Przygotowywanie tekstów na bloga prowadzi mnie w różne interesujące miejsca. Nie sposób wszystkich opisać na łamach publikowanych artykułów, ale napomknę chociaż tyle, iż wolałbym niektóre wypalić z pamięci. Z kolei innym razem trafiam na takie perełki, iż nie sposób odmówić sobie komentarza.
Tak było również podczas pracy nad ostatnim tekstem.
W celu potwierdzenia atrakcyjności męskiej postawy ochronnej przywołałem w nim publikację dotyczącą “życzliwego seksizmu”. (1) Brzmi zabawnie, wiem. Co nie zmienia faktu, iż jest to prawdziwy termin używany w literaturze naukowej.
Jak widać, “ludzie nauki” czasem potrafią być niezamierzenie komiczni.
Tak czy inaczej prawdopodobnie domyślasz się, dlaczego zwróciłem na to uwagę. A zatem, bez przydługich wstępów, przejdźmy do konkretów.
Co to jest życzliwy seksizm?
W terminologii autorów życzliwy seksizm odnosi się do przekonań i zachowań pozornie (ich zdaniem pozornie) bardzo pozytywnych wobec kobiet, takich jak np. męska powinność chronienia, otaczania opieką czy pomagania, czyli o ogólnie pojętą rycerskość. A temat jest poruszany, ponieważ dotychczas istniał spór o to, dlaczego kobietom takie zachowania się podobają.
Jedna z popularnych interpretacji brzmiała następująco:
Kobiety nie dostrzegają ukrytych kosztów paternalizmu (czyli traktowania z góry), dlatego dają się zwieść jego sympatycznej powierzchowności.
Nie wiem, czy to tylko ja, ale powyższa teza też brzmi zabawnie. Poza tym sama w sobie jest paternalistyczna, bo sugeruje, iż kobiety są mało spostrzegawcze.
Inna propozycja szukała wyjaśnienia w kobiecej chęci ochrony przed tzw. “wrogim seksizmem” przejawianym przez niektórych mężczyzn (w części kultur bardzo popularnym). W tej interpretacji kobiety wybierają życzliwych seksistów, żeby bronić się przed tymi nieżyczliwymi.
Autorzy publikacji wysnuli jednak inną hipotezę: kobiety widzą zarówno zalety, jak i wady takich zachowań, ale zalety są dla nich ważniejsze w kontekście wyboru partnera. Życzliwy seksizm ma sygnalizować przede wszystkim, iż mężczyzna jest gotów inwestować w partnerkę: chronić ją, zapewniać jej zasoby i się z nią związać.
Łał, normalnie odkrycie roku.
Aż mi się przypomniały słowa pewnego profesora (nazwiska nie pamiętam), który stwierdził, iż wyniki dobrych badań socjologicznych powinny wywoływać w przeciętnym człowieku co najwyżej reakcję wzruszenia ramionami. Bo przecież wiadomo, więc po co to badać? Czyli, innymi słowy, potwierdzają to, co większość już wie (albo przynajmniej się domyśla).
Co prawda publikację, którą się zajmujemy, nie do końca można nazwać socjologiczną, ale powyższe stwierdzenie też by do niej pasowało.
Szczegóły badań
Publikacja bazowała na pięciu badaniach, w których łącznie przeanalizowano dane pozyskane od 782 kobiet. Uczestniczki oceniały opisy fikcyjnych mężczyzn różniących się poglądami lub zachowaniem. Oceniały ich zarówno pod kątem potencjalnego partnera romantycznego, jak i zwyczajnego współpracownika.
Najważniejsze wyniki wyglądały tak:
- Badanie 1a (233 kobiety, głównie studentki, średni wiek: 19,8 lat)
Mężczyzna wykazujący się życzliwym seksizmem (ŻS) był oceniany jako bardziej atrakcyjny, cieplejszy oraz bardziej skłonny chronić, zapewniać zasoby i się zaangażować. Jednocześnie kobiety uważały go za bardziej protekcjonalnego i potencjalnie ograniczającego.
Co najważniejsze, atrakcyjność romantyczna była w dużej mierze wyjaśniana właśnie postrzeganą gotowością do inwestowania w związek, a nie samym „ciepłem”.
Efekt pojawiał się zarówno u kobiet o słabszych, jak i silniejszych poglądach feministycznych. - Badanie 1b (178 kobiet, średni wiek: 40,3 lat)
Autorzy poprawili scenariusze, żeby wykluczyć możliwość, iż mężczyzna egalitarny (równościowy) wypadał źle tylko dlatego, iż przedstawiono go jako mniej zainteresowanego związkiem. Wynik się powtórzył.
Mężczyzna ŻS był atrakcyjniejszy, a różnicę ponownie wyjaśniała przede wszystkim postrzegana gotowość do inwestycji, choćby po uwzględnieniu ciepła i zainteresowania związkiem. - Badanie 2a (114 kobiet, średni wiek: 37,1)
Zamiast poglądów pokazano konkretne zachowania. Przykładowo, mężczyzna oferował kobiecie kurtkę, nosił dla niej ciężkie pudła czy otwierał drzwi. Kobiety wyraźnie bardziej preferowały takiego mężczyznę jako partnera romantycznego niż wynikałoby to z kontekstu czysto zawodowego.
Partner ŻS uzyskał średnio 5,46/7 atrakcyjności wobec 3,95/7 dla mężczyzny nie-ŻS. Równocześnie był oceniany jako bardziej protekcjonalny i bardziej ograniczający sprawczość kobiety. - Badanie 2b (104 kobiety, średni wiek: 38,6 lat)
Autorzy jeszcze raz zmienili opisy zachowań egalitarnych, żeby nie wyglądały na zwykły brak zainteresowania czy uprzejmości. Efekt znów się pojawił.
Po uwzględnieniu ciepła, zainteresowania relacją i protekcjonalności jedynym istotnym mediatorem atrakcyjności była gotowość do inwestowania. - Badanie 3 (153 kobiety, głównie studentki, średni wiek: 19,4 lat)
Sprawdzono konkurencyjne wyjaśnienie: może kobiety chcą opiekuńczego mężczyzny głównie wtedy, gdy postrzegają innych mężczyzn jako wrogich lub groźnych. Tego nie potwierdzono.
Postrzegany poziom wrogiego seksizmu w otoczeniu nie przewidywał preferencji dla mężczyzny ŻS. Natomiast postrzegana gotowość mężczyzny do inwestowania była bardzo silnym predyktorem jego atrakcyjności.
Jak widać, kobiety nie wybierały bardziej „rycerskiego” mężczyzny dlatego, iż nie zauważały paternalizmu. Zauważały, ale jednocześnie widziały w tym mężczyźnie znacznie silniejszy i ważniejszy dla nich sygnał: „on będzie mnie chronił, wspierał, zapewniał zasoby i pozostanie zaangażowany”.
Powyższe wyniki przeczą koncepcji „wilka w owczej skórze”, według której kobiety akceptują ŻS głównie dlatego, iż nie rozpoznają jego negatywnych konsekwencji. W eksperymentach systematycznie przypisywały takim mężczyznom większą protekcjonalność i skłonność do ograniczania ich autonomii, a mimo tego uważały ich za atrakcyjniejszych.
Co więcej, efekt nie zniknął u feministek. Kobiety silniej popierające równość płci również preferowały takiego mężczyznę w roli partnera romantycznego. Dlatego autorzy sugerują, iż preferencja dotycząca męskiej gotowości do inwestowania może być czymś głębszym niż świadomie deklarowane poglądy na role płciowe.
Warto do tego dodać fakt, iż partnerzy postrzegani jako życzliwi i zaangażowani wiążą się z większą satysfakcją małżeńską i seksualną, co wynika z innych badań. (2)
Dobra, a teraz przełóżmy to “z polskiego na nasze”.
Wnioski
Pisząc wprost: kobiecie bardziej podoba się chłop, który bierze odpowiedzialność, chroni, pomaga i jest gotów się związać. I podoba się jej bardziej choćby wtedy, gdy dostrzega jego seksizm/paternalizm.
Okej, moja droga. Czyli jednocześnie chcesz i nie chcesz, żebym patrzył na ciebie z góry. Rozumiem
No, ale żarty żartami.
A tak serio…
Widzę tutaj zderzenie kobiecej natury, która mówi: “chcę być pod jego opieką”, i kultury, krzyczącej obecnie: “musisz być samodzielna i niezależna, rządź królowo”. W takim klinczu nietrudno o rozdwojenie jaźni.
I tak, zdaję sobie sprawę, iż chodzi również o rozsądek. W końcu nie każdy mężczyzna jest godny zaufania. A już na pewno nie takiego, żeby oddać mu się pod opiekę.
Szczególnie w dzisiejszych czasach.
Dlatego kobieta oczywiście powinna być ostrożna przy wyborze kandydata do długoterminowego związku. Ale to w żaden sposób nie neguje mojego poprzedniego stwierdzenia.
Gwoli wyjaśnienia…
Pisząc “pod jego opiekę”, nie mam na myśli opieki takiej, jaką np. rodzic roztacza nad dzieckiem. Mówimy przecież o dorosłych ludziach. jeżeli zatem ona chce się oddać pod jego opiekę, chodzi o opiekę, jaką mężczyzna roztacza nad kobietą.
W skrócie można ją opisać jako tworzenie bezpiecznej przestrzeni, do której kobieta wchodzi i zaczyna się urządzać. Na spokojnie i bez stresu, bo ma świadomość, iż o jej bezpieczeństwo dba on.
Mógłbym tu jeszcze dodać jedną rzecz. Analizowana publikacja dowodzi, iż bycie uprzejmym/szarmanckim zapewni ci więcej sukcesu z kobietami niż bycie dupkiem. W końcu potwierdziło to 5 odrębnych badań. Tylko iż ty prawdopodobnie nasłuchałeś się w internecie tak wiele o “miłych gościach”, iż uprzejmość zlała ci się w głowie w jedno z byciem tchórzliwym pantoflarzem bez własnego kręgosłupa.
To nie jest to samo.
Prawdopodobnie rozwinę tę kwestię w innym tekście, żeby nie zaczynać tutaj nowego tematu. A tymczasem…
Podsumowanie
Muszę wyrzucić z siebie jeszcze jedną myśl, która przyszła mi do głowy podczas lektury opisywanej publikacji. Bo oto znowu mam wrażenie graniczące z pewnością, iż i tym razem nauka potwierdza to, co napisano w Biblii.
Czy apostołowie nie radzili mężczyznom, żeby traktować kobiety jako “słabsze naczynia” Bożej chwały?
A jak się postępuje ze słabszym (delikatniejszym) naczyniem? Ostrożniej. Łagodniej. Z większym wyczuciem. Dlatego przy mężczyznach mogę sobie pozwolić na bycie bardziej surowym, bezpośrednim i wymagającym, bo mężczyznom często bardziej pasuje taki język i lepiej do nich przemawia (oczywiście wiadomo, iż nie zawsze, ale mówię teraz ogólnikami).
Kobiety z kolei lepiej reagują na łagodne podejście. Na życzliwy seksizm (:D). Nie znaczy to natomiast, iż moja wyrozumiałość powinna iść aż tak daleko, żeby przymykać oko na zło tylko dlatego, iż jego autorem była kobieta.
PS.
Można by tutaj jeszcze podnieść argument następującej treści: jak wykręcony trzeba mieć umysł, żeby zwykłą życzliwość wobec kobiety nazywać zachowaniem seksistowskim?
Ale z drugiej strony…
…tak sobie myślę, że…
…biorąc to na logikę…
Jeśli traktuję kobietę inaczej (w tym przypadku życzliwiej) tylko ze względu na to, iż jest kobietą, to — technicznie rzecz biorąc — jestem seksistą. Wszystko się zgadza. I, jak widać, kobiety lubią takich seksistów.
PS. 2
Chyba zacznę częściej używać hasła “życzliwy seksizm”, bo mi się spodobało.
Źródła:
- Gul P, Kupfer TR. Benevolent Sexism and Mate Preferences: Why Do Women Prefer Benevolent Men Despite Recognizing That They Can Be Undermining? Pers Soc Psychol Bull. 2019 Jan;45(1):146-161.
- Botwin, M. D., Buss, D. M., & Shackelford, T. K. (1997). Personality and mate preferences: Five factors in mate selection and marital satisfaction. Journal of Personality, 65, 107136.
Masz uwagi, przemyślenia albo osobiste doświadczenia w tym temacie? Podziel się w nimi w komentarzu (albo napisz do mnie bezpośrednio). A jeżeli uznałeś tekst za interesujący lub pomocny, podziel się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnij na stronę facebook’ową bloga i polub moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Wesprzyj bloga i pomóż mi pomagać innym! Kliknij przycisk i postaw mi kawę!
Zajrzyj też na:








