Podczas gdy niektórzy poszukiwacze kulinarnych wrażeń zjeżdżają Polskę wzdłuż i wszerz, szukając jedynie drogich sensacji, w głębi roztoczańskiego lasu działa miejsce, które blichtru nie potrzebuje, bo i bez modnych haseł broni się dobrym smakiem. Przystanek Florianka – ukryta w głuszy perełka, o której milczą wielkomiejskie przewodniki. Sprawdziłam, czy tutejsze legendarne przysmaki są warte swojej ceny i wysiłku na trasie rowerowej.