Noworoczny Cud w Polskim Domu – Jak Tomek Zapomniał o Prezentach dla Córeczki, Ale Los Przyniósł Pod…

twojacena.pl 23 godzin temu

Tomek, powiedz mi proszę, jak ty mogłeś zapomnieć?! Przecież rano przypominałam ci o tym kilka razy, jeszcze smsa wysłałam! Kasia patrzyła na męża z wyrzutem.
A on stał na progu kuchni z miną zbitego psa i tylko bezradnie wzruszał ramionami.
Sam nie wiem, Kasiu Wypadło mi z głowy, tak po prostu… próbował się wytłumaczyć Tomek.
A telefon?
No właśnie, nie wyciągałem go dzisiaj z kieszeni, więc tej twojej wiadomości choćby nie widziałem
Kasia aż czuła, jak się wewnętrznie gotuje.
Nowego akumulatora do auta nie zapomniałeś kupić, ale o tym, żeby coś pod choinkę córce załatwić, to ci się zapomniało, tak?
No zapomniało mi się. Sklep motoryzacyjny był czynny tylko do osiemnastej, więc o niczym innym już nie myślałem. Wybacz.
Czasami mam wrażenie, Tomek, iż ta twoja stara bryka, co się psuje co miesiąc, jest ci ważniejsza od naszej Małgosi, Kasia usiadła ciężko na taborecie i spojrzała na zegarek.
Było pięć minut przed jedenastą w nocy. Za oknem już ciemno, na naprawę sytuacji szans żadnych. Tym bardziej Kasia czuła w środku pustkę i złość do samej siebie.
Kasia, no co ty gadasz! Wiesz przecież, iż Małgosia jest dla mnie najważniejsza. Tak mi się po prostu przytrafiło Wypadło mi to z głowy! Komu się nie zdarza?
Mnie się nie zdarza, Tomek! Kasia chciała krzyczeć, ale mówiła prawie szeptem, żeby Małgosia nic nie usłyszała.
Tomek chciał ją przytulić, żeby rozładować napięcie, ale żona się odsunęła, obróciła plecami i zaczęła przekładać sałatkę jarzynową do miski.
Pół dnia spędziłam przy tej sałatce, chciałam Tomka zadowolić, a on a on zapomniał o prezencie dla córki!
Przecież czułam, iż muszę wszystko zrobić sama szepnęła pod nosem zniecierpliwiona. Zaufałam, oddałam sprawę w twoje ręce, no i widzisz, co z tego wyszło.
Kasiu, wiem, iż zawaliłem, ale tak szczerze tragedii nie ma, odpowiedział Tomek. No, nie będzie prezentu pod choinką. Powiemy Małgosi, że
Co jej powiemy? Że tatuś ma sklerozę w wieku trzydziestu pięciu lat? Że ważniejsze dla niego akumulatory niż marzenia córki?
Że w tym roku święty Mikołaj miał bardzo dużo pracy, więc nie zdążył wszystkim rozdać prezentów. A jutro rano to nadrobię, kupię jej prezent, wręczę jak należy. No, jakby od Mikołaja.
A gdzie ty go kupisz? Jutro większość sklepów pozamykana! Chyba jedynie spożywczaki działają. No i co ty wtedy kupisz, parówki i batonik?
Złość Kasi była całkiem zrozumiała.
Od kiedy urodziła się Małgosia, mieli swoją świąteczną tradycję: w Sylwestra, zaraz po północy cała rodzina zbierała się przy choince i odkrywali, co Mikołaj zostawił pod drzewkiem.
Małgosia szczególnie tę tradycję kochała, bo jak wiele dzieci w tym wieku wierzyła w Mikołaja, magię i świąteczne cuda. Cały rok marzyła o prezencie, a kiedy znajdowała pod choinką upragnioną rzecz, była w siódmym niebie.
Dziś Małgosia już kilka razy zerkała pod choinkę, mając nadzieję, iż może Mikołaj już był. Mama słuchała uważnie jej opowieści o tym, jak bardzo czeka na prezent.
Ciekawe, co w tym roku Mikołaj mi przyniesie? rozmyślała na głos dziewczynka. Najbardziej chciałabym rower, jak ten, co ma Wojtek z czwartego piętra, ale rolki też byłyby super.
Kasia się do niej uśmiechała, bo właśnie poprosiła Tomka, żeby kupił rolki dla Małgosi.
Zwykle Kasia sama wybierała prezent, ale dziś Tomek został dłużej w pracy, a ona pomyślała, iż jak mąż wraca przez centrum, to może od razu zajrzy do sklepu.
Tomek wrócił po osiemnastej, a gdy dwie godziny później Kasia, przygotowując stół, dyskretnie spytała o prezent, jemu nagle przypomniało się… iż nie kupił nic.
Kasiu, nie psujmy sobie nastroju w taką noc, poprosił Tomek, mimo wszystko próbując jakoś przytulić i pocieszyć żonę. Mówię ci, nie specjalnie. Może sam powiem Małgosi? Myślę, iż zrozumie.
Kasia nie odpowiedziała nic, tylko przestawiała talerze, a po policzkach zaczęły jej cicho płynąć łzy. Jak można było zapomnieć o prezencie dla dziecka? zamartwiała się.
I jeszcze do końca miała nadzieję, iż Tomek gdzieś ten prezent schował na ostatnią chwilę, by sprawić jeszcze większą niespodziankę. Jednak pozamiatane sklepy pozamykane, nic się już nie da załatwić
Pomóc ci w czymś? zapytał nieśmiało Tomek, widząc, jak żona ustawia szklanki.
Dziękuję, już wystarczy. Spisałeś się
W tym momencie do kuchni wpadła rozpromieniona Małgosia, która akurat skończyła oglądać wszystkie świąteczne bajki:
Mamusiu, tatusiu! Zostało już mniej niż dwie godziny do Nowego Roku! Mikołaj zaraz przyniesie mi prezent!
Kasia rzuciła w stronę męża mordercze spojrzenie, ale gwałtownie odwróciła wzrok, żeby córka się nie zorientowała i nie zaczęła się przejmować. Nie chciała jej zepsuć tej nocy.
Na szczęście Kasia już wymyśliła wyjście: po prostu położy pod choinką kopertę z trochę gotówki, a na niej napisze: Na rolki dla Małgosi. Oczywiście, to nie to samo co świąteczny prezent, ale lepsze coś niż nic.
*****
Gdy o jedenastej wszyscy zasiedli już do wigilijnego stołu, nagle ktoś zapukał do drzwi.
Tomku, czy ty kogoś zapraszałeś? zdziwiła się Kasia. Bo na pewno nie ja.
Ja też nie Może to sąsiedzi? Idę sprawdzić, wy tu nalewajcie sok do szklanek rzucił Tomek.
Po otwarciu drzwi zobaczył brodatego faceta w czerwonej, wyświechtanej kurtce. Był daleki od wizerunku świętego Mikołaja wyglądał raczej na bezdomnego. Zapach też bardziej wskazywał na to drugie.
Czego pan sobie życzy? Pomylił pan mieszkania, czy przyszedł pan po pieniądze? Mówię od razu: nie dam ani grosza. I tak pewnie pójdzie na alkohol.
Oj nie, nie chciałem prosić o pieniądze, nie jestem w takiej potrzebie! odpowiedział nieznajomy wesoło.
Nie w potrzebie? Tomek miał ochotę się roześmiać. Zawsze współczuł bezdomnym, ale ta deklaracja tak bardzo go zaskoczyła, iż aż nie wiedział, co powiedzieć.
To czego pan w takim razie potrzebuje? Tomek wyszedł na klatkę, lekko uchylając drzwi, żeby zapach nie przeszedł do mieszkania.
Znalazłem w klatce schodowej kotka, patrz pan jaki śliczny, wyciągnął zza kurtki puchatego kociaka. To może wasz? Albo komuś uciekł?
Tomek tylko parsknął w duchu. No jasne, teraz będzie próbował go mi sprzedać.
Przykro mi, ale pierwszy raz w życiu widzę tego kota. Nigdy nie mieliśmy żadnych zwierząt.
Może jednak byście wzięli? Sam pan widzi, jaki ładny. jeżeli macie córeczkę, na pewno by się jej spodobał.
No tak, zacznie wciskać mi kotka, żeby coś z tego mieć, pomyślał Tomek, ale pokręcił głową:
Nie, dziękuję.
Szkoda westchnął brodaty mężczyzna. No cóż, zaniosę go na śmietnik.
Już miał wychodzić, chowając kociaka pod kurtkę, kiedy Tomek zatrzymał go za ramię.
Ej, zaczekaj pan! Co znaczy na śmietnik? Po co wywalać takiego malca? Zostaw go tu, na klatce.
A kto go tu zostawi, zaraz go sąsiedzi wyrzucą. Na śmietniku przynajmniej są kartony, w których może się schować, coś do jedzenia znajdzie…
Tomek zawsze był obojętny wobec zwierząt, ale nagle żal mu się zrobiło tego futrzaka. Zobaczył oczami wyobraźni tego malucha samego, w zimnie i głodzie.
Gdyby miał czas, może by się jeszcze wahał. Ale nie było już chwili do stracenia a rodzina czeka przy stole, facet zaraz sobie pójdzie
Daj pan go tu Tomek błyskawicznie przejął kociaka. Nie wyrzucaj go na śmietnik.
Jak pan chce mrugnął życzliwie obcy, po czym zniknął na klatce.
*****
Gdy Tomek wrócił do mieszkania, z kuchni wystawiała się głowa Kasi z Małgosią.
Co tak długo? Coś się stało?
Nie, wszystko w porządku Tomek uśmiechnął się nerwowo, chowając kota za plecami i z całych sił trzymając kciuki, żeby nie zaczęło mu się miauczeć. Bo jak Kasia zobaczy, iż przyniósł zwierzaka to choćby nie wiadomo, kto pierwszy poleci na dwór Tomek czy kot.
No ale trzeba było wymyślić jeszcze, jak jej to przedstawić No i uzasadnić, skąd pomysł na kociaka tuż przed Nowym Rokiem.
Kto to był? Kasia przyglądała się mężowi podejrzliwie.
A, wiesz nasz sąsiad Zbyszek z drugiego piętra. Przyszedł pożyczyć radełko do ciasta, bo jego się gdzieś zapodziało.
Aha No dobra, idź się umyj i siadaj do stołu, bo zaraz północ wybije!
Jasne, już idę!
Jak tylko dziewczyny wróciły na kuchnię, Tomek przemknął z kociakiem przez cały salon, myśląc gorączkowo, gdzie go schować. Na balkon odpada, mróz. Do łazienki ryzyko, iż ktoś zaraz wejdzie. Do sypialni czy pokoju Małgosi? Bez sensu. Został tylko salon.
Tomku, długo jeszcze?! popędzała go zniecierpliwiona Kasia.
Już idę, już!
Na gwałtownie wrzucił kota do dolnej półki w szafce i uchylił drzwiczki, by miał czym oddychać. Potem pognał do reszty rodziny.
*****
Szczęśliwego Nowego Roku! krzyczano na dworze.
Tomek też wzniosł toast, życząc żonie i córce zdrowia i pomyślności.
W tym czasie Małgosia odstawiła sok i pobiegła do salonu. Kasia w tej chwili przypomniała sobie o kopercie pod choinką i posłała Tomkowi kolejne groźne spojrzenie. Teraz ją sam pocieszysz, pomyślała zbolała.
Ale Małgosia choćby się nie zdążyła zmartwić. Minutę później z salonu rozległ się radosny wrzask na cały blok.
Mamo! Tato! Szybko, chodźcie! Zobaczcie, co Mikołaj położył mi pod choinkę!
Kasia z Tomkiem wbiegli do pokoju i zamarli. Przy choince stała Małgosia, a pod drzewkiem siedział biały kociak.
Zawsze marzyłam o kociaku, a Mikołaj mi go przyniósł! płakała ze szczęścia Małgosia. Nazwę go Śnieżek!
Przytuliła malca tak mocno, iż aż oczy jej się zaszkliły. Kasia odciągnęła Tomka na bok.
To twoja sprawka? Skąd on się tu wziął?!
Kasiu, spokojnie. Zaraz wszystko ci opowiem zaczął się tłumaczyć Tomek.
Oj, nie gniewam się, wręcz przeciwnie. Popatrz, jaka nasza Małgosia szczęśliwa Gdybyś tylko powiedział wcześniej, iż szykujesz niespodziankę! Kasia uściskała Tomka i pocałowała go w policzek.
Tomek tylko stał w lekkim szoku i nie mógł uwierzyć, iż tak łatwo mu poszło.
No naprawdę, pod Nowy Rok cuda się zdarzają. Córka szczęśliwa, żona już w dobrym humorze.
A wszystko dzięki białemu kociakowi i
W tym momencie przypomniał sobie bezdomnego.
Kasiu, wiesz co Muszę ci coś powiedzieć
Powiedział jej coś szeptem do ucha. Kasia popatrzyła na niego zaskoczona, po czym pokiwała głową, zgadzając się.
*****
No Egon, brodaty facet poklepał drugiego po plecach chyba udało nam się dziś znaleźć domy dla wszystkich kociąt. Czas wracać do piwnicy, póki jej nie zamknęli na noc.
Raczej tak, Mietek. Sprytnie wymyśliłeś to z tym śmietnikiem uśmiechnął się drugi.
Myślisz? Bałem się, iż ktoś mnie z klatki wygoni za takie teksty.
Było ryzyko, ale wiesz, tylko ktoś naprawdę wrażliwy zabierze kotka, żeby go nie pozwolić wyrzucić na śmietnik.
No właśnie…
Obaj siedzieli z boku bloku, gdzie tego dnia przekazali cztery znalezione w piwnicy kocięta do nowych domów. Mnóstwo ludzi na ulicy, ale nikt im nie czynił wyrzutów. Ba, niektórzy choćby życzyli zdrowia i wszystkiego dobrego.
Nagle z klatki wybiegł Tomek. Rozglądał się chwilę, aż wypatrzył bezdomnych na ławce i podbiegł do nich machając.
To po co on wraca? Nie podoba mu się prezent? zdziwił się Mietek, poznając Tomka.
To ten sam? upewnił się Egon.
Szczęśliwego Nowego Roku, panowie! uśmiechnął się Tomek, wręczając im wielką torbę. Z Kasią zrobiliśmy wam świąteczny stół na podziękowanie.
Serio? Nie spodziewaliśmy się odparli Egon i Mietek.
A ode mnie jeszcze butelka szampana, świętujcie jak należy!
No to teraz będzie porządne świętowanie Egon aż zatarł ręce z radości.
Tomek już miał odejść, ale zapytał jeszcze:
A gdzie zamierzacie świętować?
Tam, w piwnicy, odparł Mietek. Teraz ciepło, sucho, można spać na kartonach.
To wiecie co Chodźcie za mną.
Po pięciu minutach byli już w garażu Tomka. Otworzył im drzwi.
Rozgoście się. Jest tu wersalka, grzejnik, stół, sztućce. Dużo wygodniej niż w piwnicy. A auto wyprowadzę na zewnątrz, żebyście mieli więcej miejsca.
Nie trzeba, zmieścimy się zaczęli protestować, ale Tomek tylko machnął ręką.
Auto może stać na dworze. Nic mu nie będzie. Ale tylko proszę, nie przesadźcie z alkoholem.
Naprawdę umiemy zachować umiar. Tak tylko, żeby poczuć atmosferę zapewnił Mietek.
Wierzę wam. Jutro wpadnę. Może będę mógł wam jakoś jeszcze pomóc. Może i dla was znajdę nowy dom.
Szok szepnął Egon.
No, nigdy bym się nie spodziewał… dodał Mietek.
Taka to była noc. Prawdziwie noworoczna i naprawdę magiczna.

Idź do oryginalnego materiału