Wiesz co, muszę Ci coś opowiedzieć taką prawdziwą historię, która pokazuje, iż choćby najprostszy gest może mieć niesamowite konsekwencje. To historia o jednym zwykłym kanapce i tajemnicy sprzed piętnastu lat
Zastanawiałeś się kiedyś, iż czasem po prostu pomagamy komuś bez zastanowienia, a okazuje się później, iż to ma dużo większe znaczenie? Tak było z Pawłem.
Paweł i jego dziewczyna Agnieszka siedzieli sobie na ławce w parku w centrum Krakowa. Pogoda była bajkowa, jedli świeże zapiekanki z piekarni za rogiem, cieszyli się chwilą. I nagle podszedł do nich malutki chłopczyk, całkiem brudny i z jakąś zepsutą zabawką starym drewnianym samochodzikiem. Agnieszka odwróciła się z obrzydzeniem i wymamrotała pod nosem:
Idź sobie, aż oddychać się nie da! powiedziała choćby nie patrząc na niego.
Ale Paweł nie mógł oderwać wzroku od tych wielkich, smutnych oczu pełnych nadziei. Kompletnie zignorował fochy Agnieszki, wyciągnął z torby swój obiad kanapkę z serem i szynką i podał chłopcu.
Masz, to dla ciebie. Weź wszystko powie mu ciepło.
Chłopak aż się zatrząsł z emocji, ale nie zaczął jeść! gwałtownie pobiegł gdzieś za rogiem. Paweł poczuł ukłucie niepokoju, no wiesz, takie coś w środku taki głos, który mówi: Sprawdź to.
Więc wstał i po cichu powędrował za nim między stare kamienice i sklep spożywczy. Za nim, na stosie starych ubrań, leżała starsza, bardzo schorowana kobieta. Ten chłopiec delikatnie rozpakował kanapkę i zaczął karmić ją malutkimi kawałkami. Paweł stanął cicho z boku, wzruszony i poruszony do głębi.
I wtedy stało się coś niezwykłego staruszka lekko się uśmiechnęła i zdjęła z szyi stary srebrny medalik. Podała go chłopcu, mocno każąc trzymać przy sobie. Paweł podszedł bliżej, a świat wokół jakby zamarł. W świetle latarni zobaczył ten medalik dokładnie I aż zgroza przeszła mu po plecach.
To był ten sam medalik z wygrawerowaną lilią, który jego mama miała na szyi tego strasznego dnia, kiedy zaginęła piętnaście lat temu
Drżącym głosem Paweł spytał:
Skąd macie ten medalik? całkiem roztrzęsiony.
Babcia podniosła głowę, patrzyła długo w jego twarz, aż wreszcie oczy napełniły się łzami.
Pawełku To ty? wyszeptała cichutko, ledwie słyszalnym głosem.
Wyobraź sobie, iż po tamtym wypadku jego mama straciła pamięć. Nie wiedziała, kim jest, skąd pochodzi Całe lata mieszkała na ulicy, przeżywając tylko dzięki życzliwości przypadkowych ludzi i temu chłopcu, którego spotkała w jednym z krakowskich domów dziecka i zaczęła się nim opiekować jak własnym. Medalik był jej jedynym skarbem i symbolem nadziei, iż kiedyś wróci do domu.
Paweł uklęknął w tym całym brudzie razem z nią, mocno ją przytulił i w tym momencie poczuł, iż jeżeli wtedy posłuchałby Agnieszki i przepędził chłopca, nigdy nie odnalazłby tej, której szukał przez pół życia.
Tak sobie myślę Warto czasem zignorować stereotypy, uprzedzenia i po prostu być dobrym. Czasem niepozorny gest zadecyduje o naszym losie. Nasze serce widzi dużo więcej niż oczy nie żałuj nigdy dobroci dla obcego, bo może się okazać, iż trzyma klucz do twojego własnego szczęścia.
A ty Co byś zrobił na miejscu Pawła?












