Fiul chciał odwieźć matkę z domu opieki. Zajrzał do pudełka przed wyjściem i wszystko się zmieniło.

newsempire24.com 5 dni temu

**Dziennik, 15 maja 2024**

Dzisiaj miałam zawieźć mamę do domu opieki. Zanim wyszliśmy, zajrzałam do pudełka, które trzymała na kolanach.

Po śmierci męża, Zofia sprzedała dom na wsi, zainwestowała w mieszkanie dla nas swojego syna i jego rodziny i zamieszkała z nami. Dopóki miała siły, dbała o dom i wnuki. Gotowała, sprzątała, odprowadzała dzieci do przedszkola, a potem do szkoły. Troska o innych nigdy nie była dla niej ciężarem. Wręcz przeciwnie sprawiała jej radość. W końcu rodzina jej potrzebowała.

Lata mijały. Wnuki dorosły i wyleciały z gniazda, a zdrowie matki zaczęło słabnąć. Próbowała jeszcze zmywać naczynia, ale talerze wyślizgiwały się z jej osłabionych dłoni i tłukły na podłodze. Nalała sobie zupę, ale nie doniosła jej do stołu rozlała. Budziła się w nocy, by napić się wody, a jej szept wyrywał moją żonę ze snu. Nikt już nie chciał z nią rozmawiać. Kto by tam gadał ze staruszką? Żona tylko narzekała, nazywając ją balastem. Ale czy to jej wina? Starość to nie radość. Zofia nie miała wyboru musiała żyć dalej.

Postanowiłam więc umieścić mamę w domu seniora.

Przynajmniej będzie miała z kim pogadać tłumaczyłam sobie, próbując uciszyć wyrzuty sumienia. Gdy rano wsiadaliśmy do samochodu, Zofia nagle przypomniała sobie o pudełku.

Synu, przynieś mi moją szkatułkę. Zapomniałam jej poprosiła cicho.
Jaką szkatułkę? zapytałam.
Z moimi skarbami odparła, opisując drewniane pudełko ozdobione kwiatami. Przyniosłam je. Matka przycisnęła je do piersi z uśmiechem.

Mamo, co tam trzymasz? spytałam. Otworzyła je. W środku była kosmyk jej włosów i mleczny ząbek.

Odwróciłam się i usiadłam na krawężniku. Siedziałam tak długo, wspominając dzieciństwo, jak mama zawsze była przy mnie opiekowała się mną, chroniła, nigdy nie zostawiła samej.

Synu, jedziemy? mama wysiadła z auta i podeszła do mnie.
Nie jedziemy nigdzie, mamo. Zostajesz w domu.

Idź do oryginalnego materiału