Przemku, zaczekaj, póki nie jest za późno! Ten chłopak w niczym nie przypomina ciebie! Twoja Kasia miała go z innym, a na ciebie chce zrzucić odpowiedzialność! Przecież wiem, co mówię!
– Mamo, przestań już! Damian to mój syn… Dlaczego ciągle robisz zamęt? Jadę już do domu.
Pani Krystyna całe życie wychowywała syna sama. Między nią a Przemkiem zawsze były świetne relacje: nigdy jej nie odmawiał, nie sprzeczał się, a w szkole był wzorowym uczniem. Gdy dorósł, został inżynierem, jak mama chciała. Teraz nadszedł czas na ustatkowanie życia prywatnego syna. Pani Krystyna wybrała dla niego narzeczoną – dobrą dziewczynę Iwonkę, córkę swojej przyjaciółki Anny.
Z polecenia mamy Przemek zaczął spotykać się z Iwoną, jednak ich relacja od początku była skomplikowana i po kilku miesiącach rozstali się. Później Przemek poznał Magdę. Ich relacja rozwijała się dynamicznie, od razu dostrzegł w niej pokrewną duszę. Pobrali się po trzech miesiącach, ku rozczarowaniu Krystyny. Pół roku później Magda zaszła w ciążę i urodził się chłopiec, który otrzymał imię Damian. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, iż teściowa nie polubiła synowej. Przy każdej okazji gderała Przemkowi:
– Spójrz, co ona z tobą zrobiła? Wyglądasz na zaniedbanego…
– Mamo, no jaki zaniedbany! Koszula się tylko trochę w pralce pognieciła…
– Usiądź i zjedz coś. Twoja pewnie nic ci nie ugotowała.
– Mamo, zjem kolację w domu. Magda dobrze gotuje.
– Znam ją przecież… Pewnie gotowe kotlety ze sklepu albo, co gorsza, pierogi. A Iwonka zapisała się na kursy cukiernicze. Dziewczyna z niej doskonała…
Przemek próbował odpierać zarzuty matki, jak mógł. Starał się nie słuchać jej narzekań i nie przekazywał ich Magdzie, bo były bezpodstawne. Jednak Krystyna kontynuowała swoją zimną wojnę i pewnego dnia jej taktyka przyniosła skutki…
– Cześć, synku… Twoja Magda mnie nie odwiedza… Ciągle sam do mnie przychodzisz!
– Mamo, jak ona ma cię odwiedzać, skoro czepiasz się o każdy drobiazg?
– Czepiam się, bo mam powody. Uwierz mi! A jak tu rozmawiamy i herbatę pijesz, ona pewnie na randki z tamtym chodzi. Znam tego jej byłego, tego Bartka! I chłopak jest do niego cały podobny. Urodziła go z nim, a ty teraz karm go i opiekuj.
Tej nocy Przemek pokłócił się z matką. Miał już dość jej pretensji i podejrzeń. Do domu wrócił w złym humorze.
– Tata, tata, cześć! – zawołał Damian, biegnąc na powitanie.
– Cześć, synku. Jak było? Co robiłeś?
– Z mamą byliśmy na placu zabaw. Był tam wujek Bartek. Kupił mi czekoladę i sok!
Gdy to usłyszał, przeszła mu przez głowę myśl, iż matka może mieć rację. Wieczorem zrobił żonie awanturę:
– Czemu widziałaś się z tym Bartkiem?
– Przemek, to było przypadkiem. My tylko sobie pogadaliśmy, jak przechodził. Potem nas odprowadził.
– To z jakiej racji on odprowadza moją żonę i syna? Może Damian to wcale nie mój, tylko jego?!
– Przemek, co ty wygadujesz? Serio?!
Tego dnia po raz pierwszy odkąd się pobrali, pokłócili się poważnie. Od wtedy kłótnie stały się w ich domu normą. W końcu Magda nie wytrzymała, spakowała się, wzięła Damiana i wyjechała do swoich rodziców.
Następnie przyszła kolej na rozwód, a Przemek, choć był pewien, iż Damian nie jest jego, nie chciał iść do sądu i płacił alimenty. Krystyna była wniebowzięta. Przekonywała syna do odbudowania relacji z Iwoną, którą nazywała „idealną synową”.
I udało jej się. Przemek ożenił się z Iwoną. Jednak zaraz po ślubie pokazała swoje prawdziwe oblicze: ciągle narzekała i robiła awantury o wszystko.
– Patrz, u Moniki to Marcin już drugą futro jej kupił! A Kowalscy jeżdżą nową limuzyną, a ja jak sierota, kurtkę zimową z zeszłego roku noszę i w starym aucie jeżdżę! Co z tobą za facet!
Minęło piętnaście długich lat. Przemek harował na dwóch etatach, podczas gdy Iwona podróżowała i niczego sobie nie odmawiała. Dzieci mieć nie chciała, bo „najpierw musi dla siebie pożyć”. Krystyna chciała znów wtrącić swoje porządki, ale Iwona gwałtownie ją uciszyła.
Pewnego dnia przyszedł telefon ze szpitala. Krystyna została przewieziona karetką z udarem. Potrzebowała opieki, ale Iwona powiedziała:
– Nie mam zamiaru dniami i nocami jej doglądać. Trzeba ją do domu opieki oddać.
– Iwona, może rzucę pracę…
– Oszalałeś? A z czego będziemy żyć? Kredyt za samochód jeszcze musimy spłacać przez cztery lata…
Ostatecznie Krystyna trafiła do domu opieki. Przemek wyjechał do kolejnej pracy, a Iwona została w domu. Miesiąc później Krystyna zmarła. Przemek wrócił, by ją pożegnać i zapomniał powiadomić Iwonę o swoim przyjeździe. Gdy wszedł do mieszkania, zastał ją w objęciach sąsiada… Nie wywołał awantury, tylko spakował się i przeprowadził do mieszkania mamy.
Po pogrzebie Krystyny Przemek często myślał o niej i o wszystkim, co mu doradzała. Jaka szkoda, iż ją słuchał… Teraz miał już ponad czterdzieści lat, a nie miał ani rodziny, ani dzieci, ani przyjaciół. choćby samochód zawsze był dla Iwony… Rozmyślał o Magdzie i Damianie. Nigdy się nie dowiedział, czy Damian jest jego synem czy Bartka. Ale to już nie było ważne…
– Damian ma już chyba dziewiętnaście lat… Dorosły facet… Zastanawiam się, jak teraz wygląda? – Przemek wypowiedział te słowa do pustki, a odpowiedzią była tylko cisza.
Następnego ranka kupił bilet na pociąg i pojechał do rodzinnego miasta Magdy. Odnalazł blok i drzwi do dawnego mieszkania bez trudu. Zadzwonił, ale nikt nie odpowiedział. „Pewnie w pracy” – pomyślał i postanowił poczekać na zewnątrz. Po dwudziestu minutach zobaczył chłopaka – był młodszą wersją samego Przemka.
– Damian… Damian… Synu…
– Ty?… Co tu robisz? — zapytał chłodno Damian.
– Synu, zawaliłem… Jaki ty jesteś dorosły… Jakie podobieństwo! Gdzie jest mama?
– Mama nie żyje. Zginęła dziesięć lat temu w wypadku.
– A ty? Z kim mieszkasz? Może potrzebujesz pomocy? Mam pieniądze. Wystarczy, iż powiesz!
– Mieszkam z babcią. Niczego nie potrzebujemy.
– Ale synu, przecież chciałem…
Przemek nie dokończył. Damian wszedł do klatki i zamknął drzwi tuż przed jego twarzą.
– Synu! Synu, otwórz! Jak możesz, synu? Przecież jestem twoim ojcem!
Stał tam jeszcze przez długi czas, płacząc, choć może to był tylko deszcz? Przyjeżdżał jeszcze kilka razy, próbował nawiązać kontakt z synem. Błagał, tłumaczył się, starał się wyjaśnić. Ale Damian kategorycznie odmawiał rozmowy…