg)







![Ponad 400 wolontariuszy, licytacje i koncerty. Olsztyn gotowy na 34. Finał WOŚP 2026 [PROGRAM]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/45/45858/d08f88e74438033c4a489b7bbbc500f2.jpg)

