Gdy potrzeba kontroli trzyma Cię w miejscu…

kobietytomy.pl 3 godzin temu

Nie ma rozwoju bez zmiany. Nie ma też sukcesu bez ryzyka. Osoby ambitne niestety często o tym zapominają, wolą tkwić w tym, co znajome, zamiast nieco popuścić sznurki i pozwolić sobie na utratę pewnej części kontroli nad codziennością i osobistym światem, w ten sposób zyskując nieco miejsca na nowość i innowację. To dlatego właśnie, mimo iż mają wszelkie zasoby, żeby sięgać gwiazd, tak trudno im osiągnąć pełną skalę możliwości. Osoby gorzej przygotowane natomiast poradzą sobie nierzadko lepiej, bo zdecydują się na ryzyko, które jest kluczowe, aby iść dalej.

I tu pojawiają się ważne pytania. Czy da się zwalczyć tę pułapkę myślenia, która każe nam myśleć “bezpiecznie”? Jak pozbyć się potrzeby nadmiernej kontroli? Co zrobić zatem, żeby nie tkwić w miejscu i iść dalej?

Gdy potrzeba kontroli trzyma Cię w miejscu…

Potrzeba kontroli czyli lepsze życie

Życie jest lepsze, gdy mamy kontrolę, rzeczywistość nas nie zaskakuje, dobrze oceniamy swoje szanse i jesteśmy przygotowane na każdą sytuację.

Codzienność sprzyja asekurantom, tym wszystkim, którzy zawsze mają w torebce małą parasolkę na wypadek deszczu i igłę z nitką, gdy trzeba coś gwałtownie zafastrygować.

Gotowość na różne sytuacje to aspekt życia, który po prostu pomaga.

Przyklejasz plaster, zamiast szukać apteki, wyciągasz chusteczkę i nie musisz prosić kogoś o pomoc. Wiesz dokąd iść, co zrobić, jak zareagować, masz scenariusz na każdą możliwą sytuację, kontrolujesz rzeczywistość, jesteś choćby o krok od poczucia, iż sama tworzysz swoje życie, decydując o tym, co się za chwilę wydarzy. To daje spokój i poczucie wygody.

Masz wiedzę

Wiedza pomaga w życiu, pozwala się zabezpieczyć i przygotować. Czasami jednak bywa, paradoksalnie!, ograniczająca. Ku zaskoczeniu niekiedy lepiej nie wiedzieć i tym samym nie mieć świadomości ryzyka, niż roztrząsać każdą hipotetyczną ewentualność.

To dlatego niemożliwe osiągają ci, którzy nie wiedzą, iż się nie da. Osoby mające świadomość choćby nie zaczną, przyjdą ci, którzy nie mają wiedzy i swoją zuchwałością czasami udowodnią, iż inni nie mieli racji.

To dlatego czasami lepiej nie wiedzieć. Z tego też powodu rewolucje to często zadanie młodych, którzy przychodzą, robią, nie analizują, mają w sobie głód i energię, której zwykle brakuje ludziom ustatkowanym.

Niech się dzieje

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana – to jedna z prostszych tez tej zasady podkreślająca, iż bez gotowości otwarcia się na nowe nie ma możliwości osiągnięcia sukcesu.

Trzeba wyjść ze strefy komfortu, zaryzykować, postawić zamiast kropki, trzykropek lub znak zapytania, otworzyć okno, wpuścić nieco powietrza, mieć szeroko otwarte oczy oraz gotowość na poniesienie porażki.

Kluczowa jest zmiana myślenia, która widzi przeszkody nie jako problem, ale jako drogę do celu. Każdy trudny obszar nie jest tym, czego należałoby się bać, tylko przestrzenią, która daje szansę na nowe.

Dać przestrzeń

Gdy wszystko jest poukładane co do milimetra, brakuje miejsca na kreatywność i innowacje. Działanie krok po kroku zgodnie z góry ustalonymi zasadami na pewno jest wygodne i bezpieczne, ale długofalowo może mocno ograniczać.

To trudne, a czasami zaskakujące dla otoczenia decyzje, otwierają nas na rozwój. Pozwalają znaleźć przestrzeń do ryzyka oraz zaufaniu intuicji. Trzymanie się kurczowo tego, co znane, pozwala nam doświadczać tylko tego, co dotychczas. Jedynie systematyczne ćwiczenie się w ryzyku, uodparnia na dyskomfort z nim związany oraz pozwala osiągać więcej niż można by było się spodziewać.

Poza tym odpuszczenie pewnej kontroli to też przyznanie się, iż choćby jeżeli zabiegamy w pełni, to i tak nie mamy 100% pewności. Życie co do zasady jest niepewne i poza naszym zasięgiem. Próba działania w sposób, jakbyśmy o tym zapomniały, to okłamywanie siebie. Tylko odwaga i otwartość na zmiany mogą nas zaprowadzić do miejsc, do których tęsknimy…

Dlatego cel wydaje się prosty…odpuścić złudzenie, iż wszystko zależy od Ciebie, pozostawienie przestrzeni na nieznane…

Idź do oryginalnego materiału