Kradzieże

Region. Ukradła z kościoła ewangeliarz i go spaliła. "Swoje działanie tłumaczyła negatywnymi odczuciami wobec księgi"
Inowrocławski policjant trafił do Dzień Dobry TVN
98-latek zgubił emeryturę. Już tracił nadzieję, gdy pieniądze do niego wróciły
Pracownik Google skazany za szpiegostwo gospodarcze
23-latek włamał się do samochodu
"Hydraulicy" w rękach policji
Włamanie do dziennika elektronicznego. Librus: Trzeba zmienić przepisy. MEN: Bezpieczeństwo zależy od dostawcy e-dziennika
Oszuści proponują za opłatą badanie wody w domach Świdniczan. ŚPWiK ostrzega
Łódź. Zarzuty w sprawie rozboju z użyciem noża w taksówce
Krzysztof Żuk ogłosił kandydaturę. Prezydent Lublina chce stanąć na czele powiatowych struktur KO
Okoliczności się nie zdarzają – tworzą je ludzie. To Wy stworzyliście sytuację, w której zostawiliście żywą istotę na ulicy. A teraz chcecie wszystko zmienić, kiedy Wam wygodnie. Olek wracał do domu z pracy podczas zwykłego zimowego wieczoru, gdy wszystko wokół spowite było nudą. Przechodząc obok sklepu spożywczego, zobaczył psa – kundla, rudego, kudłatego, z oczami jak u zagubionego dziecka. – Czego tu szukasz? – burknął Olek, ale zatrzymał się. Pies tylko patrzył. Nie prosił o nic, nie szczekał. „Pewnie czeka na właściciela” – pomyślał Olek, idąc dalej. Jednak kolejnego dnia – ta sama scena. I znów, dzień później. Pies jakby przyrósł do tego miejsca. Ludzie przechodzili, czasem ktoś rzucił kawałek bułki, ktoś inny – parówkę. – No czemu tu siedzisz? – zapytał kiedyś Olek, przysiadając obok. – Właściciele gdzie? Pies ostrożnie podszedł i przytulił pysk do nogi Olka. Ten znieruchomiał. Kiedy ostatni raz kogoś głaskał? Po rozwodzie minęły trzy lata. Pusta kawalerka, praca, telewizor, lodówka. – Laduś moja – wyszeptał. Sam nie wiedział, skąd wzięło się imię. Następnego dnia przyniósł jej parówki. Po tygodniu zamieścił ogłoszenie w internecie: „Znaleziono psa. Szukamy właściciela”. Nikt nie zadzwonił. A kilka tygodni później, wracając z dyżuru – pracował jako inżynier, czasem po 24 godziny na obiekcie – zobaczył tłum przy sklepie. – Co się stało? – spytał sąsiadkę. – Psa ktoś potrącił. Tego, który tu miesiąc siedział. Serce mu opadło. – Gdzie ona? – Zawieźli do kliniki weterynaryjnej na alei Jana Pawła II. Ale żądają sporej sumy… A kto by chciał bezdomnego psa? Olek nie powiedział nic. Zawrócił i pobiegł. W klinice weterynarz pokręcił głową: – Złamania, krwotok wewnętrzny. Leczenie będzie drogie i niepewne. – Proszę leczyć. Zapłacę, ile trzeba. Gdy ją wypisano, zabrał do siebie. I po raz pierwszy od trzech lat w jego domu zagościło życie. Zmieniło się wszystko, całkowicie. Olek budził się nie od budzika, ale od lekkiego muśnięcia noskiem Laduni – czas wstawać, panie. I wstawał, z uśmiechem. Poranek zaczynał się nie od kawy i newsów, a od spaceru po parku. – Chodź, dziewczyno, idziemy na spacer – mówił. Lada wesoło merdała ogonem. W klinice załatwił wszystkie dokumenty – paszport, szczepienia. Oficjalnie była jego. Fotografował każdy papier na wszelki wypadek. W pracy byli zdziwieni: – Olek, młodszy się zrobiłeś czy co? Taki energiczny! Rzeczywiście – po raz pierwszy od lat czuł się potrzebny. Lada okazała się inteligentna, bardzo. Rozumiała każde słowo. Gdy Olek się spóźniał, czekała przy drzwiach i patrzyła z troską – „Martwiłam się”. Bywało, iż wieczorami długo chodził z nią po parku. Opowiadał jej o pracy, o życiu. Śmieszne? Możliwe. Ale słuchała uważnie, czasem cicho popiskiwała w odpowiedzi. – Wiesz, Ladusiu, kiedyś myślałem, iż samemu jest łatwiej. Nikt nie przeszkadza, nikt nie pyta. Ale okazuje się… – głaskał ją po głowie. – Okazuje się, iż po prostu bałem się znów kogoś pokochać. Sąsiedzi ich polubili. Pani Wiesia zawsze zostawiała kość. – Piękna psinka – mówiła – widać, iż kochana. Minął miesiąc, potem drugi. Olek rozważał założenie strony w sieci, wrzucać zdjęcia Lada. Była bardzo fotogeniczna – złote futro lśniło w słońcu. A potem stało się nieoczekiwane. Zwykły spacer w parku. Lada wąchała krzaki, Olek siedział na ławce, czytając coś w telefonie. – Gerda! Gerda! – rozległ się głos. Olek spojrzał. Szła kobieta, około trzydziestu pięciu lat, w drogim dresie, z makijażem, blondynka. Lada zesztywniała, przycisnęła uszy. – Przepraszam, to pomyłka – powiedział Olek – to mój pies. Kobieta zatrzymała się, ręce na biodrach. – Co znaczy „Pana”? Przecież widzę, iż to moja Gerda! Zaginęła mi pół roku temu! – Jak? – Tak! Uciekła spod bloku, szukałam jej wszędzie! A pan ją ukradł! Olkowi ziemia się zatrzęsła. – Proszę, jak zaginęła? Znalazłem ją pod sklepem, była tam miesiąc – bezdomna! – No bo się zgubiła! Bardzo ją kocham! Z mężem kupiliśmy ją specjalnie – rasową! – Rasową? Przecież to kundel! – Jest mieszaniec! Bardzo drogi! Olek wstał. Lada przytuliła się do nogi. – jeżeli to pani pies, proszę pokazać dokumenty. – Jakie dokumenty? – Paszport, zaświadczenie o szczepieniach. Cokolwiek. Kobieta się zacukała: – Są w domu. Ale to nieistotne! I tak ją poznam! Gerda, do mnie! Lada nie ruszyła się. – Gerda! Przychodź natychmiast! Pies jeszcze mocniej przytulił się do Olka. – Widzisz? – powiedział cicho. – Ona pani nie zna. – Jest obrażona, bo ją zgubiłam! Ale to moja! Domagam się jej zwrotu! – Mam dokumenty – spokojnie odpowiedział Olek. – Zaświadczenie z kliniki, paszport, paragony za jedzenie i zabawki. – Mam gdzieś pana papiery! To kradzież! Przechodnie zaczęli patrzyć. – Wiesz co? – Olek wyciągnął telefon. – Załatwmy to zgodnie z prawem. Wezwę policję. – Proszę bardzo! Pokażę, iż to moja! Mam świadków! – Jakich? – Sąsiedzi widzieli, jak uciekła! Olek zadzwonił. Serce waliło. A jeżeli kobieta ma rację? Może Lada naprawdę od niej uciekła? Ale czemu siedziała miesiąc pod sklepem? Czemu nie szukała domu? I czemu teraz drży i tuli się do niego? – Halo? Policja? Chodzi o psa… Kobieta uśmiechnęła się złośliwie: – Zobaczy pan, sprawiedliwość zwycięży! Oddaj pan mojego psa! A Lada wciąż się tuliła. Olek zrozumiał, iż będzie walczył do końca. Bo Lada przestała być po prostu psem. Stała się rodziną. Dzielnicowy przyszedł po pół godziny – sierżant Michałowski, człowiek spokojny, rzeczowy. Olka znał z wcześniejszych spraw. – Proszę opowiedzieć – wyjął notes. Kobieta pierwsza zaczęła, szybko, chaotycznie: – To moja Gerda! Kupiłam za dziesięć tysięcy! Pół roku temu zaginęła, szukałam wszędzie! Ten pan ją ukradł! – Nie ukradłem, a przygarnąłem – zaprzeczył Olek – pod sklepem siedziała głodna miesiąc. – Bo się zgubiła! Michałowski spojrzał na Ladę – ta wciąż tuliła się do Olka. – Są dokumenty? – Mam – wyjął teczkę. Przez przypadek po ostatniej wizycie w klinice nie zostawił ich w domu. – Tu zaświadczenie z kliniki, leczenie po potrąceniu, tu paszport, szczepienia. Dzielnicowy przejrzał papiery. – A pani coś ma? – zwrócił się do kobiety. – W domu wszystko! Ale przecież to moja Gerda! – Może dokładnie opisać, jak zaginęła? – spytał Michałowski. – Spacerowałam z nią, zerwała się z smyczy i uciekła. Szukałam, ogłoszenia rozwieszałam. – Gdzie to było? – W parku, niedaleko. – Gdzie pani mieszka? – Na alei Jana Pawła II. Olek zatrząsł się: – Przepraszam, to dwa kilometry od sklepu, gdzie znalazłem psa. Jak się tam dostała? – Pewnie pobłądziła. – Psy zwykle potrafią wrócić do domu. Kobieta się zaczerwieniła: – A co pan może wiedzieć o psach!? – Wiem jedno – powiedział cicho Olek – kochany pies nie siedzi miesiąc głodny w jednym miejscu. Szuka właściciela. – Mogę zapytać? – przerwał Michałowski – mówiła pani, iż szukała psa, rozwieszała ogłoszenia. Dlaczego nie zgłosiła straty na policji? – Na policji? Nie wpadłam na to. – Przez pół roku? Psa za dziesięć tysięcy i nie zgłosiła pani straty? – Myślałam, iż sam się znajdzie! Policjant się zmarszczył: – Pani dokument poproszę. Dowód i adres. Kobieta wyjęła dokumenty z drżącymi rękami. – Proszę, dowód… Sprawdził: – Faktycznie mieszka pani na alei Jana Pawła II, budynek piętnaście, mieszkanie dwadzieścia trzy. – Proszę podać dokładną datę zaginięcia. – Dwudziestego albo dwudziestego pierwszego stycznia. Olek wyjął telefon: – Ja znalazłem ją dwudziestego trzeciego stycznia. Ale już prawie miesiąc tam siedziała. Więc pies musiał zaginąć wcześniej. – Może pomyliłam datę! – powiedziała kobieta coraz bardziej zdenerwowana. I nagle… złamała się: – Dobrze! Niech będzie wasza! Ale ja ją naprawdę kochałam! Cisza. – Jak to się stało? – spytał cicho Olek. – Mąż powiedział – przeprowadzamy się, z psem nas nie wezmą na wynajmowaną kawalerkę. A sprzedać nie szło – bo nie rasowa. To zostawiłam pod sklepem. Myślałam, ktoś ją przygarnie. Olek poczuł się, jakby wszystko się w nim obróciło. – Pani ją porzuciła? – No… zostawiłam. Nie porzuciłam! Przecież ktoś dobry zabierze. – Czemu teraz chce pani ją odebrać? Kobieta się rozpłakała: – Rozwiodłam się, mąż wyjechał. Tak samotnie. Chciałam Gerdę z powrotem. Przecież ją kochałam! Olek spojrzał na nią niewierząc. – Kochała pani? – powtórzył powoli – Kochanych się nie porzuca. Michałowski zamknął notes. – Wszystko jasne. Dokumenty potwierdzają, iż pies należy do pana… – zerknął w dowód – Skalskiego. Leczył ją, wyrobił dokumenty, utrzymuje. Prawnie sprawa jasna. Kobieta się rozpłakała: – Ale ja się rozmyśliłam! Chcę ją z powrotem! – Za późno – odpowiedział sierżant. – Porzuciła pani – to znaczy porzuciła. Olek przykucnął przy Ladzie, przytulił ją: – Już dobrze, dziewczyno. – Może chociaż ją pogłaszczę? – poprosiła kobieta. – Ostatni raz? Olek spojrzał na Ladę. Ta podwinęła uszy, schowała się pod jego rękę. – Widać? Boji się pani. – Nie zrobiłam specjalnie. Tak się złożyło… – Wie pani co? – Olek wstał – Okoliczności się nie zdarzają, tylko ludzie je tworzą. To pani stworzyła sytuację, iż rzuciła pani żywą istotę na ulicy. Teraz chce pani wszystko naprawić, bo jej wygodnie. Kobieta rozpłakała się jeszcze mocniej: – Rozumiem. Ale bardzo mi źle samej… – A jej? Jak się czuła, siedząc tam samotnie miesiąc? Cisza. – Gerda… – szepnęła ostatni raz. Pies choćby nie drgnął. Kobieta odwróciła się i odeszła. Szybko, nie oglądając się. Michałowski poklepał Olka po ramieniu: – Dobrze pan zrobił. Wyraźnie się przywiązała. – Dziękuję. Że pan rozumie. – Sam mam psa. Wiem, co to znaczy. Gdy policjant odszedł, Olek został z Ladą sam. – No co, – powiedział, głaszcząc ją – nikt nas już nie rozdzieli. Obiecuję. Lada spojrzała mu w oczy. Olek zobaczył w nich nie tylko wdzięczność. Ale bezgraniczną psia miłość. Miłość. – Idziemy do domu? Szczeknęła radośnie i pobiegła obok. Po drodze Olek pomyślał: w jednym ta kobieta miała rację. Okoliczności mogą się różnie ułożyć. Można stracić pracę, mieszkanie, pieniądze. Ale są rzeczy, których nie wolno tracić. Odpowiedzialność, miłość, współczucie. W domu Lada rozłożyła się na swoim ulubionym dywaniku. Olek zaparzył herbatę, usiadł obok. – Wiesz, Ladusiu – powiedział zamyślony – może dobrze się stało. Teraz już wiem, iż jesteśmy sobie naprawdę potrzebni. Lada westchnęła zadowolona.
Ukradł transporter z pustymi butelkami sprzed Żabki. W pościg za złodziejem ruszyli strażnicy miejscy
Złodziej z Cieszyna: Kradzieże, włamania i skradziony samochód na koncie 26-latka
Wymyślił zemstę i wezwał 112. Będzie go to drogo kosztować
Wiadomości lokalne. Nocna kradzież w Krasnymstawie. Sprawcy wpadli na MOP-ie
Odpowie za serię kradzieży rowerów
Zwrócili uwagę na auto z dwoma różnymi tablicami
Brzescy policjanci zatrzymali parę okradającą domy
Wykorzystał okazję i okradł otwarte auto. 32-latek z Pleszewa w rękach policji
Kto rozpozna tego mężczyznę?
Złodzieje kradną RAM z komputerów wystawowych. Markety zaczynają je demontować
Świdnicka spółdzielnia ostrzega przed włamywaczami
Kradzież w kościele w Nowym Tomyślu — policja prosi o pomoc
Kradzieże, włamania i skradziony samochód. Podejrzany w rękach policjantów
Co robic? - MY CHŁOPI.
Zniknął opał na zimę. Policja błyskawicznie wpadła na trop sprawcy
Kobieta skazana za wpis o Owsiaku. Reakcja szefa WOŚP jest ważniejsza niż ten wyrok
Gruzińska mafia działała w Krakowie? Małopolscy policjanci rozbili szajkę
Z pełnym koszykiem ciężko uciekać. 32-latek wpadł po kradzieży
Fałszywi pracownicy administracji: Uważaj na oszustów w swoim domu!
Ostrzeżenie: Uwaga na fałszywych pracowników administracji!
Prof. Romuald Szeremietiew: Unia Europejska samochody rozdaje!
Seria włamań do piwnic na osiedlu Zatrasie. „Wynieśli wszystko, co wartościowe”
Tymczasowy areszt dla sprawców rozbojów w Brzesku
Policjanci weszli o 6 rano. "Zatrzymany został szef gruzińskiej mafii"
Złodzieje na “głodzie alkoholowym”
Gang Gruzinów rozbity przez policję. Mieli brutalnie okraść jubilera
Zawierciańska policja szuka sprawcy kradzieży
Próba kradzieży w sklepie zakończona mandatem
Pod Poznaniem zatrzymano seryjnego włamywacza. Okradał firmy w 3 minuty
Jechał o 1 kilometr na godzinę za szybko. Za ten błąd kierowca musi zapłacić prawie 12 tys. zł
Limit 500 zł na BLIK. Banki dokręcają śrubę i wprowadzają zmiany
Rutkowski Poszukuje: 200 tys. zł nagrody za informacje o 7 skradzionych zabytkowych motocyklach z Połańca
Ferie trwają. Sprawdź, jak uniknąć włamania do domu
Była pierwsza dama skazana na karę więzienia
Piła i butla wróciły, wino już nie. 42-latek odpowie za kradzieże
Ktoś ukradł baterie z defibrylatora. Ratownik nie mógł pomóc księdzu, który zasłabł podczas mszy
Szybki skok, szybka wpadka. Policjanci z Pobiedzisk zatrzymali seryjnego włamywacza
Werbował i nadzorował oszustwa "na policjanta”. Trafił do tymczasowego aresztu
Zebrała pieniądze na studniówkę, ale nie przekazała ich do właściciela lokalu. Usłyszała zarzuty