Janina Kowalska siedziała na ławce w szpitalnym ogrodzie i łkała cicho, choć powietrze pachniało pierwszym letnim deszczem. Dziś kończyła siedemdziesiąt lat, ale ani syn, ani córka nie przyjechali, nie zadzwonili, nie wysłali choćby kartki. Tylko współlokatorka z pokoju, Stanisława Majewska, szepnęła ciepłe sto lat i wręczyła jej niewielką paczuszkę owiniętą w miękki, niebieski papier. Salowa, […]