Kiedy wsiadłem do samolotu lecąc z żoną do Rzymu, odkryłem, iż nasze opłacone miejsca są już zajęte przez matkę z dzieckiem — a ona odmówiła zamiany, bo jej syn chciał siedzieć przy oknie!

polregion.pl 2 dni temu

Dziennik podróży, 16 maja

Kiedy wszedłem na pokład samolotu, od razu zauważyłem, iż nasze miejsca są zajęte.

Razem z żoną, Martą, planowaliśmy odwiedzić rodzinę w Krakowie. Kupiliśmy bilety, rezerwując dwa miejsca obok siebie przy oknie dokładnie tak, jak lubimy. Wiem, iż w samolotach tej linii są trzy miejsca w każdym rzędzie, dlatego Tomek, nasz syn został z babcią, a my mieliśmy chwilę dla siebie. Bardzo zależało mi na tych miejscach, bo wybrałem je odpowiednio wcześniej, aby podróż była bardziej komfortowa.

Gdy weszliśmy do środka, okazało się, iż na naszych miejscach siedzi już kobieta z małym, może pięcioletnim chłopcem. Sprawdziłem kartę pokładową wszystko się zgadzało, numery były nasze. Pomyślałem, iż mogła się pomylić, w końcu czasem ludzie źle odczytują oznaczenia przy wsiadaniu.

Podszedłem grzecznie i powiedziałem:
Przepraszam, ale to nasze miejsca, mamy je na biletach.

Kobieta nie odpowiedziała, udając iż nas nie słyszy. Gdy Marta powtórzyła prośbę trochę głośniej, pasażerka odwróciła się do nas i powiedziała:
Mój synek bardzo chciał siedzieć przy oknie. Kto pierwszy, ten lepszy. Nie zamierzam się przesiadać, proszę usiąść na wolnych w środku.

Zrobiło mi się przykro i trochę nerwowo, bo celowo kupiłem te miejsca za dodatkową opłatę przecież zapłaciłem za nie kilkanaście złotych więcej! Spróbowałem jeszcze raz:
Bardzo przepraszam, ale wykupiłem te miejsca specjalnie. Proszę usiąść tam, gdzie pani przysługuje, nie chcemy robić kłopotu.

Na co kobieta oburzona rzuciła:
Pan nie widzi, jakie dziecko jest podekscytowane? Jak go przesiądę, będzie płakać. choćby nie mają państwo serca? Jesteście dorośli!

Spojrzeliśmy z Martą po sobie i postanowiliśmy nie wdawać się w sprzeczkę. Poprosiliśmy o pomoc stewarda pan Michał podszedł gwałtownie i stanowczo poprosił kobietę o zajęcie adekwatnego miejsca. Po chwili niezadowolona, z fochem, wstała i usiadła tam, gdzie jej miejsce. Sytuacja się uspokoiła.

Zastanawiam się tylko skoro tak bardzo zależało jej, żeby syn siedział przy oknie, czemu nie kupiła odpowiednich miejsc wcześniej? Porządny człowiek nie pcha się bez kolejki i nie przesuwa innych, bo jego sprawy są ważniejsze. Chyba chodziło tu tylko o zwykłą chciwość i brak wychowania.

Dobrze, iż obsługa samolotu zareagowała tak szybko, bo gdyby nie to, sytuacja mogłaby się zaognić. Inni pasażerowie zdawali się być po naszej stronie widzieli, iż nie robimy afery, tylko prosimy o swoje spokojnie i uprzejmie.

Mam tylko jedno przemyślenie czemu niektórzy rodzice w Polsce myślą, iż mają specjalne przywileje tylko dlatego, iż podróżują z dzieckiem? Przecież my też jesteśmy rodzicami nigdy nie przyszłoby mi do głowy zabrać czyjeś miejsce czy przepychać się w kolejce. Tak nas uczono w domu szacunek dla innych to podstawa.

Na szczęście dalsza część lotu upłynęła bez niespodzianek. Mam nadzieję, iż ta kobieta coś zrozumie lepiej wcześniej zaplanować podróż, niż wprowadzać zamieszanie i wprawiać innych w zakłopotanie.

Idź do oryginalnego materiału