Nie potrafimy znieść ciszy. Co mówi o nas nieustanna potrzeba bodźców?
Zdjęcie: Przebodźcowanie to sygnał, którego nie należy lekceważyć
Ostatnio zastanawiałam się, kiedy tak naprawdę miałam okazję posiedzieć w ciszy, bez telefonu w ręku, bez grającej w tle muzyki, bez włączonego telewizora i tak naprawdę nic nie robić. I z pewnym przerażeniem odkryłam, iż nie pamiętam. Czy to dlatego, iż każda chwila musi być "produktywna"? Że jeżeli nie klikam, nie sprawdzam, nie słucham i nie podglądam, to coś mi umyka? A może po prostu tak bardzo przywykłam do bodźców, iż cisza wydaje się czymś obcym. Zaczęło mnie więc dręczyć jedno pytanie: dlaczego zwykła, spokojna chwila stała się dziś czymś, od czego uciekamy?








