
Ponad 30 tys. dolarów niezapłaconych mandatów sprzed około 30 lat może pokrzyżować plany byłego mieszkańca Toronto, który chce kupić dom w Albercie. Halpin Hild twierdzi, iż sprawa została dawno zamknięta, ponieważ za długi odsiedział dwa tygodnie w więzieniu. Miasto jest jednak innego zdania.
Historia zaczęła się w połowie lat 90. w miejscu znanym dziś jako Sankofa Square, a wcześniej Yonge-Dundas Square. Hild prowadził tam bez zezwolenia stoisko, na którym sprzedawał podróbki markowych okularów i zegarków.
Szybko zainteresowali się nim miejscy inspektorzy. Jak wspomina, niemal codziennie otrzymywał mandaty w wysokości 112 dolarów, a pewnego dnia dostał ich aż 13. Kar nie płacił, a w końcu trafił na dwa tygodnie do więzienia Don Jail. Hild utrzymuje, iż później był przekonany, iż odbycie kary zamknęło sprawę.
Po trzech dekadach problem powrócił. Mężczyzna, który w tej chwili mieszka w Albercie, stara się o zakup domu. W swoim raporcie kredytowym odkrył ponad 30 tys. dolarów zaległych kar przekazanych do windykacji. Dług utrudnia mu uzyskanie finansowania.
Miasto Toronto twierdzi, iż nie znalazło dokumentów potwierdzających, iż Hild został uwięziony właśnie z powodu tych mandatów. Potwierdziło natomiast, iż przez cały czas zamierza dochodzić należności, a jego długi nie kwalifikowały się do umorzenia w 2026 roku.
Urzędnicy wyjaśniają, iż niezapłacone kary nakładane na podstawie Provincial Offences Act nie przedawniają się. Toronto próbuje w tej chwili odzyskać należności z około dwóch milionów zaległych mandatów. Tylko niewielka część z nich może zostać umorzona.
Hild rozważa wynajęcie prawnika. Próbuje również doprowadzić do usunięcia długu ze swojego raportu kredytowego. Przekonuje, iż karę za niezapłacone mandaty odbył już 30 lat temu.







