Bez zaproszenia W śnie, który był jak sen o ulicach, których nigdy nie odwiedził, Wiktor Pietrzyk stał przy skrzynkach pocztowych, ściskając torbę z lekami. Powietrze pachniało kurzem klatki schodowej, a zza rogu wyrosła sąsiadka, ciocia Basia, dźwięcząca kluczami do mieszkania jak dzwoneczkami. Panie Wiktorze, gratulacje zaczęła, a jej głos znaczył coś obcego, jak komunikat w […]