Dwa tygodnie na spakowanie się i znalezienie nowego dachu nad głową. Córki śmiertelnie obrażone
Barbara zbyt wcześnie została wdową. Sama wychowywała dwie córki Małgorzatę i Weronikę. Przez te wszystkie lata nikt nie usłyszał od niej żadnego słowa skargi. Córki nie tylko wyrosły na porządne kobiety, ale i zdobyły solidne wykształcenie, do czego przyczyniła się nieustannie ich matka. Pracowała na dwa etaty, by starczyło na czesne i korepetycje, a lwią część pensji przeznaczała na ich rozwój.
Gdy Małgorzata była już dorosła, poznała chłopaka Artura. Przedstawiła go jako swojego przyszłego męża, ale on nie miał się gdzie podziać. Potem Małgorzata urodziła córeczkę, więc musiała oddać im swój pokój. Sama Barbara przeniosła się do Weroniki.
Na początku wydawało się, iż to tylko na chwilę. Myślała, iż młodzi staną na nogi, wynajmą mieszkanie i wszystko wróci do normy. Ale zięć z córką niezbyt się garnęli do wyprowadzki. Zresztą, po co, skoro mieszkanie było, lodówka zawsze pełna, a obiady samodzielnie przygotowywała Barbara.
Należałoby spodziewać się wdzięczności, a była tylko nieustająca pretensja. W domu zapanowały napięcia. Weronika powtarzała, iż nie zamierza sprzątać po Arturze łazienki. Małgorzata z kolei tłumaczyła, iż przez małe dziecko nie ma czasu w nic. Artur natomiast stwierdzał, iż zmywanie czy wynoszenie śmieci to nie jest męskie zajęcie i całe dnie spędzał przy laptopie.
W mieszkaniu na warszawskiej Pradze zrobiło się duszno atmosfera ciężka, jakby powietrza brakowało. Barbara coraz częściej łapała się na tym, iż nie chce wracać do domu. Gdy któregoś dnia wspomniała Małgorzacie, iż może już czas, żeby młodzi poszukali dla siebie jakiegoś kąta choćby wynajętego usłyszała: Mamo, my zbieramy na wkład własny do kredytu hipotecznego. Skąd mamy teraz wyczarować tyle pieniędzy? Zostali więc.
Ostatnią kroplą goryczy był moment, gdy Weronika przyciągnęła chłopaka Szymona. Mamo, on pochodzi z Białegostoku, nie ma gdzie się zatrzymać, zamieszka z nami. Barbara niemal zapytała: Gdzie niby, w kuchni?, ale Weronika zdążyła już odpowiedzieć, iż kuchnia jest niewygodna, ale jeżeli mama zamieszka w kuchni, to ona i Szymon będą mieć własny pokój.
To był dla Barbary koniec. W pewnej chwili zrozumiała, iż nikt nie liczy się z jej zdaniem, a gdyby było trzeba, gotowi by byli choćby zameldować ją w domu spokojnej starości.
Postawiła sprawę jasno: Macie dwa tygodnie, by się spakować i znaleźć nowe mieszkanie. Córki spakowały rzeczy z fochem, zarzekając się, iż matka nigdy nie zobaczy wnucząt i na pewno zostanie na starość sama. Ale Barbara nie zmieniła decyzji. jeżeli tak ma być jej przeznaczenie niech tak będzie. Czas, by się w końcu nauczyły samodzielności.
Teraz zbliża się jej pięćdziesiątka. Nie wie, czy córki przyjdą na imieniny, czy złożą życzenia. Czy Barbara postąpiła dobrze wyrzucając je z domu? Jak Ty byś się zachował na jej miejscu?

![Gmina Jaworzyna Śląska zagra dla WOŚP z przytupem [PROGRAMY]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/WOSP-Jaworzyna-Slaska.jpg)







![Ponad 400 wolontariuszy, licytacje i koncerty. Olsztyn gotowy na 34. Finał WOŚP 2026 [PROGRAM]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/45/45858/d08f88e74438033c4a489b7bbbc500f2.jpg)

