Mit szczytu seksualnego
23 listopad 2018
Poniżej znajduje się przedruk artykułu z archiwów (niestety już nieistniejącego) zbiorczego bloga The Spearhead. Chcę zachować go na swoim blogu, ponieważ uważam, iż jak na swoje czasy był znakomitym tekstem demaskującym pewien mit, a Chuck Ross zasługuje za niego na uznanie.

Autor: CHUCK ROSS
16 listopad 2009 r.
Powszechnie powtarzanym mitem jest twierdzenie, iż mężczyźni osiągają szczyt swojej seksualności około 18. roku życia, podczas gdy kobiety dopiero między 30. a 35. rokiem życia. Mimo iż nie istnieją praktycznie żadne naukowe dowody potwierdzające tę teorię, mem ten urósł do rangi „powszechnie znanej prawdy”.
Ten mit nigdy mnie nie przekonywał. I żeby było jasne, nie jest to chochoł wymyślony na potrzeby tego tekstu. Wrósł on w naszą kulturę tak głęboko, iż większość ludzi uznaje go za oczywisty fakt, choćby nie zastanawiając się nad jego konsekwencjami ani nad tym, jak bardzo jest nielogiczny.
„Przecież wszyscy wiedzą, że…”, tak zwykle zaczyna się powtarzanie tego mitu. Pracowałem kiedyś jako kasjer w banku z trzema kobietami po trzydziestce. Tłumaczyły swoje dziecinne zachowanie, sprośne rozmowy o seksie i comiesięczne imprezy z wibratorami tym, iż właśnie przeżywają swój seksualny szczyt. Mówiły o tym tak, jakby miały moralny obowiązek sprostać reputacji seksualnie rozszalałych kocic. Nie jestem z tego dumny, ale gdy miałem 20 albo 21 lat, przez około rok utrzymywałem relację seksualną z trzydziestoletnią kobietą, której narzeczony nie był w stanie nadążyć za jej libido. Usprawiedliwiała swoje zachowanie właśnie tym, iż znajduje się w seksualnym szczycie i ma prawo zaspokajać swój głód. Niedawno pokłóciłem się z moją bułgarską znajomą, która mimochodem powtórzyła ten sam slogan. Mit najwyraźniej dotarł już także do Europy Wschodniej. Sam wielokrotnie spotykałem się z tym przekonaniem i jestem pewien, iż większość czytelników również.
Nigdy nie rozumiałem, dlaczego natura, czyli dobór naturalny, miałaby ustawić mężczyzn i kobiety na szczycie seksualności w tak odmiennych momentach życia. Co ważniejsze, dlaczego kobiety miałyby osiągać najwyższy poziom pożądania właśnie wtedy, gdy są już mniej płodne?
Wszystko, co wiemy o ewolucji i zachowaniach seksualnych, wskazuje, iż dobór naturalny ułatwia przekazywanie genów poprzez rozmnażanie. Dlaczego więc miałby komplikować ten proces, sprawiając, iż poziom pożądania seksualnego obu płci rozmija się w czasie i staje się mniej korzystny dla prokreacji? Skoro kobiety są najbardziej płodne między 20. a 24. rokiem życia, logiczne byłoby oczekiwać, iż właśnie wtedy będą odczuwały największą ochotę na seks, a nie dekadę później, kiedy ich płodność jest już znacznie niższa.
Optymalny wiek do pierwszej ciąży to jest 20-24 lata
Rezerwa jajnikowa w czasie: liczby, dynamika i punkt szczytowy płodności
„Kobieta rodzi się z ustaloną liczbą niedojrzałych pęcherzyków jajnikowych, których maksimum osiągane jest już w życiu płodowym (ok. 20. tydzień). Od tego momentu ich liczba systematycznie spada aż do menopauzy (ok. 50–51 lat).
U 95% kobiet w wieku 30 lat pozostaje ok. 12% początkowej rezerwy, a w wieku 40 lat tylko 3%. Około 81% zmienności liczby pęcherzyków wynika wyłącznie z wieku.
Aktywność biologiczna (rekrutacja pęcherzyków do dojrzewania) rośnie od urodzenia do ok. 14. roku życia, po czym zaczyna spadać aż do menopauzy. To oznacza, iż największa dynamika systemu występuje w okresie dojrzewania, a później dominuje stopniowe wyczerpywanie rezerwy.” – Źródło: PLoS One. 2010 Jan 27;5(1):e8772: Human ovarian reserve from conception to the menopause
Morfologia zmarszczek skóry zmienia się nagle na początku trzeciej dekady życia
„Badanie pokazuje, iż zmarszczki nie pogłębiają się stopniowo, ale przechodzą nagłą zmianę mechanizmu: z płytkich bruzd warstwy rogowej w głębokie zmarszczki naskórka. Przełom następuje około 33. roku życia, gdy wskaźnik zmarszczkowania gwałtownie rośnie.” Źródło: Skin Res Technol. 2012 Nov;18(4):495-503; Skin wrinkling morphology changes suddenly in the early 30s
Zwolennicy tego mitu pomijają rozróżnienie wprowadzone przez dr Davida Schnarcha między szczytem sprawności genitalnej (genital prime) a szczytem seksualnym (sexual prime). W wersji powtarzanej przez większość ludzi mit zakłada, iż kobiety po trzydziestce po prostu bardziej pragną seksu. Tymczasem znacznie bardziej prawdopodobne jest wyjaśnienie, iż są wtedy po prostu bardziej doświadczone i swobodniejsze w sferze seksualnej. jeżeli jednak przyjmie się ten mit bez zastrzeżeń, daje on kobietom po trzydziestce ideologiczne uzasadnienie seksualnego wyzwolenia, nie oferując niczego podobnego mężczyznom w tym samym wieku.
Jak pisze dr David Schnarch w książce Passionate Marriage:
„Większość podręczników dotyczących seksualności człowieka, rozwoju młodzieży i życia rodzinnego uczy, iż mężczyźni osiągają szczyt swojej seksualności jeszcze przed dwudziestką. Kobiety rzekomo osiągają go kilka lat później… i właśnie tutaj tkwi problem. Pracownicy ochrony zdrowia popełniają ten sam błąd co reszta z nas: mylimy szczyt sprawności genitalnej ze szczytem seksualnym.”
Szczyt sprawności genitalnej występuje wtedy, gdy narządy płciowe są w pełni rozwinięte, a płodność osiąga najwyższy poziom. Dotyczy to okresu dojrzewania i kilku kolejnych lat zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Mit porównuje jednak mężczyzn według modelu szczytu sprawności genitalnej, a kobiety według zupełnie innego modelu. Nie porównuje rzeczy porównywalnych. W efekcie seks kobiet po trzydziestce przedstawiany jest jako jakaś zwierzęca eksplozja seksualności, zamiast jako bardziej dojrzałe podejście do seksu, które osiągają również mężczyźni w tym samym wieku. Powszechnie akceptowany mem o późnym kobiecym szczycie seksualnym opiera się więc na fałszywej dychotomii.
Dlaczego więc ten mem tak głęboko zakorzenił się w naszej zbiorowej świadomości?
Po pierwsze, uniemożliwia nazywanie rozwiązłych seksualnie kobiet po trzydziestce rozwiązłymi. Powiedzenie, iż kobieta po trzydziestce znajduje się „u szczytu seksualności”, jest politycznie poprawnym sposobem powiedzenia, iż prowadzi rozwiązłe życie seksualne. Ponieważ jednak słowo „rozwiązła” ma negatywne znaczenie (a przecież kobieta robiąca ze swoim ciałem to, co chce, nigdy nie może być postrzegana jako coś złego), zwolennicy tego mitu wolą mówić o „szczycie”. Szczyt kojarzy się z czymś wzniosłym i godnym podziwu. Szczyty zdobywa się jak wielkie osiągnięcia zasługujące na nagrody i parady triumfalne. Kiedy mit szczytu seksualnego służy usprawiedliwianiu i wspieraniu tego rodzaju zachowań seksualnych kobiet, narusza rozróżnienie zaproponowane przez Schnarcha. Zwolennicy mitu próbują wykorzystać zachowania typowe dla szczytu sprawności genitalnej osiemnastoletnich mężczyzn jako uzasadnienie rozwiązłości kobiet w późniejszym wieku, powołując się na potrzebę równego prawa do wyrażania własnej seksualności.
Po drugie, starsze kobiety NIENAWIDZĄ, NIENAWIDZĄ, NIENAWIDZĄ młodszych kobiet. Seks to władza. Młodsze kobiety od zawsze dysponowały jej znacznie większym zasobem niż ich starsze odpowiedniczki. A ponieważ każdy chce odebrać władzę tym, którzy ją posiadają, starsze kobiety oraz te, które niedługo do tej grupy dołączą, mają interes w idealizowaniu późniejszych etapów życia.
Efekt kosza z krabami
Kobiety rywalizujące wewnątrzpłciowo radzą innym kobietom, aby ścinały więcej włosów
Ekspertka od seksu i związków Pepper Schwartz pisze:
„Dla mnie wniosek jest prosty: ewolucja koncepcji pumy (starzejącej się uwodzicielki, cougar) jest korzystna dla każdej kobiety i jej partnera. Utrzymuje seksualne możliwości i erotyzm przy życiu. Ta utrzymująca się zdolność do namiętności sprawia, iż kobieta pozostaje pożądana przez młodszych mężczyzn, starszych mężczyzn albo każdego, kto potrafi dostrzec żywotnego ducha w drugiej osobie.”
Mit utrzymuje się dlatego, iż daje kobietom nadzieję, gdy wchodzą w okres stopniowej utraty zdolności prokreacyjnych oraz towarzyszącego temu pogarszania się atrakcyjności fizycznej. Seks to władza, a przypisanie tej władzy kobietom w coraz starszym wieku pozwala im zachować ją na dłużej. Starsze kobiety wypowiedziały wojnę młodszym kobietom. Kierując się myśleniem życzeniowym, próbują odebrać młodszym i atrakcyjniejszym kobietom wszystkie przewagi oraz skróty do sukcesu, z których same korzystały wcześniej. Widać to choćby w stosunku do celebrytek zachowujących się w sposób seksualny. Gdy Madonna była młodsza, uznawano ją za rozwiązłą. Jej książkę Sex określano jako ordynarną i odrażającą. Dziś, kiedy jest starsza i znajduje się rzekomo „u szczytu seksualności”, otrzymuje społeczne przyzwolenie na seksualnie sugestywne zachowanie. Choć jej obecne występy są znacznie mniej prowokacyjne niż kiedyś, przedstawia się je jako przejaw siły, emancypacji, a choćby sztuki.
Młode gwiazdki są publicznie piętnowane przez część społeczeństwa za wykorzystywanie swojej atrakcyjności seksualnej, ale ta sama grupa wychwala Demi Moore, Susan Sarandon, Madonnę, Cher, Jennifer Aniston i Halle Berry za to, iż „wymiatają” w starszym wieku.
Łatwo dostrzec, iż mem o kobiecym szczycie seksualnym jest szeroko promowany ze względu na poczucie sprawczości, jakie daje starszym kobietom. Zamiast być osobliwą cechą ludzkiej seksualności, mit mówiący, iż trzydziestopięcioletnie kobiety znajdują się na tym samym poziomie seksualnym co osiemnastoletni chłopcy, ma zwiększać przewagę kobiet nad mężczyznami. Wraz z osiąganiem przez feminizm celu, jakim jest ekonomiczne wzmocnienie kobiet, można zaobserwować zjawisko „inflacji szczytu seksualności”. Granica tego rzekomego szczytu przesuwa się coraz wyżej, ponieważ kobiety coraz później wychodzą za mąż, odkładają macierzyństwo i chcą coraz dłużej korzystać z seksualnej swobody. Zjawisko bycia pumą [cougar] jest tego dobrym przykładem. Mowa o kobietach po czterdziestce. Choć mit formalnie nie przesunął wieku kobiecego „szczytu”, fenomen bycia pumą idealizuje seksualną siłę kobiet w tym wieku i przedstawia ją jako coś wzmacniającego.
Lobby promujące seksualność jako źródło władzy dąży do przeniesienia kontroli z mężczyzn na kobiety oraz z młodszych kobiet na starsze. Młodsze kobiety realizują biologiczny imperatyw, podporządkowując się mężczyznom albo strategiom, które działają na ich korzyść. Starsze kobiety, manifestując swoją seksualność, zachowują wpływ na źródła tej władzy. Uprawiają seks na własnych warunkach, a nie z powodu biologicznego przymusu czy obowiązku. Mit o późnym szczycie seksualnym staje się narzędziem budowania seksualnej autonomii.
Z punktu widzenia rozmnażania gatunku zarówno mężczyźni, jak i kobiety odczuwają największy popęd seksualny wtedy, gdy są najbardziej płodni; ich szczyt sprawności genitalnej przypada na młody wiek. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety osiągają natomiast „szczyt seksualny” rozumiany jako dojrzałość psychiczna dopiero później. Kluczowe jest to, iż oba te etapy pojawiają się mniej więcej w podobnym wieku u obu płci. Gdy to zrozumiemy, mit traci swoją siłę. Pierwszy rodzaj dojrzałości ma charakter biologiczny, drugi społeczny.
Mit o późnym kobiecym szczycie seksualnym twierdzi, iż kobiety po trzydziestce są bardziej napalone, próbując zrównać zachowania i popęd trzydziestoletniej kobiety z zachowaniami i popędem osiemnastoletniego mężczyzny. Jest to po prostu wypaczenie rozróżnienia zaproponowanego przez doktora Schnarcha. Przedstawiciele obu płci mają za sobą wiele lat doświadczeń seksualnych i więcej czasu w pozbycie się zahamowań oraz lęków związanych z seksem. Nie są bardziej napaleni w późniejszym wieku, są po prostu bardziej swobodni w podejściu do seksualności, dlatego osiągają „dojrzałość seksualną”.
Mit o późnym szczycie seksualnym jest wygodnym narzędziem usprawiedliwiającym rozwiązłe zachowania seksualne starszych kobiet. Seks jest władzą i bywa wykorzystywany jako broń służąca odebraniu kontroli tym, którzy tradycyjnie ją posiadali, mężczyznom oraz młodym, atrakcyjnym kobietom. Podnosząc oczekiwania wobec seksualnej swobody starszych kobiet, pozyskuje się kolejnych pionków do tej walki.
***
Choć uważam, iż jest to jeden z lepszych opisów mitu o szczycie seksualnym, są kwestie, których Bob moim zdaniem nie poruszył. Do odszukania tego tekstu w Wayback Machine skłoniła mnie dyskusja na Twitterze dotycząca niedawnego artykułu New York Timesa opisującego badanie na temat wieku największej atrakcyjności kobiet i mężczyzn. Artykuł wywołał wśród kobiet w internecie dokładnie taką samą reakcję, jaką od lat wywołuje ten mit.
Mit o późnym kobiecym szczycie seksualnym jest społeczną konwencją, która od czasów rewolucji seksualnej uparcie nie chce umrzeć. choćby tekst Boba ma już niemal dekadę. A mimo statystycznych danych podważających ten mit, kolejne pokolenie kobiet choćby nie zdaje sobie sprawy, iż bezwiednie powtarza te same schematy i slogany, które powtarzały wcześniej ich matki.
„Michelle Drouin, psycholożka rozwojowa zajmująca się wpływem technologii na relacje międzyludzkie, stwierdziła, iż wyniki nowego badania jej nie zaskoczyły, między innymi dlatego, iż „są zgodne z ewolucyjnymi teoriami doboru partnerów”, według których młodość sygnalizuje płodność.
Drouin zwróciła jednak uwagę, iż istnieją również teorie sugerujące, iż „mężczyźni po prostu mniej interesują się potencjałem zarobkowym lub władzą, a bardziej atrakcyjnością fizyczną”.
Kiedy po raz pierwszy opublikowałem mój dziś już słynny wykres dotyczący Seksualnej Wartości Rynkowej (SMV) w 2012 roku, spadła na mnie fala krytyki. Zarzucano mi, iż mój model nie był wystarczająco dokładny. Szczerze mówiąc, z perspektywy czasu muszę przyznać, iż wtedy bardziej kierowałem się intuicją niż twardymi danymi. Wiedziałem jednak, iż zasadniczy kształt tego modelu jest trafny, przynajmniej z perspektywy biologii ewolucyjnej i tego, co intuicyjnie wynika z rzeczywistości.
Nasze przewidywania okazały się błędne
Od 2012 roku czytelnicy przesłali mi dziesiątki badań i analiz, a kolejne publikacje same wpadały mi w ręce. Jedna po drugiej potwierdzały zarówno kształt wykresów, jak i zależności oraz przebieg zmian, które wcześniej jedynie przeczuwałem. Uważam, iż wnioski tego konkretnego badania, według których atrakcyjność kobiet osiąga szczyt około 18. roku życia, a mężczyzn około 50. roku życia są prawdopodobnie nieco przesadzone dla efektu medialnego. Mimo to ponownie potwierdzają ogólny kształt modelu, który przedstawiłem na moim pierwszym wykresie. Jest jednak jedna kwestia, której Bob moim zdaniem nie poruszył. Chodzi o ewolucyjną logikę tego, dlaczego mit „seksualnego szczytu kobiet” został umiejscowiony właśnie w okresie życia, kiedy wartość kobiety na rynku seksualnym (SMV) zaczyna spadać. Ma rację, iż starsze kobiety konkurują z młodszymi. Jednak istnieje jeszcze głębszy mechanizm. Na najbardziej pierwotnym poziomie psychiki kobiety rozumieją, iż ich podstawowym atutem w relacjach damsko-męskich jest seksualność. Mit „seksualnego szczytu” staje się narzędziem tej rywalizacji. Jednocześnie jest on wymierzony w zawstydzanie mężczyzn za ich ewolucyjnie ukształtowaną preferencję młodości i płodności. Z czysto ewolucyjnego punktu widzenia mężczyzna potrzebuje kobiety przede wszystkim do prokreacji. Dlatego najbardziej pożądany wiek kobiety pozostaje względnie stały. Kobiety natomiast potrzebują od mężczyzn różnych cech na różnych etapach życia i w zależności od aktualnych potrzeb. W rezultacie mężczyzna może być dla kobiety atrakcyjny w bardzo szerokim przedziale wieku, od około 15 do 50 lat. I zanim ktoś zacznie mnie krytykować za uwzględnienie w tym zakresie piętnastoletnich chłopców, przypomnę liczne sprawy sądowe dotyczące nauczycielek po dwudziestce, które utrzymywały kontakty seksualne ze swoimi niepełnoletnimi uczniami szkół średnich.
Profilaktyka w relacjach – część I | Rollo
Każda kobieta [tak, każda] rozumie, iż jej seksualność stanowi istotny zasób, i każda rozumie również, iż z czasem jego wartość maleje. Istnieje jednak nieunikniony kompromis pomiędzy wykorzystywaniem tego zasobu a maksymalizowaniem hipergamii. Im dłużej kobieta zwleka, tym bardziej maleje wartość jej seksualności, ale jednocześnie ma więcej czasu w znalezienie mężczyzny, który najlepiej odpowiada jej hipergamicznym oczekiwaniom. Dlatego społeczny mit o kobiecym „seksualnym szczycie” umieszczonym między 30. a 35. rokiem życia próbuje stworzyć sztuczną wartość seksualną kobiet w późniejszym wieku. Mit ten sugeruje, iż kobiety po trzydziestce są lepszymi partnerkami seksualnymi niż kobiety mające 22–24 lata. Jednocześnie ma zniechęcać mężczyzn do traktowania młodszych kobiet jako preferowanych partnerek do długoterminowych związków, wywoływać u nich poczucie winy oraz równocześnie sztucznie podnosić samoocenę kobiet. To właśnie dlatego ten mit jest tak trwały, bo zaspokaja wiele ludzkich niepewności. Dla kobiet wiara w to, iż mężczyźni są zbyt niedojrzali, by docenić „lepsze doświadczenie seksualne”, jakie ich zdaniem oferują starsze kobiety, działa wzmacniająco na ich poczucie własnej wartości.
Co więcej, trudno z tym mitem polemizować, ponieważ wydaje się wiarygodny i niemal całkowicie opiera się na subiektywnych odczuciach kobiet dotyczących własnej seksualności. Jakże tragiczne byłoby, gdyby ewolucja sprawiła, iż seksualny szczyt kobiety przypada właśnie wtedy, gdy najmniej może z niego skorzystać, prawda? No nieprawda. W rzeczywistości staje się to wręcz ironiczne, gdy spojrzy się na badania wskazujące, iż szczyt atrakcyjności kobiet przypada około 18. roku życia, a mężczyzn około 50. roku życia, niemal dokładnie odwrotnie niż głosi mit, według którego to osiemnastoletni mężczyźni i trzydziestoletnie kobiety znajdują się u szczytu swojej seksualności.
Źródło: The Myth of Sexual Peak
Zobacz na: Optymalny wiek do pierwszej ciąży to jest 20-24 lata








