Mój brat sprzeciwia się umieszczeniu mamy w domu spokojnej starości, ale sam nie chce jej zabrać do siebie – tłumaczy się brakiem miejsca!

newsempire24.com 4 dni temu

Mój brat nie chce, by mama trafiła do domu opieki, ale nie zamierza też jej zabrać do siebie u nich nie ma choćby miejsca!

Od trzech miesięcy kłócę się z bratem o mamę. Po udarze nie funkcjonuje już samodzielnie. Zapomina się, wymaga stałej obecności kogoś przy sobie. Opieka nad nią spadła całkiem na mnie. Jestem, jakbym miał pod opieką dziecko. Pracuję, mam swój dom, żonę, dwójkę dzieci. Jak mam to wszystko pogodzić? Zasugerowałem, żeby oddać mamę do domu opieki, ale wtedy mój brat dosłownie się wściekł i zarzucił mi, iż jestem bez serca. Jednocześnie nie zamierza zabrać jej do siebie. Przecież mieszka z żoną w jej mieszkaniu w Poznaniu.

Byliśmy kiedyś zżytą rodziną. Cztery osoby klasyka. Brat i ja, różni nas tylko rok. Rodzice byli już po czterdziestce, gdy się urodziliśmy. Teraz mam 36 lat, brat 35, a mama skończyła 72. Dopóki tata żył, wszystko trzymało się kupy.

Potem brat wyjechał na studia do Krakowa, został tam na stałe, ożenił się, a ja zostałem w naszym rodzinnym mieście, czyli Wrocławiu. Z początku mieszkałem z rodzicami, ale jak się ożeniłem z Jadwigą, wynajęliśmy mieszkanie. Myśleliśmy, iż potem kupimy coś swojego i powiększymy rodzinę. Taki był plan.

Ojciec zmarł dwa lata temu, mama coraz częściej była smutna, zamyślona, wspominała tamte czasy. Zestarzała się błyskawicznie. Od dawna chorowała, a pół roku temu przeszła udar. Przez chwilę wydawało się, iż nie przeżyje. Miała poważne problemy z mową, ręce i nogi odmówiły posłuszeństwa. Później się poprawiło, ale psychicznie się załamała.

Lekarze mówią jasno nie wróci do pełnej sprawności. Zostałem więc przy niej. Z żoną przeprowadziliśmy się do mamy. Zmieniłem pracę, zacząłem działać jako grafik komputerowy z domu, żeby być blisko. Mama nie może zostać sama ani na minutę. Gdy już wróciła częściowo do siebie, wcale nie było mi lżej.

Często bredzi, myli fakty, nagle wychodzi z domu, szukamy jej po osiedlu, ona płacze i twierdzi, iż tata na nią czeka. To jest horror. Nie przesypiam nocy, jestem wiecznie czujny, bo boję się, iż gdzieś zniknie. Praca idzie mi coraz gorzej, nie mogę się skupić na żadnym zleceniu przez dłuższą chwilę. Jadwiga proponowała, żeby oddać mamę do domu spokojnej starości.

To ogromny koszt, ponad pięć tysięcy złotych miesięcznie w dobrym ośrodku. Ale jeżeli brat się dorzuci, można to ogarnąć. Jadwiga mówi: Masz przecież brata. Ty płacisz połowę, on drugą. Tak jest uczciwie.

Wahałem się długo, ale zrozumiałem, iż nie dam rady dłużej. Ile to jeszcze potrwa? W domu opieki będzie miała fachową opiekę medyczną i wsparcie psychologa. Pojechałem tam, pytałem, oglądałem pokoje. To naprawdę drogie, ale co wybrać?

Zadzwoniłem do brata, opowiedziałem o wszystkim, myśląc, iż zachowa zdrowy rozsądek. Ale on wpadł w furię.

Czyś ty zgłupiał? Jak możesz oddać własną matkę pod opiekę obcych? A skąd wiesz, czy dobrze się nią zajmą? Nie masz serca! wrzeszczał przez telefon. A może po prostu chcesz się jej pozbyć, żeby mieć z głowy?

Tłumaczyłem się, ale nie słuchał nic. Więc dalej opiekowałem się mamą, aż w końcu czułem, iż opadam z sił. Znowu próbowałem z nim rozmawiać, ale nic się nie zmieniło.

Nigdy nie oddałbym matki do takiego miejsca. Przecież mama nas wychowała. Jak byliśmy mali, nie brakuje ci wspomnień z rodzinnego domu? Nie narzekała nigdy, iż było jej trudno przekonywał.

Oboje jesteśmy jej coś winni, ale dlaczego wszystko ja mam robić? Skoro nie chcesz domu opieki przyjedź, zabierz mamę do siebie, okaż jej dobroć.

Wiesz, iż mieszkam z Martą i jej dziećmi. Jak ją przekonam, żeby wzięła pod opiekę teściową? tłumaczył brat.

Czyli mój mąż może się zajmować teściową, a twoja żona nie? Ty mieszkasz z żoną, ja z mamą. Ale przecież oboje jesteśmy muzykami, dużo pracujemy.

Powiedziałem mu wprost: mogę wyprowadzić się natychmiast. Niech on z Martą się przeprowadzą do mamy albo niech wezmą ją do siebie. Brat znowu kręcił, mówił, iż ma mnóstwo spraw i nie może się rozpraszać. Twierdzi, iż szukam wymówek, żeby mieć święty spokój.

Mam już dosyć. Wiem, iż muszę zrobić ten krok oddać mamę do dobrego domu opieki. Inaczej wszyscy się wykończymy. Mój mąż mnie wspiera, przekonuje, iż tam zajmą się nią najlepiej. A my mamy własne dzieci, swoje życie.

Postanowiłem dać bratu jeszcze tydzień. jeżeli nie przyjedzie, zrobię tak, jak uznaję za słuszne. Mama pójdzie do domu opieki. Bo doradzać każdy potrafi, ale tylko ja wiem, z czym się mierzę na co dzień. Brat wymyśla kolejne wymówki dla znajomych z pracy mam tego po dziurki w nosie.

Idź do oryginalnego materiału