W Siedlcach na funkcjonowanie szkół i przedszkoli zabrakło w tym roku ponad 200 milionów złotych z budżetu państwa. Tę kwotę musi wyłożyć samorząd. Prezydent miasta Tomasz Hapunowicz przyznaje, iż bez wsparcia rodziców nauka w publicznych placówkach nie byłaby tak komfortowa.
– Trzeba o tym mówić wprost – dzięki samym rodzicom szkoły często wyglądają, jak wyglądają. W okresie wakacyjnym przez rodziców prowadzone są drobne prace remontowe, są inicjatywy rady rodziców w postaci jakichś zakupów – dodaje Hapunowicz.
"Rodzice nie widzieli w tym wielkiego błędu"
Przykładem jest siedlecka Szkoła Podstawowa nr 9, gdzie rodzice uczniów tylko w ciągu trzech lat zakupili dla swoich dzieci prawie 250 indywidualnych szafek.
– Rodzice nie widzieli w tym jakiegoś tam wielkiego błędu. Nie jest to też olbrzymia kwota, więc bardzo często rodzice kupowali, nie zastanawiali się. Po prostu zdarzały się sytuacje, że, niestety, ginęły buty, były uszkadzane ubranka, kurtki – mówi dyrektor "Dziewiątki" Dariusz Kąkol.
Samorząd w pierwszej kolejności musi zabezpieczyć środki na wynagrodzenia i pochodne, a dopiero później na inwestycje i remonty. Na pomniejsze zadania pieniędzy często nie starcza.











