Mimo iż szczyt inflacyjnego szaleństwa wydaje się być wspomnieniem, polscy konsumenci nie mogą liczyć na cenowy spokój. Najnowszy raport „International Business Report” firmy Grant Thornton to zimny prysznic dla optymistów: aż 60 proc. średnich i dużych przedsiębiorstw w Polsce zapowiada podniesienie cen swoich produktów i usług w 2026 roku. Choć dynamika wzrostu nie będzie już tak szokująca jak w ubiegłych latach, planowane podwyżki wyraźnie przebijają oficjalne prognozy inflacyjne, co oznacza, iż realna siła nabywcza naszych pensji znów znajdzie się pod presją.

Fot. Warszawa w Pigułce
Przedsiębiorcy są przyciśnięci do ściany przez dwa główne czynniki: rekordowo wysokie koszty pracy oraz wciąż bolesne ceny energii. Podczas gdy oficjalna inflacja CPI ma oscylować wokół 2,8 proc., większość firm celuje w podwyżki rzędu 5-7 proc., a co dziesiąty biznes planuje wzrosty przekraczające 10 proc.. To wyraźny sygnał, iż „tanio już było”, a stabilizacja wskaźników makroekonomicznych nie przekłada się bezpośrednio na niższe rachunki u fryzjera, mechanika czy na sklepowych półkach.
Dlaczego zapłacimy więcej? Biznes wskazuje winnych
Z raportu Grant Thornton wynika, iż polskie firmy zmagają się z barierami, które zmuszają je do przerzucania kosztów na klientów.
Presja płacowa (64 proc. firm): Przy rekordowo niskim bezrobociu (3 proc.) pracownicy dyktują warunki. Firmy muszą podnosić pensje, by utrzymać kadrę, co bezpośrednio pompuje ceny końcowe.Koszty energii (59 proc. firm): Prąd i gaz pozostają „bardzo silną barierą”. Długofalowe skutki kryzysu energetycznego wciąż podbijają koszty produkcji w polskim przemyśle.Globalny trend: Polska nie jest samotną wyspą. W Wielkiej Brytanii i Indiach podwyżki planuje 70 proc. firm, a w Nigerii aż 82 proc..Brak obniżek: Tylko marginalne 3 proc. przedsiębiorców w ogóle rozważa obniżenie cen w 2026 roku.[Co to oznacza dla Ciebie?]
W 2026 roku musisz uodpornić się na optymistyczne komunikaty o niskiej inflacji, ponieważ Twój osobisty koszyk zakupowy może drożeć dwukrotnie szybciej niż wskaźnik GUS. Planując domowy budżet, załóż, iż usługi i polskie produkty spożywcze zdrożeją o około 5-10 proc.. Szczególną uwagę zwróć na używki, chemię gospodarczą i słodycze – to te kategorie notują w tej chwili najwyższe skoki cen ze względu na koszty surowców (kakao, tłuszcze) i nowe wymogi środowiskowe. Dobrą wiadomością jest jedynie sezonowy spadek cen owoców i warzyw, wynikający z mocnego kursu złotego, co warto wykorzystać w codziennym planowaniu posiłków.
Szczegółowa mapa podwyżek: Kto i o ile podniesie ceny?
Deklaracje przedsiębiorców zebrane przez analityków pozwalają precyzyjnie przewidzieć, jak głęboko będziemy musieli sięgnąć do kieszeni.
Skala planowanej podwyżkiOdsetek firm deklarujących wzrostWzrost o 5-7%38% firmWzrost o 3-4%33% firmWzrost o 8-10%10% firmWzrost powyżej 10%8% firm
[AKTUALIZACJA: Dane z paragonów – luty 2026]
Najnowszy „Indeks cen w sklepach detalicznych” potwierdza, iż styczeń przyniósł drożyznę na poziomie 3,7 proc. rok do roku. Choć to spowolnienie względem grudnia (3,8 proc.), dynamika wzrostu cen wciąż budzi niepokój w konkretnych kategoriach.
-
- Używki i słodycze pod ścianą: To tutaj drożeje najmocniej – odpowiednio o 10,2 proc. oraz 7,1 proc. Głównym winowajcą są ceny kakao i surowców energetycznych.
- Chemia domowa (+8,3 proc.): Rosnące koszty dostosowania produkcji do wymagań eko nie dają szans na obniżki.
- Mięso drożeje szybciej niż warzywa: Podczas gdy ceny mięsa skoczyły o 6,7 proc., warzywa i owoce potaniały (odpowiednio o 4,1 proc. i 3,1 proc.) dzięki umocnieniu złotego.
- Żywność ogółem (+3,2 proc.): Wzrosty w tej kategorii są w tej chwili stabilne i zależą głównie od wahań kursów walut.













