Mój mąż myśli tylko o sobie – zjada wszystko, choćby dziecku nie zostawia nic. Ciągle znika jedzenie …

polregion.pl 1 dzień temu

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo już nie wytrzymuję. Mój mąż tylko o sobie myśli, naprawdę! Wyobraź sobie, iż ostatnio szukałam bananów rano dla naszego malucha i co się okazało? Wszystkie wciągnął. Mówię do niego:
Michał, gdzie są banany?
A on mi mówi:
Zjadłem, bo miałem na nie smaka.
No ręce mi opadły. Pytam dalej:
Naprawdę nie mogłeś zostawić chociaż jednego dla naszego synka na podwieczorek?
A on na to:
Robisz problem z niczego. Bananów w sklepie nie sprzedają?
Mówię więc:
To idź, dokup kilka.
A on mi, iż nie może, bo zaraz ma mecz Lecha w telewizji i jak on niby ma iść?

I wiesz, to nie jest pierwszy raz. Twaróg, ciasteczka, jabłka znika wszystko jak kamfora. Serio, zaczęłam chować jedzenie do szafy, bo jak będę liczyć na Michała, to dziecko głodne zostanie.

Jesteśmy razem pięć lat, a mały już niedługo skończy dwa lata. Wzięliśmy kredyt hipoteczny na mieszkanie, więc każda złotówka się liczy. Michał się uważa za bohatera, bo dał nam dach nad głową, a tak naprawdę najpierw sprzedał swoją kawalerkę na wkład własny, a i tak moi rodzice też dorzucili kasę choćby moja mama mówi, iż Michał to straszny egoista i czasami muszę przyznać jej rację.

No i wyobraź sobie sytuację: robimy urodziny dla Bartusia, ja się uwijam w kuchni, gotuję, żeby coś podać gościom, a on tylko się kręci i podjada wszystko, co tylko się da. Największy hit był z tortem nie miałam go gdzie wstawić do lodówki, więc wystawiłam na balkon. Potem wnoszę tort do kuchni, aby pokroić, a tam już napoczęty! Kawałek czekolady zdążył spróbować! Wyobrażasz sobie mój wstyd przed rodziną?

I tak jest ciągle. Jasne, zarabia, ale przecież można by było to jakoś sensownie ogarnąć, pomyśleć o innych. Jego standardowa odpowiedź na wszystko: Damy radę, dokupimy! Nie przejmuj się!. Super, tylko iż ja się martwię! On może nie dba o mnie, trudno, ale żeby o własnym dziecku nie myśleć? Zapas na miesiąc znika w tydzień.

Oczywiście teściowa tylko go broni:
Zostaw go, niech chłop je, przecież zarabia, a Ty nie narzekaj, tylko więcej gotuj
Tylko iż ile by nie gotować Michał i tak wszystko zje. Nie ma mowy, żebym kupowała więcej kredyt trzeba spłacać, ciuchy, pieluchy, wszystko kosztuje.

W końcu mam tego dosyć. Powiedziałam mu jasno: jeszcze raz to zrobisz, dzielimy mieszkanie, rozwodzimy się i każdy żyje swoim życiem. Obraził się, pobiegł do mamy na skargę. Teraz teściowa choćby nie chce ze mną gadać. Ale ja się nie cofam, czuję, iż mam rację. Serio co Ty byś na moim miejscu zrobiła?

Idź do oryginalnego materiału