Została gosposią. Gdy Alina postanowiła wyjść za mąż, syn Tomek i synowa Kasia byli zszokowani wiad…

twojacena.pl 10 godzin temu

Została gosposią

Gdy Teresa postanawia wyjść za mąż, jej syn Michał i jego żona Bożena są zszokowani taką wiadomością i nie wiedzą, jak adekwatnie na nią zareagować.

Jesteś pewna, iż chcesz tak diametralnie zmieniać życie w tym wieku? pyta Bożena, spoglądając nerwowo na męża.
Mamo, czy to nie zbyt pochopna decyzja? niepokoi się Michał. Rozumiem, iż byłaś długo sama i większość życia poświęciłaś mojemu wychowaniu, ale ślub teraz to raczej szaleństwo.
Jesteście młodzi i tak właśnie myślicie odpowiada spokojnie Teresa. Mam sześćdziesiąt trzy lata i nikt nie wie, ile jeszcze mi zostało. Ale to moje prawo, by ostatnie lata spędzić z kimś, kogo kocham.
Może nie śpieszmy się z tym ślubem próbuje przekonywać matkę Michał. Tego Włodka znasz raptem od dwóch miesięcy, wszystko chcesz przewrócić do góry nogami.
W naszym wieku trzeba się spieszyć, czasu nie wolno marnować argumentuje Teresa. Co tu więcej wiedzieć: jest ode mnie o dwa lata starszy, mieszka z córką i jej rodziną w dużym mieszkaniu, dostaje porządną emeryturę, działkę ma.
A gdzie zamierzacie mieszkać? Przecież tutaj nie zmieścimy się z jeszcze jedną osobą nie może pojąć Michał.
Nie martwcie się, Włodek nie ma zamiaru zabierać nam miejsca, ja przeprowadzę się do niego tłumaczy Teresa. Mają tam przestrzeń, z jego córką się dogadujemy, wszyscy jesteśmy dorośli, nie powinno być powodów do kłótni.
Michał jest niespokojny, Bożena próbuje go przekonać, by zaakceptował wybór matki.
Może jesteśmy po prostu samolubni? mówi Bożena. W końcu wygodnie nam, gdy teściowa pomaga, opiekuje się Zosią. Ale przecież ma prawo ułożyć sobie życie. Gdy pojawiła się taka szansa, nie powinniśmy jej przeszkadzać.
Mogliby razem zamieszkać, po co im ślub od razu? Michał nie może się pogodzić. Nie brakuje nam jeszcze teściowej w białej sukni i wesela z oczepinami.
Są ze starszego pokolenia, może tak czują się pewniej próbuje tłumaczyć Bożena.
I tak Teresa wychodzi za Włodka, którego poznała przypadkiem na ulicy, i niedługo przeprowadza się do jego mieszkania. Na początku wszystko układa się dobrze. Domownicy ją przyjmują, mąż nie sprawia jej przykrości i Teresa wierzy, iż na stare lata zasłużyła na szczęście. Każdy dzień przynosi jej radość. ale niedługo potem zaczynają pojawiać się pierwsze efekty wspólnego życia w nowej rodzinie.

Mogłabyś przygotować na kolację gulasz? pyta Anna, córka Włodka. Sama chętnie bym coś ugotowała, ale mam urwanie głowy w pracy. Ty masz teraz dużo czasu.
Teresa łapie aluzję i bierze na siebie gotowanie. Do tego dochodzą zakupy, sprzątanie, pranie i jeżdżenie na działkę.
Skoro jesteśmy już po ślubie, działka to nasza wspólna sprawa mówi Włodek Anna z mężem nie mają kiedy tam jeździć, wnuczka Jeszcze mała, wszystkim musimy zająć się sami.
Teresa nie protestuje. Lubi być w dużej, serdecznej rodzinie, gdzie wszystko opiera się na wzajemnej pomocy. Z pierwszym mężem nie miała tyle szczęścia, bo był leniwy i spryciarz, a potem zniknął, gdy Michał skończył dziesięć lat. Od tamtej pory minęło dwadzieścia lat i nie mają o nim żadnych wieści. Teraz wszystko wydaje się słuszne, obowiązki nie są ciężarem, a zmęczenie nie budzi irytacji.

Mamo, co z ciebie za ogrodniczka na działce? stara się dorzucić swoje Michał. Po każdej wyprawie masz pewnie podwyższone ciśnienie, po co ci to?
Dla mnie to przyjemność przekonuje Teresa. Z Włodkiem zbierzemy mnóstwo plonów, każdemu wystarczy, i wam też coś przyniesiemy.
Michał ma jednak wątpliwości. Przez kilka miesięcy nikt z nowej rodziny nie zaprasza ich choćby na herbatę. Michał z Bożeną sami zapraszają Włodka, on obiecuje przyjść, ale zawsze znajduje wymówkę, nie ma czasu, sił, a potem przestają się narzucać, pogadzając się z tym, iż nowa rodzina nie bardzo chce utrzymywać kontakt. Najważniejsze dla nich jest tylko to, iż matka jest szczęśliwa.

Tak rzeczywiście wygląda to przez pierwszy czas Teresa cieszy się codziennymi obowiązkami. Ale ich ilość wciąż rośnie i zaczyna ją to przytłaczać. Gdy jadą na działkę, Włodek natychmiast łapie się za krzyż albo skarży się na bóle serca. Zatroskana żona kładzie go odpocząć, sama dźwiga gałęzie, grabi liście i wywozi śmieci.

Znowu barszcz? krzywi się Antek, zięć Włodka. Wczoraj był, liczyłem na coś innego.
Nie zdążyłam nic ugotować, a i na zakupy nie było czasu tłumaczy się Teresa. Wszystkie firanki wyprałam i powiesiłam, zmęczyłam się, zakręciło mi się w głowie, musiałam się położyć.
Rozumiem, ale za barszczem nie przepadam odsuwa talerz zięć.
Jutro Tereska przygotuje nam prawdziwą ucztę zaraz wtrąca się Włodek.
I kolejnego dnia Teresa stoi od rana w kuchni, aby wszystko wieczorem zniknęło w pół godziny. Potem sprząta, a to powtarza się cały czas. Córka i zięć narzekają na każdy szczegół, a Włodek przyłącza się do nich i zrzuca winę na żonę.

Przecież też nie jestem młoda, męczę się, nie rozumiem, czemu wszystko musi być na mojej głowie w końcu nie wytrzymuje Teresa.
Jesteś żoną, powinnaś dbać o porządek w domu przypomina jej Włodek.
Ale jako żona powinnam mieć nie tylko obowiązki, ale też prawa Teresa zaczyna płakać.

Wraca do spokoju i tatk jak zawsze stara się wszystkim przychodzić z pomocą, utrzymać miłą atmosferę w domu. Ale pewnego dnia, zawiedziona, nie wytrzymuje. Tamtego dnia Anna z mężem wybierają się do znajomych i chcą zostawić swoją córkę pod opieką Teresy.
Niech mała zostanie z dziadkiem, albo niech idzie z wami, bo ja idę dziś do wnuczki mówi seniorka.
Dlaczego wszyscy mamy się dostosowywać do ciebie? oburza się Anna.
Nie musicie, ale ja wam też nie jestem nic winna wyjaśnia Teresa. Moja wnuczka ma dziś urodziny, uprzedzałam już we wtorek. Pomijając to, iż wszyscy to zignorowali, teraz jeszcze chcecie, żebym nie wychodziła z domu.
Tak się nie robi, serio Włodek czerwienieje ze złości. Anna miała plany, wszystko się sypie, a twoja wnuczka pozostało mała, nic jej się nie stanie, jeżeli jutro ją odwiedzisz.
Nic się nie stanie, jeżeli pójdziemy razem do moich dzieci, albo ty zostaniesz z wnuczką, aż wrócę Teresa nie daje za wygraną.
Wiedziałam, iż nic dobrego z tego twojego ślubu nie będzie mówi złośliwie Anna. Gotujesz średnio, porządek robisz niedbale, myślisz tylko o sobie.
Po tym wszystkim, co tutaj dla was zrobiłam, też tak uważasz? pyta Teresa męża. Powiedz szczerze, szukałeś żony czy gosposi do spełniania wszystkich zachcianek?
Teraz robisz ze mnie winnego, a sama się obrażasz broni się Włodek. Nie wywołuj awantury bez powodu.
Zadałam zwykłe pytanie, mam prawo znać odpowiedź Teresa nie odpuszcza.
Skoro tak stawiasz sprawę, rób, jak chcesz, ale w moim domu takie podejście do obowiązków jest nie do przyjęcia Włodek jasno się określa.
W takim razie rezygnuję mówi Teresa i idzie pakować swoje rzeczy.

Przyjmiecie z powrotem nieudolną babcię? niesie torbę i prezent dla wnuczki. Byłam żoną, wracam do domu, nie pytajcie o nic, powiedzcie tylko: przyjmiecie czy nie?
Oczywiście rzuca się do niej Michał i Bożena. Twój pokój czeka na ciebie, cieszymy się, iż wróciłaś.
A naprawdę cieszycie się? wypatruje upragnionych słów Teresa.
A z czego jeszcze się cieszą bliscy? Bożena nie rozumie pytania.
Teresa już wie, iż tu nie jest służącą. Pomaga w domu, opiekuje się wnuczką, ale syn i synowa zawsze ją szanowali i nie nadużywali jej obecności. Tu jest naprawdę tylko mamą, babcią, teściową, częścią rodziny, a nie gosposią. Teresa zostaje w domu na zawsze, sama wnosi o rozwód i nie chce wracać pamięcią do tamtych przeżyć.

Idź do oryginalnego materiału