To nie tak, iż nie chcemy rozmawiać, mamy już dość rozmów

kobietytomy.pl 2 godzin temu

Rozstajemy się nie dlatego, iż nie chcemy ze sobą rozmawiać, ale dlatego, iż mamy już dość rozmów. Ile można bowiem mówić, prosić, błagać, czy choćby żądać, jeżeli ciągle jest tak samo? Za zapewnieniami nie idą czyny, za obietnicami stoi jedynie pustka, a każda kolejna szansa to jak mydlenie oczu i zakładanie korony własnej naiwności? Po co kolejne rozmowy, kiedy jesteśmy już ze sobą wystarczająco długo, żeby widzieć prawdę? Tego, co się dzieje nie da się ukryć, zamaskować, ani przypudrować. Gdy znasz drugiego człowieka, to w pewnym momencie wszystko staje się po prostu jasne. Brak słów to wtedy wynik zniechęcenia oraz utraty rachuby, który to już raz z kolei, a także mocna świadomość, iż mówienie nie załatwia sprawy…Wtedy się milczy.

To nie tak, iż nie chcemy rozmawiać, mamy już dość rozmów

Kobieta przestaje mówić

Kobiety mówiąc, myślą, opisują rzeczywistość, starają się ją zrozumieć i dookreślić, szukają nadziei. Także w związku. Dlatego gdy kobieta mówi, to oswaja to, co się dzieje, próbuje to zrozumieć, poukładać w swojej głowie, znaleźć miejsca, które pozwalają usprawiedliwić stan zastany.

Jeśli ona mówi, to ma nadzieję, szuka dobrego rozwiązania, wierzy, iż ono gdzieś jest, może ukryte, może zakamuflowane, ale istnieje. Gdy z kolei przestaje się odzywać, to znaczy, iż nadziei nie ma. Nie ma miejsca na usprawiedliwienie, szansy na tłumaczenie. Nie potrzeba słów, skoro wszystko jest jasne. Nie jest to milczenie przepełnione złością, nie jest to foch w klasycznym wydaniu. Wprost przeciwnie, to milczenie wynikające z pustki….i spokoju.

Dopóki słowa płyną, dopóty można powtarzać ten sam schemat, grać w tę samą grę, udawać, iż jeszcze jest możliwość. Gdy z kolei słów nie ma, to jest to już etap, z którego trudno się wrócić, jest po prostu źle.

Kobieta, która nie mówi, już wie, nie musi szukać, bo odpowiedź, jaką ma w sobie, zwykle jeszcze jakiś czas temu przerażała, ale teraz przyjmowana jest z pewnością i spokojem. To moment śmierci nadziei, brak wiary w przyszłość oraz poczucie, iż już wszystko zostało przegadane, nie ma już miejsca na żadne słowa, bo słowa to za mało…

W oczekiwaniu na czyny

Większość par stara się rozmawiać, robią to systematycznie. I super. Problem w tym, iż rozmowy są z jednej strony skuteczne, ale z drugiej same nic nie dają.

Słowa są bowiem tanie, można ładnie mówić, wypowiadać wszystko to, co druga osoba chce, odpowiadać doskonale na jej oczekiwania. W słowach można być perfekcjonistą, ideałem, i na tym pozostać, wieszcząc sobie wielki sukces…. Tu nie o słowa jednak chodzi. Liczą się oczywiście czyny i gdy tych czynów nie ma, to rośnie sprzeciw.

Kobiety mają taki moment w życiu, iż milkną i zaczynają obserwować, skupiają całą swoją energię na patrzeniu i wyciąganiu wniosków. O tym, co widzą – myślą, już nie mówią. Ich świat wewnętrzny zaczyna być chroniony przed tym, przed którym dotąd się otwierały… To ten groźny moment, którego nie należy ignorować. jeżeli mężczyzna nie zrozumie jego sensu, (a zwykle odczytuje go całkiem odmiennie niż powinien) może niestety wszystko stracić.

Wielu panów dochodzi do wniosku, że skoro ona milczy, nie marudzi już, nie robi awantur, nie narzeka, to znaczy, iż wszystko jest w porządku. On może odetchnąć z ulgą, bo zagrożenie minęło. Prawda jest jednak zgoła odmienna. Problem wcale nie zniknął, on urósł i rośnie nadal. jeżeli nie zostanie zatrzymany, to w niekontrolowany sposób osiągnie takie rozmiary, iż nie będzie można już go ignorować.

Ten moment, w którym kobieta milczy ma w sobie już ostatni wentyl bezpieczeństwa, drobną szczelinę, przez którą może uciec zgromadzone napięcie. Trzeba jednak naprawdę rozumieć co się dzieje i przyjąć wagę danej sytuacji.

jeżeli mężczyzna jednak zignoruje ten moment, straci wszystko. Kobieta odejdzie, czy to fizycznie na zawsze, czy mentalnie – w tym zakresie, w którym była, zostanie tylko namiastka.

Słowa to za mało

O ile bowiem słowa są ważne, to same słowa to za mało.

Zwłaszcza gdy padają ciągle i ciągle, te same, zmęczone, stare, słowa wytrychy, mające na celu wygaszenie sporu, uciszenie złości, uspokojenie emocji, ale słowa, które nie biorą za siebie odpowiedzialności, są tanie, nic niewarte. Spacerują sobie między dwoma osobami, ale nic poza tym. Tańczą, zachęcają do tej samej gry…Patrzą, uśmiechają się, chcą, żebyś złapała je za ręce. Niby dzięki nim robi się przyjemnie, ale nic ponadto, bo problem nie znika.

Zapomnieliśmy bowiem, iż słowa to za mało. To, co istotne kryje się za nimi.

Tymczasem dzisiaj w świecie fast, za słowami stoi pustka, zamiast działania, które wymaga więcej niż one, jest czerwony pomidor. Nie ruszaj, nie dotykaj, tematu nie ma. Cisza.

To właśnie dlatego dzisiaj pary rozstają się, mimo iż mają za sobą niejedną przegadaną noc, nierzadko wiele terapii, napisanych listów, wypowiedzianych oczekiwań.

Za słowami bowiem nie poszły czyny. Nikt nie wziął ich na poważnie. Komuś się nie chciało, ktoś inny uważał, iż ma jeszcze czas, iż to takie żarty, nic poważnego, iż przecież nic się nie dzieje… Ludzie sobie po prostu pogadali, pogadali…i robili dokładnie to, co zawsze.

Idź do oryginalnego materiału