37 mln zł kary za fałszywe promocje

glosseniora.pl 8 godzin temu
Zdjęcie: 37 mln zł kary za fałszywe promocje


Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na platformy Zalando i Temu kary w łącznej wysokości blisko 37 mln zł za wprowadzanie konsumentów w błąd przy prezentowaniu promocji cenowych. UOKiK ustalił, iż sklepy nie informowały w sposób prawidłowy o najniższej cenie produktu z 30 dni przed obniżką, co mogło sprawiać wrażenie, iż oferowane rabaty są znacznie korzystniejsze, niż miało to miejsce w rzeczywistości.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami każda promocja powinna jasno pokazywać, jaka była najniższa cena towaru w ciągu 30 dni poprzedzających obniżkę. Brak takiej informacji lub jej nieczytelna prezentacja może skutkować podjęciem przez konsumenta decyzji zakupowej w oparciu o niepełny lub zafałszowany obraz oferty. Kontrola UOKiK wykazała, iż w przypadku Zalando i Temu informacje o obniżkach były wprowadzające w błąd. W efekcie obie platformy zostały ukarane finansowo – Zalando karą w wysokości 17,6 mln zł, a Temu – 19,1 mln zł.

Fałszywe promocje mogą być kwalifikowane nie tylko jako naruszenie przepisów o informowaniu o cenach, ale również jako nieuczciwa praktyka rynkowa. „Mamy ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, która wyposaża konsumenta w cały katalog możliwych żądań wobec przedsiębiorcy, który takie praktyki stosuje” – mówiła Małgorzata Miś, prezes Stowarzyszenia Ochrony Konsumentów Aquila – partnera kampanii społecznej Głosu Seniora Stop manipulacji – nie daj się oszukać” oraz ambasadorka Głosu Seniora. Oznacza to, iż klient nie jest zdany wyłącznie na działania urzędu: „Oprócz żądania zaniechania praktyki konsument może domagać się naprawienia wyrządzonej szkody, a choćby żądać unieważnienia umowy” – podkreślała.

W praktyce jednak ochrona konsumentów jest utrudniona, zwłaszcza w handlu internetowym, gdzie ceny zmieniają się bardzo dynamicznie. „Niestety nie istnieje narzędzie do porównywania cen, a ponieważ zmieniają się one bardzo dynamicznie, konsument w tym obszarze ma bardzo ograniczone możliwości działania.” Ekspertka wskazuje, iż jedyną metodą weryfikacji promocji pozostaje samodzielne porównywanie ofert. „Konsument może sprawdzić, jak cena wygląda w innych sklepach i czy ta promocja bardzo odbiega od rynkowej średniej, bo o ile odbiega znacząco, to powinna zapalić się lampka alarmowa.”

Choć przepisy dotyczące obowiązku informowania o najniższej cenie z 30 dni obowiązują od początku 2023 roku, przez cały czas sprawiają problemy zarówno konsumentom, jak i przedsiębiorcom.
Klienci wciąż mają trudności z prawidłowym odczytaniem ceny, a przedsiębiorcom w dalszym ciągu sprawia problem jej przejrzyste i zgodne z prawem prezentowanie.”– mówi Małgorzata Miś.

Znaczenie ma nie tylko sama informacja, ale również sposób jej pokazania. „Kluczowe jest, aby obniżka była prezentowana w sposób przejrzysty i czytelny – najniższa cena powinna być wyraźnie wyróżniona, odpowiednio dużą czcionką i kolorem, tak aby nie zginęła w całym układzie prezentacji cen.” Brak rzetelności w tym zakresie nie tylko szkodzi konsumentom, ale także zniekształca konkurencję na rynku, faworyzując firmy stosujące nieuczciwe praktyki.

Sprawa Zalando i Temu nie jest jednak wyjątkiem, ale elementem szerszego problemu na rynku e-commerce. „To jest bardzo powszechne zjawisko i często faktycznie konsumenci mają problem z tym, iż nie są prawidłowo o tej cenie informowani.” – mówiła ekspertka. Niejasności interpretacyjne nie zwalniają jednak firm z odpowiedzialności. Decyzja UOKiK stanowi wyraźny sygnał dla całej branży handlu internetowego, iż promocje nie mogą być jedynie marketingową iluzją. Transparentność cen i rzetelne informowanie o obniżkach stają się dziś nie tylko elementem budowania zaufania klientów, ale również kluczowym warunkiem bezpieczeństwa prawnego przedsiębiorców i konsumentów.

Idź do oryginalnego materiału