Ceny w sklepach hamują kolejny miesiąc. Żywność drożeje już wyraźnie wolniej

300gospodarka.pl 4 godzin temu

Codzienne zakupy w czerwcu były średnio o 2,7 proc. droższe niż rok wcześniej – wynika z raportu UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito. To kolejny miesiąc wyhamowania podwyżek w sklepach, bo w maju wzrost cen wynosił 3,4 proc., a w kwietniu 3,7 proc. Jeszcze łagodniej wygląda sytuacja w żywności: tu ceny wzrosły o 1,9 proc. rok do roku. Dla konsumentów to sygnał, iż presja na półkach słabnie, choć eksperci ostrzegają, iż część kosztów może dopiero trafić do cen detalicznych.


Raport obejmuje 17 najczęściej kupowanych kategorii produktów, m.in. żywność, napoje, chemię gospodarczą i środki higieny osobistej. Autorzy przeanalizowali blisko 100 tys. cen detalicznych z ponad 45,5 tys. sklepów należących do 64 sieci handlowych. Badanie uwzględniało zarówno ceny regularne w sklepach, jak i promocyjne. To ważne, bo w ostatnich miesiącach sklepy mocno walczą o klientów właśnie przecenami i czasowymi akcjami cenowymi.

Ceny w sklepach przez cały czas rosną, ale wolniej


Czerwcowy wynik nie oznacza spadku cen w sklepach. Ceny przez cały czas idą w górę, ale wolniej niż kilka miesięcy wcześniej. Dla domowego budżetu różnica jest jednak odczuwalna, bo zakupy przestają drożeć w takim tempie jak wcześniej.


– Tempo wzrostu cen w sklepach kolejny miesiąc z rzędu zwalnia. Tak jest z drobnym wyjątkiem już od roku. I jest to trend, który z grubsza odpowiada zmianom ogólnego wskaźnika inflacji – mówi dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito.


Ekspert zwraca uwagę, iż sklepowy indeks cen przez cały czas był w czerwcu nieco wyższy od szybkiego odczytu inflacji GUS. Różnica wyniosła 0,2 pkt proc. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej przekraczała 1 pkt proc., więc oba wskaźniki zbliżyły się do siebie.


Te dwa wskaźniki nie są jednak tym samym. Inflacja CPI pokazuje zmiany cen całego koszyka konsumpcyjnego, obejmującego m.in. paliwa, energię, odzież, transport i usługi. Raport UCE Research i WSB Merito skupia się na produktach szybkozbywalnych, czyli tych, po które konsumenci regularnie sięgają w sklepach.

Żywność przestała najmocniej ciągnąć ceny


W czerwcu sama żywność była droższa o 1,9 proc. rok do roku. Miesiąc wcześniej wzrost wynosił 2,4 proc., a w kwietniu 3,3 proc. To wyraźnie mniej niż średnia dla wszystkich badanych kategorii.


Dr Agnieszka Łopatka z Uniwersytetu WSB Merito tłumaczy, iż w segmencie żywności zadziałało kilka czynników hamujących podwyżki. Jednym z nich były kilkunastoprocentowe spadki cen skupu produktów rolnych. To ceny, po których rolnicy sprzedają surowce, np. mleko, zboża albo żywiec, zanim trafią one do przetwórni i sklepów.


– W segmencie żywności działały silne czynniki dezinflacyjne, tj. kilkunastoprocentowe spadki cen skupu produktów rolnych. Żywność przestała być głównym źródłem wzrostu cen. Większego znaczenia nabrały kategorie, których ceny zależą od kosztów pracy, regulacji, podatków czy kosztów usług. Można więc powiedzieć, iż presja inflacyjna zmieniła swój charakter – z typowo spożywczej na kosztowo-regulacyjno-usługową – tłumaczy dr Agnieszka Łopatka.


Dezinflacja oznacza spadek tempa wzrostu cen. Ceny nie muszą maleć, ale rosną wolniej niż wcześniej. Taki właśnie mechanizm widać dziś przy żywności.

Sezon i wojna dyskontów pomagają klientom


Na niższą dynamikę cen żywności działa też sezon. W czerwcu na rynek trafia więcej krajowych warzyw i owoców, a większa podaż ogranicza presję na ceny w sklepach. Innymi słowy: gdy produktów jest więcej, placówkom handlowym trudniej windować stawki.


Drugim czynnikiem jest mocna konkurencja między sieciami handlowymi. Dyskonty walczą o klientów cenami podstawowych produktów, takich jak mąka, olej rzepakowy, masło, mleko czy mięso. Promocje obniżają średnią cenę widoczną w koszyku zakupowym, choć nie zawsze dobrze oddają koszty produkcji, logistyki i energii po stronie dostawców.


– Ważnym elementem jest bardzo silna konkurencja pomiędzy sieciami handlowymi. Na rynku wciąż trwa otwarta wojna cenowa dyskontów, a podstawowe artykuły spożywcze, takie jak mąka, olej rzepakowy, masło, mleko czy mięso, są wykorzystywane w walce wizerunkowej o klienta – mówi dr Agnieszka Łopatka.


Dla konsumenta efekt jest prosty: część produktów można kupić taniej dzięki promocjom. Jednak w przypadku producentów i przetwórców to już bardziej skomplikowana sytuacja, bo ceny promocyjne mogą schodzić poniżej poziomu, który dobrze odzwierciedla pełny rachunek kosztów.

Sklepy mogły poprawić marże na żywności


Spowolnienie cen żywności nie kończy dyskusji o tym, kto ile zarabia na sklepowym koszyku. Dr Marek Szymański zwraca uwagę, iż ceny produkcji sprzedanej przemysłu spożywczego od października 2025 r. maleją. W maju były o 4 proc. niższe niż rok wcześniej.


Na półkach przez cały czas widać jednak niewielki wzrost cen. Zdaniem eksperta może to sugerować, iż w tym czasie marże sklepów, czyli różnice między kosztem zakupu lub wytworzenia a ceną sprzedaży, w przypadku żywności urosły. jeżeli koszty po stronie producentów spadają szybciej niż ceny w sklepach, część tej różnicy może zostać w handlu. Trzeba przy tym pamiętać, iż statystyki przemysłowe GUS nie obejmują cen importowanej żywności, więc obraz nie jest całkowity.

Geopolityka nie uderzyła w ceny tak mocno, jak się obawiano


W ostatnich miesiącach rynek miał powody do niepokoju. Napięcia geopolityczne i zmiany na rynkach surowców mogły podbić ceny energii, transportu, żywności i opakowań. Na razie ich wpływ na sklepowe rachunki okazał się słabszy od obaw. Pomógł m.in. mocny złoty, bo silniejsza waluta obniża koszt importu surowców energetycznych, żywności i opakowań, czyli elementów, które później wpływają na ceny detaliczne.


Dr Agnieszka Łopatka zastrzega jednak, iż ceny w sklepach często reagują z opóźnieniem. Czerwcowe dane pokazują więc głównie korzystne warunki kosztowe z wiosny, a nie pełny wpływ późniejszych napięć na rynkach.


Mniejsza dynamika cen w sklepach i wolniejszy wzrost cen żywności to dobra wiadomość dla konsumentów. Przez ostatnie lata przywykliśmy do coraz wyższych rachunków za podstawowe zakupy. Tylko iż pozytywne sygnały nie są powodem do szybkiego spadku cen do poziomu sprzed fali inflacji. Produkty przez cały czas są droższe niż rok wcześniej. Część kosztów pojawi się z opóźnieniem. Na razie jednak trend działa na korzyść klientów.




Przeczytaj także:



  • RPP zostawiła stopy bez zmian. Inflacja jest blisko celu, ale na obniżki może być za wcześnie

  • Operatorzy obniżają ceny ładowania aut elektrycznych. Wakacyjne promocje zmieniły ranking

  • Kierowcy zapłacili więcej za przegląd, a stacje kontroli pojazdów i tak toną w długach

Idź do oryginalnego materiału