Nie rozumiałem, gdzie znika jedzenie przygotowane przez moją żonę. Prawda, którą zdradziła mi teścio…

polregion.pl 4 dni temu

Nie mogłem zrozumieć, gdzie znika jedzenie, które przygotowywała moja żona. Prawda wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy teściowa sam nam o tym powiedziała.

Na początku cieszyłem się, iż teściowa mieszka u nas, bo bardzo nam pomagała. Nasz syn często choruje, więc zdecydowaliśmy, iż nie będzie chodził do przedszkola. Moja żona poprosiła swoją mamę, by opiekowała się wnukiem.

Krystyna zgodziła się, ale pod warunkiem, iż będzie przychodzić tylko w ciągu dnia i wieczorem wracać do siebie. Chciała odpocząć i mieć spokój we własnym domu.

Czasem wieczorem mieliśmy ważne sprawy a to musieliśmy gdzieś wyjść, a to późno wracaliśmy z pracy. Wtedy prosiliśmy sąsiadkę o pomoc, a teściowa wracała do swojego mieszkania, by nie była zbyt zmęczona.

Wszystko układało się dobrze. Spieszyliśmy się z pracy, wracaliśmy, nasz synek był nakarmiony i czysty. Po jakimś czasie Krystyna przestała na nas czekać wychodziła, zanim wróciliśmy.

Żona zawsze gotuje obiady na dwa dni do przodu. Co miesiąc dajemy teściowej kopertę z pieniędzmi rozumiemy, iż poświęca nam swój czas i chcemy jej w ten sposób podziękować.

Zacząłem jednak zauważać, iż jedzenie znika w ekspresowym tempie. Krystyna je bardzo mało, a syn je jeszcze mniej W końcu postanowiłem zapytać teściową, o co chodzi. Odpowiedziała mi spokojnie, iż po południu przychodzi jej mąż czyli mój teść. Podaje mu obiad, bo on sam nie gotuje sobie po pracy. Więc teść codziennie je u nas.

Zamurowało mnie. Przychodzi tu wieczorem, a nie mógłby raz w tygodniu zamiast codziennie? Czy naprawdę tak trudno mu zrobić sobie kanapkę w domu?

Spróbowałem policzyć koszty na kolację dla nas czasem prawie nic nie zostaje. Żona milczy. Wyszło mi, iż taniej byłoby zatrudnić opiekunkę.

Nie podoba mi się zachowanie moich teściów. Żona prosi, żebym nie robił awantur. Ale przecież my też musimy liczyć się z wydatkami. Co miesiąc płacimy teściowej za opiekę nad dzieckiem, a oni jeszcze stołują się u nas. Czy ktoś był w podobnej sytuacji?

Idź do oryginalnego materiału