Dziennik, 3 listopada 2025 r.
Jeszcze niedawno, prawie dwa lata temu, usłyszałam od mojego męża zdanie, które nie pozwala mi spaść ze zdumienia. Powiedział: Żyjesz tak przewidywalnie, iż po prostu mnie znudzisz. Jan, choć uważał nasze codzienne rytuały za monotonię, ja kochałam tę rutynę. Każdego ranka wstawałam przed świtem, jedliśmy razem szybkie śniadanie, wykonywałam poranne ćwiczenia, a potem ubierałam się do pracy. Najpierw przygotowywałam Piotrka do wyjścia, bo jego godzina wyjazdu była o godzinę wcześniej, a dopiero później samodzielnie szykowałam się na mój dzień.
W domu gotowaliśmy wszystkie posiłki. Dzieliłam jedzenie do pudełek drugie śniadanie dla siebie i dla Piotrka. Po drodze do domu często zatrzymywałam się w pobliskim sklepie przy ulicy Jana Pawła II, a po powrocie zajmowałam się gotowaniem, sprzątaniem i praniem. Wieczorem relaksowaliśmy się przy filmie, po czym zasypialiśmy w ciszy.
Uważam, iż miałam rację. Wszystko wydawało się idealne: mąż zadbany, najedzony, dom w porządku i przytulny. Co mogłabym chcieć więcej? W każdą sobotę organizowałam gruntowne porządki, piekłam ciasta, gotowałam na rodzinny obiad, a wieczorem zapraszaliśmy przyjaciół do naszego mieszkania przy Mazowieckiej lub ruszaliśmy na miasto. W niedzielę odwiedzaliśmy rodziców po południu u babci w Białymstoku, po południu u dziadka w Łodzi. Pomagaliśmy im w drobnych pracach, rozmawialiśmy i cieszyliśmy się wspólnym czasem.
Wieczorami odpoczywaliśmy w domu, nie kłócąc się, nie podnosząc głosu. Wnętrze naszego mieszkania tętniło spokojem i harmonią. ale pewnego dnia Piotr nagle wyznał, iż jest mną znudzony. Przez kilka godzin powtarzał, iż nie czuje satysfakcji, przytaczając przyjaciół, którzy żyją na całego, wyjeżdżają na festyny, bawią się do białego rana. My choćby nie kłócimy się, rzekł, po czym po prostu wyszedł z domu.
Byłam przekonana, iż nasz sposób życia jest doskonały i nie chciałam nic zmieniać. Jednak kochałam go na tyle, iż postanowiła zrobić wszystko, by przywrócić mu radość. Na początek zmieniłam swój wizerunek. Przeszukałam szafę, oddałam stare ubrania, poświęciłam oszczędności, które odkładałam na nowy dom w Warszawie, na zakupy w sklepie Złote Tarasy. Kupiłam kolorowe sukienki, obcięłam włosy na krótką fryzurę i poddałam je nowemu odcieniowi. Nie chciałam już wyglądać nudno.
Następnie znalazłam nową pracę zamiast biurowej posady zostałam koordynatorką eventów w agencji Krakowskie Imprezy. Dzięki temu odkryłam setki ciekawych rozrywek, od festiwali w Gdańsku po koncerty w Poznaniu.
Tydzień później Piotr wrócił i był w szoku, widząc tę przemianę. Obiecałam mu, iż od tej chwili nasze życie będzie zupełnie inne. I tak się stało. Rzadko kiedy wracaliśmy do domu; ciągle podróżowaliśmy, poznawaliśmy nowych ludzi, odwiedzaliśmy kluby, restauracje, bary w Śródmieściu, imprezy w klubie Prozak. Jeździliśmy na kempingi nad Jeziorem Białym, wypływaliśmy kajakiem po Wiśle, wyjeżdżaliśmy weekendowo do Zakopanego.
Po kilku miesiącach tego nowego, nieprzewidywalnego życia, Piotr zaczął tęsknić za ciszą i spokojem. Powiedział, iż brakuje mu domowych posiłków i moich wypieków. Zauważył, iż nie mam już czasu, by stać przy kuchence. Zmieniłam się tak bardzo, iż nie odczuwał już mojej obecności.
Kolejny tydzień później mąż oznajmił, iż nie może dłużej prowadzić tak intensywnego trybu życia. Chce wrócić do starych, dobrych czasów spokojnych wieczorów w domu, weekendów u rodziców, jedzenia domowych potraw, a nie jedzenia zamówionego z dostawą.
Ja już nie podzielam tej tęsknoty. Próbowałam przyzwyczaić się do dorosłych obowiązków, ale teraz nie chcę wracać do tego, co dawniej było. Nowy styl życia bardzo mi odpowiada. Choć kiedyś kochałam naszą rutynę, teraz nie zmieniłabym jej na nic. Gdy Piotr zażądał powrotu do starego porządku, wybuchła prawdziwa awantura.
W końcu doszło do konsekwencji: połamane naczynia, zgłoszeni sąsiedzi, wezwana policja. Piotr spakował swoje rzeczy i pojechał do domu matki w Krakowie, licząc, iż kiedy wróci, zastanie mnie taką, jaka była wcześniej. To jednak niemożliwe. Nie jesteśmy bohaterami filmu, nie możemy tak po prostu zmienić się w jedną noc. Piotr wrócił do naszego mieszkania przy Mazowieckiej i na stole znalazł dokumenty rozwodowe oraz list, w którym napisałam, iż nudzi mnie nasze małżeństwo i nie mogę już z nim mieszkać.
Czuję, iż ten wpis zamyka pewien rozdział, a jednocześnie otwiera nowy pełen niepewności, ale i wolności.

![Gmina Jaworzyna Śląska zagra dla WOŚP z przytupem [PROGRAMY]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/WOSP-Jaworzyna-Slaska.jpg)







![Ponad 400 wolontariuszy, licytacje i koncerty. Olsztyn gotowy na 34. Finał WOŚP 2026 [PROGRAM]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/45/45858/d08f88e74438033c4a489b7bbbc500f2.jpg)

