Nasza percepcja może działać na naszą szkodę. Psychologia zna to zjawisko. Nazywa je myśleniem tunelowym. Dlaczego? Bo sprawia ono, iż zamiast widzieć całość, dostrzegamy tylko wycinek rzeczywistości.
Myślenie tunelowe włącza się wtedy, kiedy nie mamy poczucia bezpieczeństwa i walczymy o przetrwanie. Wtedy nie działamy logicznie. Tylko jak przestraszone zwierzę, które oślepi światło auta biegniemy wprost pod koła rozpędzonej maszyny…

Dzisiaj potrzebujemy poczucia bezpieczeństwa, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej
Świat nam się zepsuł. Może inaczej. Ktoś nam go zepsuł. Celowo.
I sprawił, iż ciągle się boimy.
A strach robi z nas dziwne rzeczy.
Jedną z konsekwencji życia w ciągłym napięciu jest właśnie myślenie tunelowe, z którego bardzo trudno wyjść. Jest ono pułapką, z której niebezpieczeństwa czasem choćby nie zdajemy sobie sprawy.
Jak wygląda myślenie tunelowo na poziomie biologicznym?
Brak bezpieczeństwa powoduje, iż aktywizuje się ciało migdałowate, rośnie poziom hormonu stresu, czyli kortyzolu.
Jednak to nie wszystko, bo dzieje się znacznie więcej, spadają możliwości funkcji poznawczych. Oznacza to, iż nie myślimy w sposób prawidłowy. Nasz poziom logiki jest bardzo niski. A to co widzimy jest zniekształcone.
Rzeczywistość postrzegana jest jako niebezpieczna, przyszłość w czarnych barwach, a nasze życie jako z gruntu skazane na porażkę.
Nasz lęk rośnie. Jesteśmy zatem zatrzymane. Unieruchomione przez macki, które niestety nas obezwładniają.
Zamiast działać, paraliżuje nas lęk, który zatrzymuje nas w miejscu.
Nie widzimy szans, bo nie jesteśmy w stanie ich zobaczyć. Nie rozpoznajemy możliwości. Kurczymy się w sobie.
Czym adekwatnie jest myślenie tunelowe?
Myślenie tunelowe to skupianie się na jednej interpretacji, jednym schemacie, jednym rozwiązaniu, czy też jednym zagrożeniu.
Mózg fiksuje na jednym obszarze, ignorując całą resztę.
Co powoduje myślenie tunelowe?
- sprawia, iż zamieramy jak zwierzę, które udaje nieżywe,
- boimy się zmienić to, co robimy,
- nie widzimy żadnych innych scenariuszy niż ten, który się toczy,
- lub odrzucamy każdą inną możliwość, która się pojawia,
- znika kreatywność,
- pojawia się pustka,
- uczucie beznadziei,
- działamy instynktownie, niekoniecznie skutecznie,
- dużo gorzej, bo mniej skutecznie oceniamy to, co się wokół nas dzieje,
- jesteśmy niskoelastyczne,
- boimy się zrobić krok, choć w miejscu, w którym jesteśmy wiemy, iż nie możemy pozostać.
Kiedy myślimy w ten sposób?
Myślenie tunelowe charakterystyczne jest dla osób, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej. Gdy nie ma pieniędzy, trzeba myśleć, co włożyć do garnka. Jednak nie tylko wtedy….Również wtedy, kiedy czujemy się zlęknione, nie mamy ważnego do życia poczucia bezpieczeństwa.
Myślimy w ten ograniczony sposób, gdy ciągle jesteśmy straszone, atakowane trudnymi informacjami, gdy mówi się nam, iż jest naprawdę źle.
Wtedy właśnie mamy problem z szukaniem rozwiązań problemów oraz wtedy, gdy trzeba być elastyczną, a mózg nas sabotuje.
Zamiast widzieć szansę, to każdy pomysł jest z gruntu zły. Odrzucamy go. Gdy w końcu coś zrobimy, to nie myślimy o tym, żeby udoskonalać raz obraną drogę, czy zmienić perspektywę. Nie robimy tego. Bo zamiast patrzeć szerzej, spoglądamy przez lunetę, ignorując wszystko, co znajduje się poza małą plamką rzeczywistości.
To dziwne, bo właśnie wtedy, kiedy powinniśmy się zmotywować, możemy nie poznawać same siebie. Nasz mózg po prostu działa na naszą szkodę.
Jak przestać myśleć tunelowo?
To nie jest proste, bo zwykle nie wiemy, iż myślimy w ten sposób.
Ważne jest to, co pozostaje w tym momencie najtrudniejsze, czyli zadbanie o bezpieczeństwo. Bez tego nie da się wyjść z negatywnego schematu postrzegania rzeczywistości.
Łatwiej napisać niż zrobić? Niestety.
Można też nauczyć swój mózg, aby szukał za każdym razem trzech różnych wytłumaczeń, czy trzech różnych scenariuszy. Chodzi o to, żeby zmusić nasz intelekt do spojrzenia na rzeczywistość w inny niż dotychczas sposób.
Inny skuteczny sposób?
Próba spojrzenia na swoje życie z boku. Tak, jakby to, co się dzieje nie było naszym udziałem, ale cudzym. To świetne ćwiczenie, bo gdy spoglądamy na swoje życie jako obserwator, a nie główny aktor, to wiele się zmienia. Nagle można dojść do bardzo ciekawych wniosków.
To, co ważne, to przestać się bać i odciąć się od komunikatów, które strach karmią: często od telewizji, wielu stron internetowych, powiadomień…Niekiedy kluczowa jest zmiana pracy. Tak, tylko myślenie tunelowe znacznie to wszystko utrudnia. Osoba zalękniona nie działa logicznie, ona czyta o tym, co powoduje lęk i pozostaje w miejscu, w którym znika.
Dlatego też między innymi na tej stronie możesz odnaleźć siebie. Po to powstał też newsletter, żeby być bliżej siebie i więcej rozumieć. Możesz zapisać się na listę mailingową tutaj.














